Wróć   HPN.pl > Pozostałe > Kosz

Zamknięty temat
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 12-08-2011, 14:33   #1081
DAGA POTTER
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
 
DAGA POTTER na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Lokalizacja: Inny wymiar...
Posty: 191
Domyślnie

Lucy siedziała w swoim pokoju, z listą imion swoich bliskich i przyjaciół, próbując wymyślić co może im kupić. Po chwili skreśliła perfumy przy imieniu jej kuzynki, przecież to dałam jej na urodziny-pomyślała. Po godzinie uciążliwych rozmyślań, wreszcie miała gotowy spis prezentów i ich adresatów. Postanowiła pójść do pokoju wspólnego i odrobić wreszcie zadanie dla Snape'a. Gdy szła korytarzem zobaczyła dziwny obrazek- Christina wchodziła do pokoju chłopców w samym ręczniku, Lucy o mało nie parsknęła śmiechem, to nie jej wina, że miała dziwne skojarzenia.
Natomiast z pokoju dziewczyn z elity dochodziły głośne dźwięki , ktoś chyba krzyczał, pewnie znowu się kłóciły. Ford westchnęła i zeszła do PW z miną męczennicy, nie cierpiała pisać wypracowań, zawsze bolała ją od tego ręka.
Gdy skończyła nie wiedziała co ze sobą zrobić strasznie się jej nudziło. Po chwili wygoniła jakąś pierwszoklasistkę z fotela, który stal najbliżej kominka i było na nim najwygodniej. Korzystając z tego, że nie było w PW elity, wzięła swoja ulubioną książkę i usadowiła się wygodnie w fotelu pogrążając się w lekturze.
Tymczasem awantura w pokoju dziewczyn z elity rozkręciła się na dobre nikt nie miał ochoty tam wchodzić, żeby dowiedzieć się co się dzieje.
__________________
"Udało się dostali w kość, niech żyje Potter nam!
A Voldek gnije w piekle, za którym tęsknił sam."

Irytek

Ostatnio edytowane przez DAGA POTTER : 12-08-2011 o 14:39.
DAGA POTTER jest off-line  
Stary 12-19-2011, 22:08   #1082
Angela Johnson
Urodzony, by rządzić światem
 
Angela Johnson na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Grimmauld Place 12
Posty: 4,556
Wyślij wiadomość przez ICQ do Angela Johnson
Domyślnie

Ciemny napój obijał się o szklankę, która poruszała się na boki, wraz z ruchem ręki dziewczyny. Mmm... Jack Daniels z colą. Lubiła się go napić, rozgrzewał ciało, a w rejonach takich jak lochy, było to bardzo miłe uczucie. Alkohol przepływał jej przez gardło, a wyraz jej twarzy wskazywał na to, że zdecydowanie nie piła go z przymusu. Stuk. Odłożyła szklankę na stolik, a chwilę później koło niej wylądowały jej nogi, zarzucone jedna na drugą. Z dormitorium, które zajmowała wraz z resztą "głównodowodzących" dziewczyn, przepełniały jakieś krzyki, ale postanowiła się nie wtrącać. Nie miała ochoty po raz kolejny użerać się z pannami Johnson, czy Ross. Chwilami ta ich gadanina okropnie ją męczyła, w ogóle ostatnio dużo rzeczy ją męczyło. Mogła spokojnie przyznać, że nawet ostatnie odosobnienie od Weasley było jej na rękę, i wcale nie czuła braku przyjaciółki. Podparła głowę rękoma i wygodnie oparła się o kanapę. Jej wzrok powędrował ku sufitowi. Wczoraj poprawiła swojego trolla z historii magii, więc na razie nie musiała się niczego uczyć. Nie miała pojęcia czemu ciągle chodziła na ten przedmiot, skoro tak źle jej z niego szło... no w sumie miała. Na lekcjach Binnsa można było się poobijać, pospać, albo po prostu z nich wyjść, a gdyby nie one, to musiałaby wybrać coś innego, a jakoś nie chciała sobie dorzucać kolejnych przedmiotów. Tylko, że nic nie robienie daje efekty. Przynajmniej w jej przypadku.
- Siema, Davis. - Chłopak przeskoczył oparcie kanapy i dosiadł się do niej.
- Noo, co tam Davis?
Takie samo nazwisko, w naprzemiennym dialogu brzmiało dosyć zabawnie, chociaż czasem umiało nieźle zdenerwować. Szczególnie, gdy w około pełno ludzi, a ty nie wiesz do kogo się kierują.
- A całkiem nieźle, a ty jak Da...
- Daj spokój już z tym po nazwisku. - Została trochę odepchnięta, bo chłopak musiał zrobić sobie trochę więcej miejsca niż potrzebował. - Co, może mam się przenieść na fotel żeby ci było wygodniej? - Zaironizowała uśmiechając się znacząco.
- Jakbyś była tak łaskawa... - Nie żeby nie wyczuł ironii, ale po co marnować okazję na "zabawę".
Tego co nastąpiło kilka sekund później nie przewidywał. Leżał na ziemi, a Angie bawiła się różdżką, która skakała to z jej jednej ręki, do drugiej. Hop, hop, jak malutki zajączek, który cieszy się z psikusa.
- To zmieścimy się razem na tej kanapie, czy ktoś ma zająć fotel? - Odruchowo przygryzła górną wargę, ale nastąpiło to w tak krótkim momencie, że było trudne do zauważenia.
Chłopak postawił na pierwszą opcję, i znów mieli zacząć dyskusję na temat jednego z meczów Quidditcha, ale przerwała im pewna blond włosa osóbka.
- Dajcie spokój, ile można o tym gadać! - Oczy Christiny były tak zaskoczone ich ponownym tematem rozmowy, że jakby mogły, to zaraz wyskoczyły by z dołków. - Może zmienimy temat na muzykę, na przykład... co powiecie o Christinie?
Travis i Angie popatrzyli na siebie, wywracając oczami w tym samym momencie.
- A może pogadamy o ubraniach, co? Chociażby o szpilkach? Ostatnio na wystawie były takie ładne czerwone. - Głos chłopaka stał się piskliwy, a Johnson wyglądała jakby miała go zabić.
- Zamknijcie się, bo się wnerwię.
Ang postanowiła przerwać kłótnię zanim jeszcze się zaczęła. Do tej pory było tak miło, po co to psuć?
__________________
Jestem Angie Davis - The last one of Slytherin heiress !
~
Kto jest Śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?
~
Od cnót Gryfonów, kretynizmu Puchonów i wiedzy o własnej wszechwiedzy Krukonów, chroń nas Slytherinie!
~
Do You want to get to know me? I'm sorry... You can't... I'm available only for "friends" and popular persons...



