Wróć   HPN.pl > Pozostałe > Kosz

Odpowiedz
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 11-22-2009, 22:15   #1
Danieldinio
Banned
 
Zarejestrowany: Apr 2008
Posty: 7
Post Nieznajomy

Rozdział I
Pewnego dnia Harry Potter obudził się cały spocony. Znajdował się w Kwaterze Głównej Zakonu Feniksa. Był zwyczajny sierpniowy poranek. Śnił mu się po raz kolejny swój legendarny pojedynek, między nim, a Voldemortem. Po raz kolejny musiał się z nim zmierzyć. Teraz, kiedy było już po wszystkim, ludzie w społeczności czarodziejów, zaczęli żyć o wiele spokojniej. Nie bali się, że następnego dnia ktoś z ich rodziny może już nie żyć. Po upadku Czarnego Pana, śmierciożercy w popłochu rzucili się do ucieczki. Nie mogli w to uwierzyć, że siedemnastoletni gówniarz zabił najpotężniejszego czarodzieja wszech czasów. Z jednej strony byli pełni zawodu, a z drugiej poczuli coś w rodzaju ulgi. Szybko zostali osaczeni przez aurorów i wsadzeni do Azkabanu, bo bez swojego przywódcy nie potrafili sprawnie działać. Każdy z żyjących, bez wyjątku, został skazany na dożywocie. Shacklebolt, który został ówczesnym Ministrem Magii już o to zadbał. Otrząsając się z tych rozmyślań Harry wstał i skierował się do łazienki. Umył się, ubrał i poszedł do kuchni, gdzie zapewne Stworek czeka na niego gotów mu zrobić śniadanie. Kiedy tam dotarł skrzata jeszcze nie było, więc usiadł na krześle i się zamyślił. Zaraz po złapaniu sprzymierzeńców Voldemorta, Ministerstwo Magii zaproponowało Harry'emu solidną kwotę pieniężną za opowiedzenie, co robił przez niemal cały rok po opuszczeniu Hogwartu i jak to się stało, że zwykłym zaklęciem Expelliarmus pokonał klątwę Avada Kedavra. Potter rzecz jasna, nie zgodził się na to, kasy ma dużo, jeszcze mu został obfity spadek po rodzicach, ale tu nie chodziło o pieniądze. Nie chciał opowiadać tego wszystkiego, przeżywać tego jeszcze raz. Ludzie i tak nie zrozumieją, nigdy się nie dowiedzą jak to jest, gdy stoi się przed teoretycznie niemożliwym do wykonania zadaniem, jak ma się pełną świadomość tego, że następny dzień może być twoim ostatnim. Na świecie żyją tylko trzy osoby, które znają tajemnice, które znają całą prawdę. Są nimi rzecz jasna, Harry Potter, Ron Weasley i Hermiona Granger. Święta Trójca wspólnie ustaliła, że nie będzie udzielać żadnych wywiadów do Proroka Codziennego, że nie będzie nikomu o tym wspominać, że zabiorą tę tajemnice do grobu.
- Dzień dobry panie - powiedział Stworek. Do kuchni wszedł domowy skrzat.
- A,to ty Stworku - wzdrygnął się - wybacz nie zauważyłem cię.
- Co pan sobie życzy na śniadanie? - wystękał.
- Niech będą tosty - rzekł od niechcenia chłopak.
- Już się robi - zaskrzeczał.
