RE: SLYTHERIN
*siedziała tyłem do reszty osób w pokoju, ale słyszała jęki Zv czy Limonki, a dreszcz przeszywał i ją gdy słyszała lodowaty głós pana mówiący raz po raz - Crucio*
*słyszy szum i cisza więc deportowali się odwraca się do mistrza*
*mówi: A nie mówiłam Mistrzu... Coś trzeba będzie zrobić... a mało prawdopodobne, że uda im się zprowadzić tu Weasleya*
*On odpowiada: Dobrze wiesz, że nie o to mi chodzi...*
*P: Jaki jest twói plan w obec mnie Panie... co mam robić?*
*V: Właśnie ich szukają w zamku, wrócą a po pewnym czasie pójdą spać... wtedy wrócisz*
*milczy, wie że Czarnemu Panu się nie przerywa i biada temu kto się na coś takiego odważy*
*V: Pilnuj ich niech nie zdradzą się i nie zrobią żadnego głupstwa... byłbym głupcem sądząc, że Dumbledore nie wie nic o waszej służbie dla mnie, ale lepiej żebyście się nie wychylali, raporty masz składać codziennie... idź do Bellatrix jest gdzieś niedaleko ona przekaże ci dalsze instrukcje, a teraz odejdź mam kilka innych rzeczy na głowie nić Hogwart... muszę podbić świat*
*P: dziękuje panie za twą łaskę... będziemy w kontakcie... - wyszła*
*dwie godziny później była już w zamku dostała się używając przejścia z Wrzeszczącej chaty do Wierzby bijącej*
*dobrze jest się orientować w poczynaniach tej trójki mają czasem niezłe pomysły - pomyślała*
*Dalej się zastanawiała co powie reszcie miałą przecież być w KT w trakcie akcji z Eliksirem Wielosokowym... powie że obudziła się w dormitorium chłopców na strasznym kacu (co było poniekąs prawdą) i że została tam do południu śpiąc a potem zabawiając kolegów... tak uwierzą... oby*
*weszła do dormitorium wszystkie już spały... ZV z uśmiechem, Lothien jakby miała zmartwienie, ale nic dziwnego wiedziała o jej matce jednak gdy Czarny Pan coś postanowi nikt go od tego nie odwiedzie, i Limonka ona miałą chyba jakieś koszmary*
*przebrała się wyczyściła umysł i zasnęła*
//tak to jest jak mnie długo na forum nie ma wczuwam się i rozpisuję przy okazji robiąc z siebie pępek świata... sorry wszystkiem ale komputerowa awaria w domu dobrze że udalo się go przed północą naprawić... tylko dzięki inteligencji brata się znalazłam, niech Salazar nad nim czuwa... no cóż będe jutro wieczorem to sobie pogadamy buźka ludziska :*//
__________________
"Aggressive, tough and defiant may describe me, but that leaves the impression I'm mean and I'm not. People expect me to have fangs."
- Joann Jett
|