Wróć   HPN.pl > Harry Potter > Hogwart

Odpowiedz
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 07-21-2011, 12:51   #1
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie

Cytat:
Napisał ginny_weasley12 Zobacz post
hahah, jakby nie było, wytłumaczenie dla christiny: Piszę o tym, co się działo podczas i po poście roziego (gunnara).; )
-.-

Wirowało jej w głowie i nie chciała wstawać z bezpiecznego fotela. Tak jak zauważyła Ginny, nie był jeszcze 'wyleżany', ale dosyć miękki. Można było się w nim swobodnie zapaść. Jednak musiała iść do sypialni i zaprzyjaźnić się z Morfeuszem. Jutro musi wpaść do domu, zabrać kilka rzeczy i przetransportować tutaj.
Ciężko bo ciężko, ale wstała. Zachwiała się i złapała za głowę, usiłując bezskutecznie odgonić kręcącą się rzeczywistość. Jakoś nikt na nią nie zwracał uwagi. Tylko Lucy rzuciła jej przelotne spojrzenia, zaraz wracając do rozmowy z Blancą.
Przytrzymując się delikatnie różnych mebli i ścian, próbowała iść prosto, dostojnie. No cóż, gdy tylko zniknęła za drzwiami salonu przestała zważać na pozory. Zataczając się po wąskim korytarzu doczłapała się w końcu do drzwi. Z ogromną ulgą rzuciła się na łóżko. Miękka i pachnąca nowością poduszka stała się teraz jej najlepszą i zarazem jedyną przyjaciółką. Przelotnie pomyślała o tym, że w sumie mogła by się przebrać, ale po zamknięciu oczu nie miała siły już na nic. Powoli, zatapiała się w kraj sennych majaków. Z oddali usłyszała odgłos rozbijanego szkła. Gunnar szalejący samotnie w pokoju, albo imprezująca część Śmierciożerców. Co za różnica...
__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#

Ostatnio edytowane przez Christina : 07-21-2011 o 13:00.
Christina jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-21-2011, 13:42   #2
Rozi
Czytelnik horoskopów
 
Rozi na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: Zawiercie
Posty: 23
Domyślnie

Aha, dla tych, którzy nie wiedzą jak wygląda Gunnar, niech spojrzą w moje zdjęcie profilowe
__________

Pierwsze promienie słońca przebijały się przez zasłony. Naścienny zegar wskazywał 6.30. Gunnar otworzył oczy i rozejrzał się pokoju. W głowie huczało mu od wczorajszych wydarzeń. Dopuścił do siebie myśl, że to co zdarzyło się w nocy było tylko snem, lecz uzmysłowił sobie, że jednak to było na prawdę. Wstał z łóżka i podszedł do okna.
- Dzisiaj piękny dzień... - powiedział, uśmiechając się ironicznie. Wyszedł z pokoju kierując się na dół. Zszedł powoli po schodach nie chcąc naznaczyć swojej obecności. W kuchni cuchnęło alkoholem i potem. Gunnar zaśmiał się cicho, gdy zobaczył śpiących Dominica i Ginny opartych o stół. Dwie puste butelki Ognistej Whisky wskazywały na dobrą zabawę. Chłopak wyszedł z kuchni, kierując się na zewnątrz, ale usłyszał, że ktoś był w salonie.
- Witaj. - powiedział Voldemort siedzący na fotelu.
- Witaj, Panie. - odparł Gunnar, lekko zaskoczony jego obecnością o tej porze.
- Jak samopoczucie? - spytał.
- W porządku. Pewnie tak samo jak i tamci... - odpowiedział, spoglądając w stronę kuchni.
- Niech bawią się póki mogą, nie wiedzą kto przeżyje... - dodał Czarny Pan z lekkim uśmieszkiem. - Nie możecie zawieść. Śmierć tych rudzielców załamie Zakon, przez co staną się łatwym celem. A to już kolejny krok do naszego zwycięstwa!
- Nie zawiedziemy Cię Panie. - odrzekł Gunnar. - Jeśli pozwolisz, to Cię opuszczę...
- Oczywiście, idź. - rzekł Voldemort.
Gunnar skinął na pożegnanie głową i wyszedł na zewnątrz. Słońce oświetlało już cały ganek, w którym stał.
__________________
W służbie Czarnemu Panu...