Cały mój profil

Angela Johnson jest off-line  
Stary 12-30-2011, 23:21   #1083
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie

Blondynka spojrzała na koleżankę pobłażliwym wzrokiem, a potem rzeczywiście zamilkła. Przesunęła fotel bliżej kominka i usadowiła się w nim najwygodniej jak się dało.
- Johnson, co u twojego Gryfonka? - zapytał Davis, a na jego twarzy zakwitł paskudny, cyniczny uśmieszek.
- Wszystko w porządku, dziękuję.
Jej ton wyraźnie sugerował, że nie ma zamiaru na dalsze drążenie tematu. Zrezygnowany chłopak westchnął ciężko i zwrócił się w stronę drugiej z dziewczyn. Ta jednak wyprzedziła jego pytanie.
- Jest cudownie, jeśli o to pytasz. Nie narzekam na brak zainteresowania.
Z uśmiechniętych kpiąco ust wypłynął strumyczek szarego, kłębiącego się dymu. Christina zawsze podziwiała Angelę, za jej umiejętność sprawnego zaopatrywania się w nielegalne używki, w chwilach, w których wydawało się to niemożliwe.
- Jesteście beznadziejne - podsumował chłopaka i zapadł się głębiej w kanapę, z miną zbitego psiaka.
Dziewczyny puściły do siebie oczko. Za plecami panny Davis przeszło kilku chłopaków, w tym Blaise i Marcus. Rzucili im sympatyczne 'cześć', ale nie zatrzymali się na pogawędki. Ostatnimi czasy znikali na długie godziny i nikt nie wiedział gdzie są. Łącznie ze starsza panną Johnson.
Christina odprowadziła ich wzrokiem do korytarza i pokręciła lekko głową. Wychyliła się do przodu i porwała z dłoni Angeli papierosa, a właściwie już niedopałek. Wciągnęła dym i pozwoliła, aby podrażnił drogi oddechowe, po czym wypuściła go na wolność. Zgasiła go w czarnej popielniczce z wężem o szmaragdowym oku.
Angelina wybiegła z korytarza i szybko przemierzała Pokój Wspólny. Kilkadziesiąt warkoczyków, które plotły misternie dzisiejszego ranka unosiły się buntowniczo w powietrzu.
- Oj, chyba było ostro. Angelina zazwyczaj panuje nad sobą - zauważyła Angela.
- Zazwyczaj - odparła zdawkowo Christina.
- ..., Malfoy! NIE JESTEŚ PĘPKIEM ŚWIATA!!
'Słodki' głos Angeliny odbijał się echem zza ściany. Chwilę później do pomieszczenia wszedł ów 'pępek świata' we własnej osobie. Panna Davis drgnęła lekko, prawie niezauważalnie.
- Johnson, co z twoją siostrą? Nie w humorze?
- Jak widać. Ale konkretnie, to nie wiem o co chodzi. Usunęłam się z linii ognia w odpowiednim momencie.
- Nie dziwię ci się. Potraficie być okropne. - oznajmił siadając na kanapie.
- Do usług. - odrzekła uśmiechając się kokieteryjnie. Zauważywszy miażdżący wzrok przyjaciółki, przewróciła oczami.
__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#
Christina jest off-line  
Stary 01-01-2012, 23:31   #1084
Angela Johnson
Urodzony, by rządzić światem
 
