|
09-01-2011, 19:57
|
#161
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
|
No to ze względu na naciski jednej z kobiet xD postanowiłem, że ulegnę i napiszę conieco
Dominic wyjrzał przez okno. Niebo obsypane było gwiazdami, księżyc świecił na "ogródek" kwatery, opiewając go całościowo swoim światłem. Zobaczył siedzącą, skuloną Ginny.
-Accio Milejdii. - Wymamrotał. Z korytarza dochodziły dziwne dzwięki. Coś leciało po schodach robiąc okropny hałas. Śmierciożerca wyciągnął ręke, w której po chwili zatrzymała się lecąca gitara. Wyszedł na taras, zszedł po schodach kierując się w stronę przyjaciółki.
-Czemu siedzisz tutaj sama? Dzieje się coś? - Zapytał uśmiechnięty. Usiadł obok niej na nieco większym głazie.
-Nic sie nie stało. Po prostu czasami lubię się wyciszyć. Poza tym zobacz w górę, aż żal byłoby siedzieć w kwaterze. Koniec lata w końcu. Trzeba korzystać.
-No masz racje. Dlatego też korzystam i powyje do księżyca. - Uderzył delikatnie w struny od swojej gitary. Dzwięk rozszedł się po ogrodzie.
-Zagraj mi coś... - powiedziała cicho Ginny.
Stark zszedł z kamienia, położył się na plecach. Przycisnął gitarę do brzucha. Popatrzył w gwiazdy, zamknął oczy. Jego palce zaczęły dotykać strun tworząc nieznaną rudowłosej melodię.
-This distance, this dissolution, I cling to memories....
//sorry nic innego mi do głowy nie przychodzi;p No i moge troszkę wolniej odpisywać bo pewna osoba absorbuje teraz moje myśli ^^ ;p
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...
|
|
|
09-02-2011, 22:56
|
#162
|
|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
|
No to ze względu na naciski jednego z mężczyzn xD postanowiłam, że ulegnę i napiszę conieco
Nastała tak romantyczna chwila, Dominic grał, Ginny słuchała, patrząc w gwiazdy, co jakiś czas oboje zerkali na siebie...
- Ale beznadziejnie grasz.
Stark przerwał i spojrzał na rudowłosą. ta, widząc jego minę, pękła. Zalała ją fala śmiechu.
-Wybacz, musiałam. - mówiła w wolnych chwilach, kiedy łapała oddech. - To było takie, takie... Fajne!
-Oj, ty ty. - odrzekł Dominic, również się uśmiechając lekko. Cóż, może wziął sobie to na serio... Może i miał powody.; p - A było tak pięknie! Zawsze musisz zepsuć te wszystkie romantyczne chwile. - pokazał jej język.
-Ja? Ja psuję? A kto, przepraszam, rzyga tutaj romantyzmem? - powiedziała Ginn, unosząc głos.
-Nie tymi słowami, droga damo, nie tymi! - skarcił ją delikatnie Dominic. Weasley znów się zaśmiała, a chłopak zawtórował jej.
-Dobra, zagraj coś, Pikusiu. Tylko ma nie być smętne, żebym znała i żebyśmy sobie trochę pośpiewali i pokiwali się na boki.
Stark patrzył jeszcze chwilę na Ginn, która z kolei wzrok miała utkwiony gdzieś w roślinie przed nią. Gdy cisza się przedłużała, spojrzała na kompana pytająco. Ten podchwycił wzrok, na który czekał. Popatrzył jej dwie sekundy prosto w oczy, po czym spuścił wzrok na dół, na gitarę. I zaczął znów grać.
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?
"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
|
|
|
09-09-2011, 20:11
|
#163
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
|
chyba już wszyscy wrócili.
|
|
|
09-09-2011, 20:14
|
#164
|
|
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
Zarejestrowany: Feb 2010
Lokalizacja: Inny wymiar...
Posty: 191
|
Więc co robimy wracamy do naszej misji w ministerswie?
__________________
"Udało się dostali w kość, niech żyje Potter nam!
A Voldek gnije w piekle, za którym tęsknił sam."