Ostatnio edytowane przez Rozi : 07-21-2011 o 14:24.
Rozi jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-21-2011, 19:22   #3
Pikus
Świr wymagający opieki
 
Pikus na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
Domyślnie

dobra zamawiam kac gigant to moja specjalność hahah ;p joke ^^

Pikuś podniósł głowę i rozejrzał się po pomieszczeniu.
-Gdzie ja jestem? – pomyślał. Po chwili na jego twarzy pojawił się uśmiech gdy zobaczył nieprzytomną rudowłosą leżącą na stole.
-No to było grubo – zaczął się śmiać. W końcu czuł się rozluźniony, pewny siebie. Nie stresował się nadchodzącą akcją. Trącił delikatnie Ginny w ramię. Dziewczyna podniosła głowę na której panował całkowity nieład twórczy nazywany potocznie chaosem. Popatrzyła na Dominika i uśmiechnęła się równie szeroko.
-Ty flirciarzu… i z czego się cieszysz? Jak zwykle upiłeś wszystkich!! – pokazała mu język starając się doprowadzić swoje włosy do porządku.
Przez okno do pomieszczenia wpadały strugi światła co wskazywało na to, że przespali trochę dnia.
-Ciekawe jak tam reszta. Wydaje mi się, że to było nam potrzebne. Przynajmniej ja czuję się o wiele lepiej. Ostatnie wydarzenia… walki… ucieczki… przed Zakonem trochę mnie wyczerpały, tym bardziej że przez ostatni rok działałem sam. Nie ma to jak wrócić do przyjaciół. Teraz mogę skupić się na misji w stu procentach.
-W pewnym sensie się z tobą zgadzam – wymamrotała Ginny i ruszyła w kierunku salonu kręcąc uwodzicielsko swoimi biodrami. Dominic mimo, iż stawiał opór swojej naturze nie mógł się oszukiwać, gdyż zwyczajnie był wrażliwy na kobiece piękno i idąc za przyjaciółką śledził wzrokiem jej kocie ruchy.
Weszli razem do salonu gdzie ujrzeli Czarnego Pana. Dominic skinął głową w jego stronę patrząc mu w oczy. Voldemort uniósł jedynie dłoń po czym opuścił z klasą na poręcz fotela. Ginny również ukłoniła się pokornie, po czym usiadła na fotelu blisko Czarnego Pana.
- Zapamiętajcie wczorajszy wieczór, być może to ostatni wieczór dla was, bądź kolejny taki wieczór prędko się nie powtórzy. – powiedział zimnym i szorstkim głosem mistrz czarnej magii.
W tej samej chwili do salonu wpadła Christina z Blancą. Christina rozglądała się po pokoju i zgromadzonych w nim „wymiętych” śmierciożercach.
-Gdzie znów podziewa się Gunnar?? – zapytała Christina.
Czarny Pan kiwnął głową w stronę ganku. Christina miała lekki uraz do Gunnar’a po tym jak ją wczoraj potraktował. W końcu to ona uratowała go z opresji, a ten nawet nie raczył odpowiedzieć na jej proste pytanie. Usiadła na swoim fotelu. Blanca uczyniła podobnie jak jej przyjaciółka dodatkowo łapiąc za stojąca na stoliczku wodę. Wzięła kilka konkretnych łyków i odetchnęła z ulgą.
Po dłuższej chwili milczenia ciszę przerwał Gunnar.
-To może ustalimy w końcu plan działania?
Czarny Pan wstał z miejsca, a w salonie pojawił się ogromny wąż.
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...

Ostatnio edytowane przez Pikus : 07-21-2011 o 21:53.
Pikus jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-21-2011, 22:12   #4
Ginny_Weasley12
Urodzony, by rządzić światem
 
Ginny_Weasley12 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
Wyślij wiadomość przez MSN do Ginny_Weasley12
Domyślnie

Cytat:
Po dłuższej chwili milczenia ciszę przerwał Gunnar.
Ej, ale chyba teraz go nie ma w Kwaterze, nie? xD
Kij.