Nie mówiąc już ani słowa Stworek zabrał się do roboty. Po pięciu minutach tosty były gotowe. Harry delektował się nimi w milczeniu. Stworek opuścił kuchnie widząc, że jego pan nie ma ochoty na rozmowę. Po ich zjedzeniu wstał od stołu i już miał zamiar pójść do swojego pokoju, gdy to się stało.
- EXPULSO - krzyknął jakiś nieznany mu dotychczas głos. Ów nieznajomy wyważył drzwi wejściowe i zmierzał do kuchni prosto na Harry'ego.
- Kim jesteś i co robisz w moim domu!? - krzyknął Potter.
- Musiałem wyważyć pańskie drzwi, ponieważ nie chciałem być na tyle niegrzeczny, żeby się aportować wprost do pana kuchni, ale tak czy owak przepraszam za te niespodziewane wtargnięcie w pana skromne progi. - odpowiedział z lekkim uśmieszkiem na twarzy młody mężczyzna, który wyglądał na jakieś dwadzieścia lat, był dobrze zbudowany, miał niebieskie oczy i czarne włosy.
- Bardzo śmieszne - warknął Harry z niezadowoloną miną. - Kim pan jest i co pana tutaj sprowadza?
- Nazywam się Danieldinio, obecna dyrektorka Hogwartu profesor McGonagall zaproponowała mi stanowisko nauczyciela Obrony Przed Czarną Magią - gdy to powiedział oczy mu zamigotały.
- Po co mi pan to w ogóle mówi? Gówno mnie to obchodzi - ryknął.
- Spokojnie panie Potter jeszcze nie skończyłem - powiedział gniewnym tonem.
- Wyważył pan moje drzwi tylko po to, żeby mi powiedzieć, że został pan nauczycielem w Hogwarcie? Toć to skandal - zawył. - Dla pana wiadomości jestem już za stary na Hogwart, co prawda nie ukończyłem siódmej klasy, ale już tam nie powrócę, nie mogę - zająknął się.
- A chciałby pan? - zapytał Danieldinio.
- Teraz jest już za późno, dawno tam nie byłem, Hogwart stracił już dla mnie swój dawny urok, a po za tym nie chciałbym siedzieć w jednej klasie z rok młodszymi od siebie - powiedział Harry, któremu na samą myśl o tym zrobiło się niedobrze.
- Nie będzie pan musiał - rzekł.
- Jak to? - spytał zaskoczony.
- Profesor McGonagall powiedziała, że ostatni rok w Hogwarcie można spisać na straty i warto było by go odrobić. Nakazała mi, żebym odwiedził wszystkich uczniów byłych siódmych klas i zaproponował im odrobienie tego ostatniego roku.
- Nie wierzę, naprawdę? - zapytał podekscytowany.
- Ależ oczywiście, proszę o tym poinformować pana przyjaciół, będę miał mniej roboty - rzekł. - To już wszystko, co chciałem panu przekazać, jeśli się pan zdecyduje to widzimy się pierwszego września w Hogwarcie, jeśli nie to prawdopodobnie więcej się nie zobaczymy - zakończył z uśmiechem.
- Aha, dobrze przekaże im, do widzenia - powiedział Harry nieco zaskoczony tym szybkim zakończeniem rozmowy.
- Jeszcze raz pana przepraszam za wyważenie tych drzwi, ale nie było jak się z panem skontaktować, w takim razie widzimy się na uczcie, do zobaczenia - stwierdził.
Kiedy to powiedział deportował się i słuch o nim zaginął.

