|
07-25-2011, 20:16
|
#101
|
|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
|
Jedno słowo? Hmmm, ciekawa propozycja! ; d
Nie, niech na razie to wszystko ucichnie, a potem się weźmiemy za jakąś kolejną misję lub napad.; )
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?
"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
|
|
|
07-25-2011, 20:16
|
#102
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
|
Christi to pisz dalej  zobaczymy jak sie to potoczy wszystko;p A napad na zakon trzeba już zaplanować :P
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...
|
|
|
07-25-2011, 20:20
|
#103
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
|
Salon był oświetlony słonecznym blaskiem. Christina otworzyła oczy i od razu poczuła ból w skroniach. Wsparła się na łokciach i rozejrzała po pomieszczeniu. Na kanapie obok leżeli, wtuleni w siebie Ginny i Dominc. Coś ścisnęło ją za gardło. Nie chciała na nich patrzeć. Wstała i szybko wymknęła się z pokoju. Chłód korytarza trochę ją otrzeźwił. Ból przestał już tak dokuczać, mogła swobodnie myśleć. Chociaż wolała nie.
George, zabiłaś go. Zabiłaś.
Wbiegła do swojego pokoju i rzuciła na łóżko. Oddychała spazmatycznie, szybko i nierówno. Przed chwilą przypomniała sobie, co miało miejsce zaledwie kilka godzin wcześniej. Nie mogła uwierzyć w to co zrobiła. Jak mogła, jak? Wrzasnęła, a poduszka stłumiła jej krzyk. Usiadła na łóżku i pomacała kieszeń. Pod fałdami płaszcza nie znalazła jednak różanej różdżki z piórem feniksa. Wściekła jak osa wybiegła z pokoju, a odgłos zatrzaskiwanych drzwi jeszcze długo roznosił się po pustym korytarzu. Wpadła do salonu jak burza i od razu stanęła nad śpiącymi. Szturchnęła chłopaka, i gdy tylko ten otworzył oczy, naskoczyła na niego.
- Gdzie jest moja różdżka?
W jej oczach czaiło się szaleństwo. Nie mógł jej teraz oddać magicznego patyka. Przecież ich tu wszystkich pozabija.
- Nie.. nie wiem.
- Nie kłam. Pytam się po raz ostatni. GDZIE JEST MOJA RÓŻDŻKA.
- Nie wrzeszcz, obudzisz ją.
Wskazał na śpiącą Ginny.
- Pieprzy mnie czy obudzę Śpiącą Królewnę, czy nie. Oddaj mi kurwa różdżkę.
Tym razem w jej oczach nie było już szaleństwa. W zielonych tęczówkach szalała burza z błyskawicami. A w czarnej dziurze, zwanej źrenicami, mieszkała śmierć, która tylko czekała na jeden niewłaściwy ruch. A wtedy, jej zaostrzona kosa zabierze kolejnego idiotę.
- Ona też go straciła. - odważył się powiedzieć.
Przez chwilę myślał, ze skoczy na niego z pazurami, ale niespodziewanie odwróciła się i przysiadła w swoim fotelu.
Ostatnio edytowane przez Christina : 07-25-2011 o 20:49.
|
|
|
07-25-2011, 21:02
|
#104
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
|
-Rozumiem twoją złość, to całkiem zrozumiałe.
Włożył rękę do kieszeni i delikatnie by nie obudzić Rudej podał Christinie jej różdżkę. Christina wyciągnęła rękę po swój magiczny kijek, a gdy już miała go w swojej dłoni, dokładnie oglądnęła z każdej strony.
-Wydaje Ci się.. – mruczała wciąż patrząc na swoją różdżkę.
-Christino ja tam byłem, w tym pokoju, widziałem co zaszło – gdy widział jej gniewne spojrzenie dokończył swoje zdanie – i nie mam zamiaru powtarzać tego dalej. Ale uwierz mi Czarny Pan tych czynów wam nie zapomni. Wiem, że być może teraz to marne pocieszenie, ale właśnie dowiodłyście swojego posłuszeństwa i całkowitego oddania. Bardzo chciałbym wam pomóc ale takiej ów mocy nie posiadam.
Dziewczyna popatrzyła łagodniej na Dominica a na jej twarzy pojawił się uśmiech, który bardziej przypominał grymas.
-Ale wiesz… - po chwili milczenia Stark ciągnął dalej – ten obłęd w twoich oczach przestraszyłby nie jednego twardziela.
Dziewczyna zaśmiała się szyderczo. W tej samej chwili do pokoju wróciły Lucy i Blanca.
-No możemy już być spokojni. Wszystkie zaklęcia ochronne rzuciłyśmy na nowo.
Dziewczyny usiadły na fotelach naprzeciw dwójki tulących się do siebie śmierciożerców.