Irytek
|
|
|
09-09-2011, 20:44
|
#165
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
|
Była noc. A konkretniej jej środek. Ale ona nie spała. Siedziała na parapecie swojej sypialni i palcem sprowadzała błądzące po szybie krople. W drugiej ręce, która zwisała smętnie dopalał się skręt. Zwykły, mugolski. Już jakiś czas temu o nim zapomniała, więc szary popiół zdobił panele. Nagle zsunęła rękę z zimnej szyby i przyłożyła ją sobie do skroni. Bolały, ale postanowiła nic z tym nie robić. Niech bolą, a ona niech pokutuje za wszystkie złe uczynki, które wyrządziła. Tak, miała depresję. Pod wpływem uczuć, które nagromadziły się, uznała, że jej dotychczasowe życie było chore i po prostu złe. Ale czy mogła je zmienić? Raczej nie. Zło zakorzeniło się w jej sercu, a jej myśli opanował demon, który dzielnie bronił ją przed podszeptami aniołów. Nie potrafiła się już litować, nie potrafiła współczuć. Jedynymi osobami, jakie darzyła dobrymi uczuciami, mieszkały w tym domu. Tylko jej rodzina, tylko Śmierciożercy potrafili odblokować w niej pokłady dobra. Ale też nie zawsze.
Spojrzała na stary zegar wiszący na ścianie. 3:00. No tak, chyba najwyższa pora położyć się do łóżka i zanurzyć w ciepłych objęciach Morfeusza. Westchnęła patrząc na puste łoże. Przydało by się jakieś 36.6 obok siebie. Jakiś czas temu zakończyły się czasy, w których zasypiało się z przyjaciółmi w jednym łóżku. I to zasypiało w dosłownym tego słowa znaczeniu, tak po prostu. Oczywiście, zdarzały się wieczory, gdy przyjaciele zamieniali się w kochanków, ale rano wszystko wracało do normy. Wszystko się zepsuło przez ten cholerny atak. Wszystko uległo zmianie.
Wsunęła się pod zimną pościel i po chwili już śniła o tym wszystkim, co w ostatnim czasie utraciła.
wybaczcie, naoglądałam się w ostatnim czasie Skinsów
Ostatnio edytowane przez Christina : 09-09-2011 o 22:16.
|
|
|
09-12-2011, 21:39
|
#166
|
|
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
Zarejestrowany: Nov 2007
Lokalizacja: Dolina Godryka
Posty: 151
|
Obiecuję, że napiszę ale muszę znaleźć chwile wolnego czasu
__________________
jeżeli odnajdziesz szczęście, ciesz się.'
|
|
|
09-20-2011, 21:40
|
#167
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Aug 2007
Posty: 459
|
No to wracamy do tej akcji w ministerstwie. Trzeba to rozkręcić. Opiszę jedynie mój udział. Potem wszystkie się polaczy w jedną sensowną całość. Bo z tego co pamiętam każdy miał dla siebie jakiś mały planik. To do dzieła!!
Dominic stał już w budce telefonicznej. W prawej ręce trzymał kurczliwie różdżkę, a w drugiej miedzy palcami fiolki w różnych kolorach. Poziom adrenaliny rósł z minuty na minutę. Już nie myślał o niczym, słyszał w głowie jedynie echo łomotania własnego serca.
Czarodziejska winda zjechała na dół, otworzył drzwi i z uśmiechem na twarzy pewnym krokiem wyszedł na holl. Nie widział już swoich przyjaciół, pewnie oddalili się od wejść w razie gdyby zostały tymczasowo zamknięte. Część ludzi na jego widok zaczęła uciekać. Nie czekając ani chwili dłużej podbiegł na środek holu i rzucił czerwono- złotą fiolkę na posągi. Ta rozbijając się oblała posąg czarodzieja tłustą mazią. Dominic skierował rózdzką na posąg, wykonał obrót tak zamaszyście ze z różdżki poleciały iskry zapalając pomnik.
To Dumbledora mamy z głowy – pomyślał. Ognie same się rozprzestrzeniły na cały posąg. Zanim to ugaszą, a wcześniej wpadną na pomysł jak to ugasić reszta powinna już wrócić do kwatery.