Ostatnio edytowane przez Danieldinio : 11-24-2009 o 18:18.
Danieldinio jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 11-23-2009, 11:35   #2
mooll
Fan "Strefy 11" i tarota
 
mooll na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Oct 2009
Posty: 54
Lightbulb

No i tak...
Teraz tu włożę moje 3 grosze.
Zalety:
- Jest sporo bardzo fajnych sformułowań
- Fabuła może okazać fajna (pomysł)
- Nie robisz jakiś makabrycznych byków.

Wady:
- Znalazłam coś TAKIEGO: " w ogule". I umarłam. To się pisze: "w ogóle".
- Jest trochę niedociągnięć interpunkcyjnych
- Czasami upraszczasz akcję, widzę też, że masz tendencję do usztuczniania dialogów. Ale to się spokojnie ureguluje, mam nadzieję .
- Czasem używasz rażących kolokwializmów. Jakiś "gówniarz" mi w tym miejscu nie pasował i coś a la "gówno mnie to obchodzi".

No, ale cóż, coś więcej będzie można powiedzieć po kilku rozdziałach. Na razie niewiele.
Weź, proszę ww punkty pod uwagę. Czekam na cd. Zobaczymy...
mooll jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 11-23-2009, 11:42   #3
anetta92
Świr wymagający opieki
 
anetta92 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jul 2009
Lokalizacja: Kraków ^^ Miasto Smoka Wawelskiego
Posty: 399
Wyślij wiadomość przez Skype&trade do anetta92
Domyślnie

Opowiadanie nie jest złe. Jest kilka błędów, no Ogule !! A i popatrz na kilka błędów:
- Jak to - spytał zaskoczony? - -- czy "?" nie powinien być za słowem "to" ;P
__________________
***
Świat bez wariatów byłby nienormalny...

***

KJMNPR
Aneta & Kyinra
anetta92 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 11-23-2009, 16:05   #4
Ron_Weasley
Czytelnik horoskopów
 
Ron_Weasley na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Nov 2009
Lokalizacja: Marki
Posty: 13
Domyślnie

No fajne, fajne pisz dalej zobaczymy co wymyslisz. Powodzenia!!!
Ron_Weasley jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 11-24-2009, 00:57   #5
Biel
Fanatyk, niegroźny
 
Biel na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Nov 2009
Lokalizacja: Stolica
Posty: 224
Domyślnie

Po pierwsze, brak ci bety, są błędy, przeoczenia.

Po drugie, neologizmy w opisie sytuacji, psują nastrój. Gdyby opowiadanie było w takim tonie wszystko byłoby ok, ale kiedy starasz się pisać poprawnie narrator nie może "mówić" ze Potter miał dużo kasy, albo, że był gówniarzem.

Po trzecie, przydałoby się bardziej to rozbudować, akcja leci na łeb na szyję, dopiero jadł tosty, a to bum drzwi poleciały, jeszcze tego nie zdążyłam zakodować, a tu człowiek, ledwo to do mnie dotarło, a tu nowina Potter wraca do szkoły. Z takiego porządnego materiału jaki tu jest można by zrobić dobry rozdział na parę stron. Poza tym dłuższe opisy dodają apetytu.

Po czwarte, pomysł oryginalny, no nie powiem z takim spotkałam się pierwszy raz, a że lubię bandę Pottera w szkole chętnie przeczytam o jego nowych perypetiach, szkoda, że tak szybko się akcja rozwinęła, gdyby rozdział był dłuższy, jeszcze bardziej nie mogłabym się doczekać [tak, tak wiem powtarzam się, ale ja to lubię robić:P]

Nie wiem czy pisałeś już coś wcześniej, czy nie, ale popełniasz błędy nowicjusza. Za bardzo lecisz z tekstem, piszesz jakby na świeżo bez późniejszego przemyślenia. Odłóż swoją pracę na jakiś czas "do szuflady" później łatwiej Ci będzie zauważyć błędy. Buduj więcej, a będą wychodziły spod twoich klawiszy perełki.

We[ł]ny życzę, czekam na kolejną odsłonę.
__________________
Quidquid latine dictum sit, altum videtur.
Cokolwiek powiesz po łacinie, brzmi mądrze.
Biel jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 11-24-2009, 17:51   #6
Danieldinio
Banned
 
Zarejestrowany: Apr 2008
Posty: 7
Domyślnie

1. Pisałem pracę w Wordzie, więc jak mogą być błędy? Z tym "w ogóle" już poprawiłem, widocznie musiałem się pomylić, a błąd typu "- Jak to - spytał zaskoczony?" zdarzył mi się przez przypadek, też to poprawiłem. Jeżeli chodzi o przecinki to Word nie pokazuje, gdzie należy je wstawiać, a tak po za tym zawsze miałem z nimi problem, ale myślę, że nie jest tak źle.
2. Dlaczego narrator nie może mówić, że Potter miał dużo kasy, albo, że był gówniarzem? Przecież, to szczera prawda:P. Napisałem tak specjalnie, żeby było zabawniej. Chciałem połączyć taki mądrze napisany tekst z wyszukanymi słowami, a jednocześnie użyć jakiegoś słowa, bądź zwrotu, którego używa się w języku potocznym, jeżeli wiecie co mam na myśli.
3. Wydaje mi się, że akcja jest dość dobrze rozbudowana. Co jest ciekawego w jedzeniu tostów? Co miałem jeszcze napisać, że polał je sobie ketchupem, albo przeciął na pół:P? To chyba nie jest istotne nieprawdaż? Chciałem przejść od razu do rzeczy, a tak po za tym to wcale nie tak od razu drzwi poleciały. Jest wyraźnie napisane, że Potter dopiero po ich zjedzeniu (tostów) wstał i ruszył do swojego pokoju, aż tu nagle ja ^^ wyważyłem mu drzwi:P.
4. Następny rozdział pojawi się niebawem, najpóźniej za dwa tygodnie.
5. Mówiąc szczerze jest to moje pierwsze fan fiction, które napisałem w życiu:P. Mylisz się mówiąc, że pisałem ten tekst bez przemyślenia. Pisałem go prawie dwie godziny i dużo nad nim myślałem.
6. Wbrew pozorom cieszę się, że wytknęliście mi te wszystkie błędy. Na pewno wezmę je pod uwagę pisząc drugi rozdział "Nieznajomego".
Danieldinio jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 11-24-2009, 17:58   #7
anetta92
Świr wymagający opieki
 