Lucy wzięła swój kieliszek i po chwili namysłu zwróciła się do towarzyszy.
-Gunnar dał nam popalić. Już myślałam, że po tobie Dom.
-Do tego Zakon. Pojawili się tak szybko. Niewiele brakowało a było by naprawdę nieciekawie. – Wtrąciła Blanca.
-No prawda – Odpowiedział Pikuś dotykając dłonią swoją twarz. – Ale z pyska mu trochę dawało.
Śmierciożercy wybuchli śmiechem, który rozniósł się po całej kwaterze.
Weasley otworzyła oczy i po chwili dotarło do niej, że leży wtulona w Dominica.
-Jak się czujesz? – Zapytała Christina. Tak naprawdę wiedziała doskonale co przeżywa jej przyjaciółka. Czuła, że po ostatnich wydarzeniach łączy je jakaś głębsza więź.
-Bywało lepiej – uśmiechnęła się Ginny.
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...
Ostatnio edytowane przez Pikus : 07-25-2011 o 21:26.
|
|
|
07-25-2011, 23:57
|
#105
|
|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
|
-Bywało lepiej. - uśmiechnęła się Ginny i lekko podniosła głowę. Dominic automatycznie również się wyprostował. Rudowłosa miała jeszcze zaspane, zaklejone łzami oczy. Może płakała przez sen? Wiedziała tylko, że na ramieniu przyjaciela było jej dobrze, że nie chce jeszcze się od niego odsuwać, chce tak ciągle leżeć... Ale widząc spojrzenia wszystkich Śmierciożerców na sobie, przywołała się do pionu.
-Jak tam, kochanie? - powiedziała złośliwie Christina. W ręku trzymała swą różdżkę. Weasley, zdezorientowana, spojrzała na swoją dłoń.
-Przecież zabrałam ci twoją różdżkę. - rzekła.
-Ojjj, dużo się działo, kiedy spałaś. - szepnąl teatralnie Dominic. Śmierciożercy lekko się zaśmiali, a Ginny popatrzyła przyjacielowi w oczy. Błyskały wesołością. Ona sama dotknęła swoich włosów i jęknęła cicho. Wyobrażała sobie, w jakim są teraz stanie.
-Co na to wszystko Voldemort? - spytała.
-Jeszcze do nas nie przyszedł. - odparła Lucy.
-A w ogóle jest w swoim pokoju? Ostatnio gdzieś wyszedł... - rzekła Blanca.
-Nie wrócił. - tym razem byl to głos Christiny. - Ale... - w tym momencie wszyscy poczuli ból na przedramieniu. Spojrzeli po sobie. - Nadchodzi.
Czarny Pan nadleciał, jak to on potrafi, i wylądował miękko tuż przed drzwiami do Kwatery. Dochodziła już dziesiąta przed południem - jego podopieczni na pewno skończyli już swoją misję. Zastanawiał się, czy spotka ich wszystkich w środku, żywych.
Wcześniej mniej się martwił (jeśli on w ogóle się martwił) o swoich poddanych, ale teraz, po Napadzie, nic już nie wiadomo...
Otworzył drzwi Kwatery, machając tylko różdżką. Wcześniej wysłał Śmierciożercom znak, dotykając Mrocznego Znaku na przedramieniu. Byli powiadomieni, że nadchodzi.
Zastał ich, siedzących na fotelach i kanapach, z jakąś butelką. Dziwne, nie znał jej. Siedzieli prawie wszyscy...
Nie było tylko Gunnara. Voldemort jednak przymykał na to oko... Musiał to robić. Bo przecież opłacalnie jest mieć wilkołaka w swoich szeregach.
Wystąpił kilka kroków wprzód, by mogli go zobaczyć. Zauważył spuchnięte oczy Christiny i Ginny. Zastanawiał się, dlaczego..
-Czy wszystko poszło zgodnie z planem? - zasyczał swoim charakterystycznym głosem. Zaczął krążyć wokół Śmierciożerców.
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?
"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
Ostatnio edytowane przez Ginny_Weasley12 : 07-26-2011 o 00:16.
|
|
|
07-26-2011, 02:51
|
#106
|
|
Fan "Strefy 11" i tarota
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: myslovitz (;
Posty: 91
|
Wszyscy instynktownie wstali i zbliżyli się do siebie. Dominic, Ginny ściskająca rękę Christi, Blanca i Lucy. Nieobecność Gunnara teraz była bardziej widoczna, on zawsze otwarcie rozmawiał z Czarnym Panem.