-Morsmorde!! – wykrzyknął z ręką skierowaną wysoko w górę. Pod sufitem ukazała się czaszka z wężem w szczekach. Na korytarzu słychać było krzyki. Ludzie uciekali od miejsca gdzie stał Dominic. To czas na kolejna sztuczkę. Rzucił pod swoje nogi czarną fiolkę. W chwili rozbicia w koło niego pojawił się czarny dym rozprzestrzeniając się szybko po pomieszczeniu.
Pojawili się trzej aurorzy. Stark nie czekając ani chwili trafił jednego w locie klątwą, nim ten zdążył wylądować był już cały zalany krwią. Śmierciożerca Poruszał się pomiędzy falującym czarnym dymem co utrudniało Aurorom wycelowanie w przeciwnika.
-Avada kedavra!! – Samobójca posłał zielone światło w stronę Kingsleya, ale ten uchylił się w ostatniej chwili.
-Stark! Jesteś głupi przychodząc tutaj samotnie. Samobójco…
-Zamilcz! – syknął blokując atak Konsgleya.
Drugi Auror, wyglądał na zagubionego w czarnym dymie. Wykorzystując jego nieuwagę, Stark zaszedł go od tyłu i wycelował różdżką w plecy.
-Sectumsempra!! – zaklęcie było tak potężne że słychać było dźwięk rozrywającej się skóry.
-Kingsley wołaj resztę zakonu, no nie wierzę ze sam się będziesz ze mną szarpać.
-Nie pochlebiaj sobie. Gdyby nie te twoje sztuczki już dawno siedziałbyś w Azkabanie.
-A co jak nie jestem sam? – Dominic zaśmiał się szyderczo. Aurorowi zbrzydła nieco mina.
Za Starkiem pojawił się członek zakonu.
Nim się zorientował drasnął go promień jakiegoś zaklęcia. Po jego twarzy ciekła krew. Nie oglądając się za siebie rzucił ostatnią fiolkę jaka mu została w kierunku z którego ugodziło go zaklęcie.
Po chwili słychać było krzyk Aurora.
-Co to jest??!! – Przeciwnik upadł na ziemie turlając się na boki, rękami zakrywając twarz.
-Opary kwasu mój przyjacielu. A co piecze? – zaśmiał się głośno jak opętany , uciekając po całej Sali przed zaklęciami.
W momencie gdy Stark znalazł się przy posągach, nie wiadomo skąd pojawił się stary Weasley.
Dominic momentalnie otrząsnął się z transu, w jakim to się znajdował siejąc destrukcje. To przecież ojciec jego przyjaciółki. Ten moment zawahania zaważył nad jego losem. Weasley nie czekając ani chwili dłużej wystrzelił z różdżki batem, który boleśnie zacisnął się na ręce Starka. Śmierciożerca próbował się uwolnić jednak nie dał rady. W akcie desperacji posłał ostatnie zaklęcie w stronę Kingsleya. Zielone światło ugodziło go prosto w twarz, wysoki mężczyzna upadł bezwładnie na posadzkę. Poparzony Auror pozbawił zabójcę różdżki, i również magicznym batem, unieruchomił drugą rękę Dominic’a.
Morderca upadł na kolana oddychając głośno, w jego oczach dalej tliły się iskry nienawiści.
- co ty chciałeś osiągnąć? – zapytał zdziwiony Wesley, zaciskając silniej bat na ręce Starka.
Jego ocalały kompan zrobił to samo.
- Rozejrzyj się. Czujesz strach? Widzisz tu jakiś ludzi? Na taką reputację trzeba trochę popracować. Dziś tylko jeden trup, och jaka szkoda….
-Zamilcz!! – Zza opadającego dymu wyłoniła się postać kobiety.
-Thonks kochanie… - wymamrotał Dominic.
Na te słowa kobieta sparaliżowała schwytanego.
-Na przesłuchanie z nim.
Mężczyźni ciągnęli bezwładne ciało w kierunku windy prowadzącej do podziemi holu.
Ludzie zaczęli wychodzić z ukryć i przyglądali się śmierciożercy. Do trójki aurorów dołączyło już 6 innych.
-Lupin, weź kogoś i posprzątajcie to piekło. I ugaście te ognie, rozprzestrzeniają się jak szalone. – Wszyscy popatrzyli w stronę palących się posągów.