anetta92 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jul 2009
Lokalizacja: Kraków ^^ Miasto Smoka Wawelskiego
Posty: 399
Wyślij wiadomość przez Skype&trade do anetta92
Domyślnie

Pisz! Pisz! Tylko szybko! ;P
__________________
***
Świat bez wariatów byłby nienormalny...

***

KJMNPR
Aneta & Kyinra
anetta92 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 11-24-2009, 19:29   #8
Biel
Fanatyk, niegroźny
 
Biel na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Nov 2009
Lokalizacja: Stolica
Posty: 224
Domyślnie

Cytat:
Word nie pokazuje, gdzie należy je wstawiać, a tak po za tym zawsze miałem z nimi problem, ale myślę, że nie jest tak źle.
Dlatego wspomniałam o becie

Cytat:
a jednocześnie użyć jakiegoś słowa, bądź zwrotu, którego używa się w języku potocznym, jeżeli wiecie co mam na myśli.
Wiemy co masz na myśli, po prostu dla mnie nie pasuje to, do ogólnego rysu narracji, miało wprowadzać humor, ale mnie po prostu przeszkadzało.

Cytat:
Co jest ciekawego w jedzeniu tostów? Co miałem jeszcze napisać, że polał je sobie ketchupem, albo przeciął na pół:P?
Nie, oczywiście nie chcę opowiadania kulinarnego, ale wszystko pędzi na łeb na szyję, i nie piszę tego po to, żebyś się tłumaczył, tylko abyś wiedział, jaka jest opinia ludu:P To, że dla Ciebie pasuje, nie oznacza, że każdy tak uważa

Cytat:
Mylisz się mówiąc, że pisałem ten tekst bez przemyślenia. Pisałem go prawie dwie godziny.
Raczej chodziło mi o inne przemyślenie. Dobrze przemyślany tekst najpierw powinien poleżeć w szufladzie, co pisałam w poprzednim poście. Jak mnie zdarzy się coś pisać [a nie jestem mistrzem] najpierw odkładam tekst na dzień - tydzień, żeby zapomnieć jak dokładnie go napisałam, a potem czytam od nowa, łatwiej wtedy ocenić własną pracę. Dwie godziny od napisania do publikacji to chyba jednak za mało.

Nie uważaj, że moje pisanie to atak, na Ciebie, po prostu wyrażam swoją opinię, bo chciałabym poznać dalsze części historii, a tym samym chciałabym, żeby była doskonalsza.
__________________
Quidquid latine dictum sit, altum videtur.
Cokolwiek powiesz po łacinie, brzmi mądrze.
Biel jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 11-25-2009, 22:33   #9
Danieldinio
Banned
 