Lord Voldemort wpatrywał się w oczy każdego śmierciożercy. Zatrzymał się na Weasley... jeżeli się zlitowała.. jeżeli darowała życie swoim braciom.. Ale wystarczyło kilka sekund i już wiedział, że nie. Ginny nie ukrywała przed nim swoich myśli, nie miała potrzeby. Ból Christiny był tak widoczny, że nawet nie musiał tego robić. Nie znał uczucia miłości, samo słowo wzbudzało w nim odrazę, ale tak... zabiła go.
Jednak... miał dziwne wrażenie, że coś poszło nie tak.
-Czy wszystko poszło zgodnie z planem? -powtórzył.
-Weasley'owie nie żyją, Panie. -Blanca nie wytrzymała napięcia.
-Evans, nie o to Was pytałem.
-Panie... -zaczął Dominic. -Kiedy Ginny zabiła Freda... Cóż, Zakon wiedział od razu, kiedy zjawiliśmy się w sklepie.
Voldemort zasyczał wściekle.
-Stoczyliście walkę?
-Nie musieliśmy, uciekliśmy w odpowiednim czasie. Zaklęcia na Kwaterę zostały ponownie rzucone. George został zabity w sali tortur. -Blanca przerwała i skłoniła lekko głowę ku Christinie.
- Mogliście się spisać o wiele lepiej, myślałem, że Zakon będzie mógł płakać nad ciałami bliźniaków, ale nie... Trudno, jeden powinien im wystarczyć. Mimo głupich błędów, które popełniliście...
W tym momencie Blanca była czerwona jak cegła. To wszystko jej wina, gdyby nie to potknięcie nie zbudziłaby Freda, Zakon nie zjawiłby się tak szybko... Dręczyły ją wyrzuty i Voldemort o tym wiedział.
-Nie zadręczaj się Evans, członkowie Zakonu Feniksa zjawiliby się prędzej czy później, Twoja niezdarność nie miała na to wpływu...-głos Czarnego Pana przepełniony był jadem, a Blenci zaczerwieniła się jeszcze bardziej. Poczuła na sobie wzrok innych śmierciożerców i opuściła głowę.
-...jestem z Was dumny, moi śmierciożercy. Jestem dumny, że wyrzekliście się rodzin -popatrzał na Ginny -i innych, równie mało znaczących osób. Możecie świętować we własnym towarzystwie, ja mam swoje sprawy na głowie.
I deportował się.
-Ostatnio dzieje się z nim coś dziwnego. -skwitował Dominic.
-...świętować? -Lucy jakby nie dowierzała.
-Chyba nie jest całkiem normalny...-powiedziała Christi i wybuchli śmiechem.
Atmosfera zrobiła się nieco luźniejsza, choć wydarzenia poprzedniej nocy wciąż do nich wracały. Ale każdy chciał jakoś od tego uciec, chociaż na chwilę o tym zapomnieć.
-Muszę doprowadzić się do porządku. -powiedziała Ginny, i pomknęła w stronę lustra w łazience.
Blanca pomyślała o swoich włosach. Zdjęła z lewego nadgarstka gumkę i upięła swoje długie włosy w wysoki kucyk. Christina jakby to olała, a Lucy przejechała tylko ręką po włosach.
-Zjadłabym coś. -powiedziała markotnie Evans.
-Nie tylko Ty. -Pikus pogładził się po brzuszku, jakby to miało uspokoić głód.
-To co, kto idzie do kuchni? -spytała Lucy.
-Losowanie? -zaproponowała Christina. Różdżka wybiera jedną osobę, a ta wybiera drugą do pomocy. Będzie sprawiedliwie.
Położyła swoją różdżkę na stole. Wszyscy wpatrywali się w nią z nadzieją, że ich nie wylosuje. Po chwili różdżka zatrzymała się na Dominicu.
Spojrzał na nią z niezadowoleniem i mruknąć coś niezrozumiale.
Blanca zdążyła wyłapać tylko słowa 'cholera' i 'znowu'.
-To co, która z was jest chętna do pomocy? -uśmiechnął się zawadiacko.
__________________
'And it feels
And it feels like
Heaven's so far away
And it feels
Yeah it feels like
The world has grown cold
Now that you've gone away'
Ostatnio edytowane przez Blanca-Evans : 07-26-2011 o 06:04.
|
|
|
07-26-2011, 12:03
|
#107
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
|
Wczoraj z dziewczynami wpadliśmy na pewien pomysł.
Tzn. jak urozmaicić czy też wzbogacić nasze historie. Nasunął mi się taki pomysł, że moglibyśmy pisać posty pod dany rozdział. Jakby to wyglądało:
Jedna osoba - Ginny - bo to ona założyła jadków - pisałaby post np "RODZIAŁ I - było tak blisko"
i wszyscy wiedzą, że opisujemy np. jakąś akcje która nam nie do końca wyszła i dopóki nie zmienimy nazwy działu trzymamy sie tej tematyki. Później np kolejny dział "ROZDZIAŁ II - w drobny mak" no i każdy tutaj ma szanse wykazać się swoją wyobraźnią... zaczynamy opisywać jakaś akcje ,która po iluś tam postach wyjaśni co to znaczy w drobny mak.