-Taaak. - odezwał się Voldemort, patrząc na wszystkich tu obecnych... Ale najpierw.. Gdzie jest reszta? - spytał, patrząc głównie na Christinę, przy której stał kieliszek.
-Zaraz będą, Panie. Muszą się trochę... Ogarnąć, po wczoraj.
-W takim razie poczekamy na nie. - rzekł Czarny Pan.
-A co z Gunnarem? - spytała młoda Johnson.
-Wyszedł. - Gdy tylko zobaczył lekko rozgniewaną twarz blondynki, powiedział tylko. - Kontroluję sprawę, Christino.
Czekali tak jeszcze wszyscy w milczeniu, chociaż wnętrzności Ginny aż skręcały się z głodu. Podejrzewała, że nie tylko jej. Czarny Pan wyczytał jej myśli i uśmiechnął się lekko.
Wkrótce do grona dołączyła również Lucy, a także Blanca.
-Jesteśmy. - powiedział Voldemort. - Jutro, zaraz po północy, wychodzimy z Kwatery. Musimy zaatakować wtedy, kiedy jest ciemno, kiedy sklep jest zamknięty, ale Weasleyowie nadal tam są. O ile wiem, oni podczas tygodnia mieszkają na wyższym piętrze swojego sklepu, tak? - skierował to pytanie Ginny, a ta tylko pokiwała głową.
-W razie wyjątkowych sytuacji deportują się do domu, ale twierdzę, że dzisiejszej nocy takiej sytuacji nie będzie. Wracają do Nory tylko na weekendy.
-Dobrze więc. Zaatakujemy, gdy będą spali. - odezwał się znów Voldemort.
Zapadła cisza.
-To znaczy, że... - zaczął Dominic. - przyjdziemy tam po prostu w środku nocy i napadniemy na nich?
-No a co? Na spontana najlepiej, prawda? - Voldemort nawet lekko się uśmiechnął. - Nasz plan to zabicie tych dwóch Bliźniaków. Jest ich tylko dwóch. Was jest sześcioro.
-Was? - powtórzyła Ginny.
-Powierzam wam tę misję. Nie będzie mnie na niej. To chyba nie zrobi żadnej różnicy. Będę potrzebny przy poważniejszych zadaniach, w których będzie brał udział również Harry Potter.
-Weasleyowie nie są tacy głupi. - odezwała się Blanca. - Na pewno mają jakieś zabezpieczenia, zaklęcia niepozwalające przedostanie się do ich budynku.
-Tak, panno Evans. - zgodził się Voldemort. - Niektórzy z moich podopiecznych znają jednak zaklęcia, które niszczą bariery ochronne. Kiedyś ich tego nauczyłem. Poradzicie sobie z tym.
Blanca popatrzyła po kolei na twarze Śmierciożerców i zauważyła, że lekko kiwają głowami. Nie będzie to problem.
Nie będzie problemu ich zabić, lecz będzie problem wymazać ich z pamięci. - pomyślała Ginny. Dominic patrzył na nią. Mimo, iż nie opanował oklumencji tak dobrze jak Voldemort, był pewien, o czym myśli jego przyjaciółka. Zresztą, co tu dużo mówić - wszyscy się tego domyślali.
Czarny Pan przerwał ciszę słowami:
-Jeśli ktoś ma jakieś dokładniejsze plany co do napaści, proszę mówić. Rozważymy każdą propozycję.
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?

"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."

Ostatnio edytowane przez Ginny_Weasley12 : 07-21-2011 o 22:31.
Ginny_Weasley12 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-22-2011, 09:37   #5
Pikus
Świr wymagający opieki
 
Pikus na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
Domyślnie

ale Gun sie obudził o 6.30 a my przespaliśmy pół dnia;p założyłem ze już wrócił...a co robił to pewnie sam opisze;p
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...
Pikus jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-24-2011, 22:08   #6
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie

Wszyscy popatrzeli po sobie. Jakoś nikt nie kwapił się do jakiś konkretniejszych ustaleń. W końcu jednak Christina westchnęła głośno i załamując teatralnie ręce oznajmiła.
- Plan ten sam co zwykle, przy napaści. Wchodzimy, zabijamy co się da, wychodzimy, wyczarowujemy Mroczny Znak i znikamy aurorom sprzed nosa. To chyba proste.
Czarnemu Panu delikatnie zadrgały kąciki wąskich ust. Oczekiwał jednak reakcji innych.
- Nie uważasz, że jednak powinniśmy coś ustalić? - zapytał niepewnie Dominic.
- A po co? Jak coś pójdzie nie tak, to plan tak czy siak weźmie w łeb. Zresztą, ich jest tylko dwóch. Mogłabym iść sama, tak w gruncie rzeczy.
Ale wiedziała, że nie pójdzie. Po ostatniej klęsce, nie czas na brawurowe akcje. Trzeba trzymać się razem, żeby znowu nie dać się rozgromić.
- W takim razie, chyba nie musicie się niczym martwić, aż do jutra. - powiedział Czarny Pan, a w pomieszczeniu od razu zrobiło się cicho. - Możecie się rozejść.
Wstali, nie mając ochoty przebywać z Voldemortem dłużej niż potrzeba.
Christina poczuła nieproporcjonalnie długie palce na swoim nadgarstku. Spojrzała w czerwone oczy. Nie wzdrygnęła się.
- Tylko bez jakiś nieodpowiedzialnych, samotnych akcji, dobrze? Nie możemy pozwolić sobie na straty. Zwłaszcza wyszkolonych Śmierciożerców.
- Panie, ich jest przecież raptem dwóch i będą spa...
- Nie! - przerwał jej - Macie działać razem. Zrozumiałaś?
- Tak, panie.
Odeszła spiesznie.