Zarejestrowany: Apr 2008
Posty: 7
Domyślnie

Rozdział II
Harry stał długo w jednym miejscu, zanim zdał sobie w pełni sprawę z tego co się przed chwilą wydarzyło. Targały nim sprzeczne uczucia. Z jednej strony był wściekły w jaki sposób ten cały Danieldinio wtargnął do jego domu i przekazał mu swoją wiadomość. Nie mógł pojąć jak można mieć, aż taki tupet. Z drugiej był szczęśliwy, bo wiedział, że wkrótce znowu spotka się ze wszystkimi bliskimi mu osobami w Hogwarcie. Miał wielką nadzieję, że po zabiciu Voldemorta będzie miał trochę spokoju, odpocznie od wszystkiego co go dotychczas spotkało. A tu się okazuje, że za niecały miesiąc będzie musiał pilnie się uczyć w szkole. Otrząsnął się z tych rozmyślań i poszedł oznajmić stworkowi, że wychodzi i niedługo wróci. Zgodnie z tym o co prosił go Danieldinio, szedł teraz powiadomić Rona i Hermione o tym, że wracają do Hogwartu. I robi to tylko po to żeby ten nowy nauczyciel od Obrony Przed Czarną Magią miał mniej roboty. Nie mógł znieść tej myśli. Mimo to wyszedł z domu i teleportował się do Nory, gdzie jak sądził jest teraz Ron i Ginny, a może nawet Hermiona. Po minucie stał już przed drzwiami domu i zapukał. Drzwi otworzyły się i stanął w nich Ron, lekko się chwiejąc. Czuć było od niego alkohol.
- Cześć Ron. Wybacz, że niepokoje cię o tak wczesnej porze, ale mam ci coś ważnego do powiedzenia. Mogę wejść?
- Czołem Harry. Dawno się nie widzieliśmy. Chyba z tydzień. Co się z tobą działo? Dlaczego nie odpisujesz na listy? Wszyscy się o ciebie martwią. Już chciałem się do ciebie wybrać, ale Hermiona mnie powstrzymała. Powiedziała, że może nie życzysz sobie gości.
- I miała racje. Opowiem ci wszystko jak mnie wpuścisz do środka.
- No to, chodź. - Zaprowadził go do salonu, wskazał mu lewą ręką fotel, a sam usiadł na kanapie. - Siadaj na fotelu, będzie ci wygodniej.
- Jesteś sam?
- Tak, chyba po raz pierwszy w życiu. Tata, Percy i George są w pracy. Mama pojechała z Ginny do Billa i Fleur, a Charlie wyjechał z powrotem do Rumunii pracować nad smokami. George ma teraz kupę roboty. Odkąd Fred nie żyje musi samemu prowadzić sklep z Magicznymi Dowcipami Weasleyów. Ledwo wiąże koniec z końcem. Pomimo tego, że haruje jak wół, nie daje za wygraną. Podziwiam go za to. Zmienił się nie do poznania, już nie tryska humorem tak jak dawniej. Czasami mam wrażenie, że próbuje coś udowodnić, ale wciąż powtarza, że nie chce żeby praca Freda poszła na marne.
- To smutne, przykro mi. Przepraszam cię, że nie odpisywałem na wasze listy, nie miałem do tego głowy, wybacz mi. Musiałem przemyśleć pewne sprawy, dojść do siebie po tym wszystkim co się stało.
- Dobra, w porządku, zapomnijmy o tym. Tylko na drugi raz zastanów się zanim podejmiesz jakąś decyzje. Skoro nie czytałeś listów to pewnie nie wiesz, że Hermiona pojechała do Australii odszukać swoich rodziców, przywrócić im pamięć i sprowadzić z powrotem do Anglii.
- O cholera, naprawdę? Jasny gwint, nie wiedziałem. Jak tylko wróci to od razu pójdę i ją przeproszę!
- I prawidłowo, była na ciebie wściekła, że nie odpisujesz. Zresztą wcale się jej nie dziwie.
- Piłeś coś?
- Ja? Skądże znowu.
- Nie udawaj, przecież czuć od ciebie alkohol na kilometr.
- No dobra, piłem Ognistą Whisky, a bo co?
- Nic, nic, tak tylko się pytam z ciekawości. Gdzie ją masz?
- Wypiłem.
- Co ty nie powiesz. Teraz napijesz się ze mną - mówiąc to Harry wyczarował jednym machnięciem różdżki dwie butelki Ognistej Whisky Ogdena i dwa kieliszki.