Mam nadzieje, że jasno przedstawiłem mój pomysł. Napiszcie co o tym myślicie.
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...
|
|
|
07-26-2011, 14:41
|
#108
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
|
Ja jak wiesz, jestem ZA!
Ja jak wiesz, jestem ZA!
Christina spojrzała na jego uśmiech z politowaniem. Zgarnęła różdżkę ze stołu i wstała.
- Na mnie nie czekajcie. Idę się położyć. Głowa mi zaraz eksploduje.
I na potwierdzenie tych słów złapała się za skronie i zaczęła je delikatnie masować, oddalając się od zebranych.
Ginny wzruszyła ramionami i przeciągając się, stwierdziła, że ona pomagała mu ostatnio i nie ma najmniejszego zamiaru znowu taplać się w jedzeniu. Oparła się wygodnie o oparcie i czekała na reakcję innych.
Blanca i Lucy spoglądały na siebie, jakby czekając która pierwsza skapituluje. W końcu Ford poddała się i ruszyła do kuchni czując na sobie zwycięskie spojrzenie Blanci. Dominic zadowolony poszedł za dziewczyną i po chwili słychać było kojące stukanie garnków.
Blondynka tymczasem zdążyła już zasnąć. Potrzebowała tego. Sen w który zapadła po oszałamiającym zaklęciu nie był specjalnie odświeżający. Dręczyły ją koszmary, więc nie wypoczęła.
Teraz, gdy usłyszała odgłos otwieranych drzwi miała ochotę rzucić śmiertelnym zaklęciem. Podniosła nawet różdżkę i wypowiedziała formułę oszałamiającą, ale czerwony pocisk zmienił bieg i uderzył z impetem w ścianę. Wstała zaskoczona. W jej prywatnej sypialni stał Czarny Pan. Czego on mógł od niej chcieć.
- Mogę sprawić, że znowu będą... żyć. - powiedział
Zamrugała pospiesznie kilka razy. O czym on bredzi?
- Jak dobrze pamiętasz, nasza armia infernusów została zmiażdżona. Muszę ją odbudować. A bliźniacy mogą stanąć na jej czele.
- Nie!
Czarny Pan uniósł by brwi, gdyby tylko je posiadał. A ona, ona nie byłaby w stanie znieść widoku martwych, ożywionych przyjaciół. Co to to, nie.
- Sprzeciwiasz się mojej woli?
- Tak. Panie - dodała.
- Crucio.
Wrzask rozniósł się po całym domu.
- Co to było? - zapytała Ginny
- Christina. Pewnie ma jakiś atak, czy coś. - odparł spokojnie Dom.
Po kilkunastu minutach, dołączyła do nich, sprawiając wrażenie, jakby nic się nie stało. Nikt też nie śmiał jej pytać.
PRZEPRASZAM, że tak długo, ale zostałam porwana
Ostatnio edytowane przez Christina : 07-26-2011 o 21:16.
|
|
|
07-26-2011, 16:10
|
#109
|
|
Fan "Strefy 11" i tarota
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: myslovitz (;
Posty: 91
|
Ja również jestem jak najbardziej za : )
__________________
'And it feels
And it feels like
Heaven's so far away
And it feels
Yeah it feels like
The world has grown cold
Now that you've gone away'
|
|
|
07-26-2011, 19:55
|
#110
|
|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
|
Ja takze! Pikus ma najlepsze pomysly. : )
Mysle, ze to by niezle urozmaicilo Jadki. Dobry pomysl na... Ich poprawe.
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?
"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
|
|
|
| Narzędzia tematu |
|
|
| Wygląd |
Wygląd liniowy
|
Zasady postowania
|
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts
kod HTML jest Wył.
|
|
|
Podobne wątki
|
| Wątek |
Autor wątku |
Forum |
Odpowiedzi |
Ostatni post / autor |
|
Śmierciożercy
|
Nacia1234 |
Kosz |
375 |
06-14-2011 17:41 |
|
Śmierciożercy
|
Angela Johnson |
Kosz |
1064 |
09-29-2008 20:58 |
|
Śmierciożercy.
|
Sherry |
Kosz |
123 |
02-19-2008 14:42 |
|
*Śmierciożercy*
|
Dziedzic Gryffindora |
Kosz |
1355 |
01-29-2008 19:26 |
|
Śmierciożercy
|
Draco Malfoy |
Kosz |
1994 |
05-27-2007 20:43 |
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 10:05.
|
|