No, mnie też się w zasadzie podobało. Co prawda, fakt, że " zgubiło się" gdzieś kilka bardzo ważnych scen, ale w zasadzie całkiem miła odmiana: prawie-komedia romantyczna zamiast tych wcześniejszych horrorów. Wizja nieco oryginalna, ale ciekawa, trzeba przyznać. Ze śmiechu się popłakałam w kilku momentach. Bardzo mi się podobała ta dostawiona scena ze Snape'em i Harry'm na Wieży, kiedy Snape kazał chłopakowi milczeć. Tego, o ile dobrze pamiętam, w książce nie było.
Poza tym dwa minusy, które mnie osobiście bardzo ubodły.
1. ZA MAŁO SNAPE'A!!! W końcu on jest tu postacią tytułową i miałam nadzieję, że zobaczę go w nieco większej ilości scen. Tym bardziej, że jestem jego wielką fanką.
2. Nie podobał mi się nowy image Tonks. Liczyłam na to, że zobaczę ją z tymi mysimi włosami wspomnianymi w książce, smutną, z patronusem wilkiem, a tu nic

A to jej "skarbie" rzucone do Remusa mnie naprawdę rozwaliło.