Usłyszała ciche pukanie. Dopiero co się położyła, kto mógł coś chcieć? Przecież jeszcze nie wyruszają. Ze złością odrzuciła kołdrę i podeszła do drzwi. Otworzyła je i zaskoczona wpatrywała się w błękitną toń oczu Gunnara. Przypominały dwie bryłki lodu.
- Mogę wejść? Chciałem pogadać.
- Ja..jasne.
Zaprosiła go gestem. Przysiadł na łóżku. Blondynka krótkim machnięciem różdżki zapaliła świece w staromodnym żyrandolu. Usiadła obok chłopaka czekając na rozmowę, która musiała być bardzo ważna, skoro nie mogła poczekać na ranek.
- Czy to dobry pomysł, żeby brać ze sobą Ginny? - zapytał wprost, nie owijając w bawełnę.
Zamrugała kilkakrotnie, próbując ukryć zdziwienie.
- A czemu nie?
- Bo to jej bracia. Nie sądzisz, że będzie próbowała ich bronić, zlitować się nad nimi?
- Nie. - odpowiedziała stanowczo. Bardziej obawiała się siebie samej, ale nie mogła mu tego powiedzieć.
- No nic, ty znasz ją lepiej.
Wstał z łóżka i podszedł do drzwi. Przystanął, z dłonią na klamce.
- Przepraszam za tak późną porę. - powiedział z wrednym uśmieszkiem.
- Odpłacę ci się kiedyś. Z nawiązką. - odgroziła mu się. Leżała już w ciemnej pościeli.
Drzwi zamknęły się cicho.

***

Z głośnym trzaskiem deportowali się u "Borgin'a i Burkes'a". Woleli to zrobić tutaj, niż na Pokątnej, po której, mimo środka nocy, ktoś mógł wędrować.
__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#
Christina jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-24-2011, 22:40   #7
DAGA POTTER
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
 
DAGA POTTER na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Lokalizacja: Inny wymiar...
Posty: 191
Domyślnie

Lucy była zdenrwowana, wystraszona, podniecona, szczęśliwa, ale i skupiona oraz zdetermnowana, trudno było jej sie dziwić, to była jej pierwsza akcje w szeregach śmierciożerców, nie chciała nawalić. Deportowali się w sklepie, a następnie wyszli z niego w ciemną noc, nie wiedząc co ich czekach dla pozozstałych było to zwykła dość prosta akcja, mieli przecież znaczna przewagę liczebną, ale zawsze należy byc czujnym.
Wyciągnęli różdżki i dokładnie obserwowali okolicę, gdy upewnili się, że są sami, powoli i bez pośpiechu, jeden za drugim skradali się pod sklep bliźniaków. Wszyscy mieli takie same bezwzgledne miny, a w ich oczach widac było grozę, przyświecał im cel i nie mieli zamiaru okazać litości czy strachu.
Christina zastanawiała się jak zachowa się gdy przyjedzie jej podnieść różdżkę na te znane i sympatyczne twarze, czy da radę zrobic to do czego jest zmuszona? Musi inaczej sama zginie, przecież jest Christiną, śmierciożerczynią, to ona, pozbawiona skrupułów.
Ginny również w głębi duszy, może sama nie do końca dopuszczała do siebie to uczucie, ubolewała, nad koniecznością, zrobienia tego co ją czekało. Fred i George - zawsze ich lubiła, byli najlepsi z calej jej rodziny, mimo, że byli po tej "dobrej" stronie. Nie nie to nie jej rodzina, teraz jest śmierciożerczynią i to jest jej nowa rodzina, o ile można tak nazwać grupę, zajmujaca się głównie zabijaniem i zdobywaniem potęgi.

Niestety nie mam pomysłu na sam atak.
__________________
"Udało się dostali w kość, niech żyje Potter nam!
A Voldek gnije w piekle, za którym tęsknił sam."

Irytek

Ostatnio edytowane przez DAGA POTTER : 07-24-2011 o 22:55.
DAGA POTTER jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-24-2011, 23:23   #8
Rozi
Czytelnik horoskopów
 
Rozi na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: Zawiercie
Posty: 23
Domyślnie

Zamawiam do jutra rana (tj. okolice 12)
__________________
W służbie Czarnemu Panu...

Ostatnio edytowane przez Rozi : 07-25-2011 o 00:31.
Rozi jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Odpowiedz

Narzędzia tematu
Wygląd

Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
Uśmieszki są Wł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Śmierciożercy Nacia1234 Kosz 375 06-14-2011 17:41
Śmierciożercy Angela Johnson Kosz 1064 09-29-2008 20:58
Śmierciożercy. Sherry Kosz 123 02-19-2008 14:42
*Śmierciożercy* Dziedzic Gryffindora Kosz 1355 01-29-2008 19:26
Śmierciożercy Draco Malfoy Kosz 1994 05-27-2007 20:43


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 12:09.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.