- Wiedziałem, że przychodzisz do mnie w słusznej sprawie stary - powiedział rozochocony Ron, nalewając sobie i Harry'emu alkohol, po czym stuknęli się kieliszkami i wypili do dna.
- A tak na poważnie to co masz mi takiego ważnego do powiedzenia?
- Prawie o tym zapomniałem, nie uwierzysz jak ci powiem.
- No to zamieniam się w słuch.
- Dziś rano stało się coś dziwnego - stwierdził, a w tym czasie Ron ponownie napełnił kieliszki. - Właśnie skończyłem jeść śniadanie, szedłem do swojego pokoju, aż tu nagle usłyszałem huk. Okazało się, że jakiś kretyn wyważył moje drzwi wejściowe, wyobrażasz to sobie!?
- Nie gadaj!
- Serio ci mówię. Wszedł do mojego mieszkania i się przedstawił, jak gdyby nigdy nic. Zaczął się głupio tłumaczyć, że wyważył moje drzwi bo ma mi coś pilnego do przekazania, a nie było jak się ze mną skontaktować.
- Wcale się nie dziwię, że nie mógł się z tobą skontaktować skoro ty nie raczyłeś czytać listów. Wyważył ci drzwi mówisz? Szkoda, że ja na to nie wpadłem, pomysłowy facet.
- Zamknij się i słuchaj! Był wysoki, mniej więcej twojego wzrostu, trochę przypakowany, może kilka lat od nas starszy. Powiedział mi, że profesor McGonagall została nową dyrektorką Hogwartu, a on został nowym nauczycielem Obrony Przed Czarną Magią w Hogwarcie.
- Co nas to może obchodzić? Przecież już nie chodzimy do Hogwartu.
- No właśnie. Powiedział mi, że McGonagall wpadła na pomysł żeby odrobić ostatni rok w Hogwarcie, który można spisać na straty. Nakazała mu żeby odwiedził wszystkich uczniów byłych siódmych klas i zaproponował im odrobienie tego ostatniego roku.
- Żartujesz!?
- Mówię ci szczerą prawdę. Potem dodał żebym przekazał to wszystkim swoim znajomym, będzie miał mniej roboty.
- A to cwaniak.
- Lepiej bym tego nie ujął.
- Nie mogę w to uwierzyć, wracamy na stare śmieci?
- Tak, wracamy do Hogwartu - podsumował z radością Harry, nalewając Whisky do kieliszków.
- To na zdrowie.
- Na zdrowie.
W ciągu godziny dwie butelki Ognistej Whisky zostały opróżnione. Potter i Weasley siedzieli teraz naprzeciw siebie, jeden na fotelu, drugi na kanapie i opijali powrót do Hogwartu. Byli już mocno nawaleni, więc robili dziwne rzeczy i gadali o głupotach. Harry wyczarował wiadro z ziemniakami i zaczął je obierać, twierdząc uparcie, że przygotowuje obiad. Ron natomiast opowiadał dowcipy o blondynkach i sam się z nich śmiał, bo Harry był zbyt pochłonięty swoim zadaniem. Jeden z nich brzmiał następująco:
Jadą dwie blondynki autokarem i jedna mówi do drugiej:
- Patrz, jaki piękny las!
Druga na to:
- Nie widzę, drzewa mi zasłaniają.
Reszta wieczoru minęła w nieco drętwej i zamulonej, ale jakże pozytywnej atmosferze. Co działo się dalej możecie sobie tylko wyobrazić.
Danieldinio jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 11-26-2009, 19:03   #10
Danieldinio
Banned
 
Zarejestrowany: Apr 2008
Posty: 7
Domyślnie

Cytat:
Napisał Biel Zobacz post
Nie uważaj, że moje pisanie to atak, na Ciebie, po prostu wyrażam swoją opinię, bo chciałabym poznać dalsze części historii, a tym samym chciałabym, żeby była doskonalsza.
Wcale nie uważam, że mnie atakujesz. Jakbym śmiał:P. Cieszę się, że zainteresowało cię moje opowiadanie.
Danieldinio jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Odpowiedz

Narzędzia tematu
Wygląd

Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
Uśmieszki są Wł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:27.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.