__________________
I'll become what I despise
Living someone else's life...
|
|
|
09-20-2011, 22:37
|
#168
|
|
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
Zarejestrowany: Feb 2010
Lokalizacja: Inny wymiar...
Posty: 191
|
To dzieje się trochę wcześniej równocześnie z opowieścią reszty(o misji) oprócz Pikusa
Lucy czaiła sie u wejścia do ministerswa, lada chwila miała pojawić się jej ofiara. Chwilę potem na chodniku deportowała się młoda kobieta.
-Pszepraszam panią czy moglaby mi pani pomóc?-Ford uśmiechała się do pracowniczki ministerswa.
-No cóz nie wiem w czym i wie pani troszeczkę się spieszę.
-och to zajmie tylko chwilę, prowadzę ankietę dotyczącą bezpieczeństwa i chcialaby zadać kilka pytań.
- no niech będzie, ale doslownie tylko 5 minut mogę na to poświęcić...
- jasne, jasne- mruknęła do sibie śmierciożerczyni
- przejdżmy się w jakieś ustronniejsze miejsce gdzie nikt nie będzie nam przeszkadzał.
Gdy drzewa osłonily dwie kobiety, lucy przystapiła do działania.
- Imperio! A teraz wyrwij sobie trochę włosów i wrzuć tutaj Jenno! świetnie, a teraz powiedz mi coś o sobie, więcej niż gdy widziałyśmy się ostatnio kochana.
- jestem Jenna Bennet, pracuje w departamencie przestrzegania prawa jako doradca Dolores Umbridge, nie cierpię tej ropuchy i robię wszystko by wskoczyc na jej stanowisko.
- Cudnie!- wypila eliksir i w chwilę później stały naprzeciwko siebie dwie identyczne postaci.
- A teraz cię zabije... Avada Kedavra!
Machnęła różdżką i ciało zapłonęło ogniem, jeszcze jeden ruch i po śladach jej wystepku nie było śladu.
- No to czas na działanie.- I poszła do wejścia do ministerstwa...
są literówki i błędy ale pisze z takiego starego komputera u kuzynki i żle działa klawiatura jak wrócę do domu to poprawie
__________________
"Udało się dostali w kość, niech żyje Potter nam!
A Voldek gnije w piekle, za którym tęsknił sam."
Irytek
|
|
|
09-21-2011, 18:27
|
#169
|
|
Fan "Strefy 11" i tarota
Zarejestrowany: Jul 2011
Lokalizacja: myslovitz (;
Posty: 91
|
hej, Jadki! :*
wróciłam  tak więc w najbliższym czasie możecie się spodziewać nowego postu, o ile pozwolą mi na to obowiązki
__________________
'And it feels
And it feels like
Heaven's so far away
And it feels
Yeah it feels like
The world has grown cold
Now that you've gone away'
|
|
|
09-26-2011, 12:51
|
#170
|
|
Urodzony, by rządzić światem
Zarejestrowany: Feb 2007
Posty: 6,239
|
Hahaha, ja też niby jestem ciągle, ale jakoś tak dużo teraz tej szkoły... Ale postaram się nadrobić jak coś.; p Może nawet dziś coś napiszę.
Musimy rozkręcić te jadki, kurcze! Po wakacjach już nie ma laby, tylko do roboty!
I mam pytanie, Pikusiu, czy nasz scenariusz nadal jest aktualny?
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?
"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
|
|
|
| Narzędzia tematu |
|
|
| Wygląd |
Wygląd liniowy
|
Zasady postowania
|
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts
kod HTML jest Wył.
|
|
|
Podobne wątki
|
| Wątek |
Autor wątku |
Forum |
Odpowiedzi |
Ostatni post / autor |
|
Śmierciożercy
|
Nacia1234 |
Kosz |
375 |
06-14-2011 17:41 |
|
Śmierciożercy
|
Angela Johnson |
Kosz |
1064 |
09-29-2008 20:58 |
|
Śmierciożercy.
|
Sherry |
Kosz |
123 |
02-19-2008 14:42 |
|
*Śmierciożercy*
|
Dziedzic Gryffindora |
Kosz |
1355 |
01-29-2008 19:26 |
|
Śmierciożercy
|
Draco Malfoy |
Kosz |
1994 |
05-27-2007 20:43 |
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 10:05.
|
|