Angela Johnson na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Grimmauld Place 12
Posty: 4,556
Wyślij wiadomość przez ICQ do Angela Johnson
Domyślnie

Panny Johnson miały "swoje" fotele we Wspólnym tak długo, że już nawet nikt, poza nimi, ich nie zajmował. Nauczyli się, że jest to dużo zdrowsze dla ich życia i bytowania w gronie Ślizgonów. Oczywiście zawsze znalazł się jakiś odstęp od reguły, ale takimi wyjątkami byli albo ludzie, których lubiły, albo po prostu szukające wrażeń.
- Widać z kim przebywacie. - Malfoy zdecydowanie przypisywał sobie tą zasługę.
Zajął miejsce na kanapie, wraz z dwojgiem Davisów, ale ciężko było określić czy byli z tego zadowoleni. Angie siedziała pośrodku, spojrzała kątem oka na Malfoy'a i odsunęła się trochę w stronę drugiego z facetów. W końcu stwierdziła, że na blondyna działa jednak ciągle ta sama taktyka, więc nie będzie zwracać na niego uwagi. Już i tak wie, jak to z nią jest, w stosunku do niego. Pora na inny sposób.
- Coś ty jej w ogóle zrobił, stary?
Davis odetchnął, zważając na to, że Angelina jednak nie wyszła z dormitorium, a blondyn wzruszył ramionami. No przecież nie miał pojęcia! Gdzie jego osoba mogłaby coś zrobić.
- Jak zwykle nic. Wręcz dziwne, że tak często ktoś ma do ciebie problem, skoro nic nie robisz. - Mimo, że Angie dopiero co skończyła papierosa, to już odpaliła drugiego.
Przez chwilę panowała cisza, wszystkich zdziwił, ten swego rodzaju najazd na Dracona. On też się tego się nie spodziewał.
- Nie powiedziałem, że nie. Może po prostu nie wiem?
Z ust Davis dało się słyszeć ciche prychnięcie. Johnson uśmiechnęła się ironicznie. Mrrau, wreszcie przestała się podlizywać, jakież to było żałosne i jak nie działające.
- Wiecie, co? Może po prostu znowu zaczął mówić jaki to on nie jest.
- Jakbyś nie zauważyła, to ja tu jestem, Johnson.
- A to coś zmienia? Wolimy mówić do kogoś w twarz, niż za plecami... w przeciwieństwie do co niektórych.
- A ty co, Davis, zły dzień czy jak? Normalnie się tak nie zachowujesz.
Chłopak Kyinry się nie odzywał. Po prostu lustrował spojrzeniem po kolei każdą z osób, z którymi obecnie przebywał. Żałował, że w pobliżu nie ma żadnych chipsów, bo miałby swego rodzaju seans.
- Zachowuję się tak, jak mi się podoba. Co nie Christ? Chcesz?
Angie Ruszyła ręką oznajmiając, że chodzi o papierosa, ale on sam został dalej w jej dłoni. Nie to nie. Więcej dla niej.
Głos Angeliny, z dormitorium w pobliżu, stawał się coraz głośniejszy, ale słychać go było w krótkich odstępach czasu. Widocznie wtedy ktoś odpowiadał.
- Ciekawe co tam się dzieje.
Christina nieświadomie zmieniła temat, a wszyscy wlepili wzrok w ścianę, jakby to miało im od razu odpowiedzieć na pytanie.
__________________
Jestem Angie Davis - The last one of Slytherin heiress !
~
Kto jest Śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?
~
Od cnót Gryfonów, kretynizmu Puchonów i wiedzy o własnej wszechwiedzy Krukonów, chroń nas Slytherinie!
~
Do You want to get to know me? I'm sorry... You can't... I'm available only for "friends" and popular persons...



Cały mój profil

Angela Johnson jest off-line  
Stary 01-11-2012, 22:09   #1085
Javier Deniver
Czytelnik horoskopów
 
Javier Deniver na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jun 2011
Posty: 14
Domyślnie

Jego nogi poruszały się równym tempem. Przemieszczał się z jednej, chłodnej, opuszczonej klasy, do drugiej. Wyglądało na to, że czegoś albo kogoś szuka, ale w rzeczywistości nie miał żadnego celu. Uczucie to w pewnym stopniu przeszywało go na wskroś i musiał przyznać, że nie było ono miłe. Dopiero po jakimś czasie zdał sobie sprawę, że to bezsensowne poruszanie się po nie uczęszczanych miejscach zamku nie przynosi mu zbytniej ulgi. Właściwie to nie odczuł żadnej zmiany. Do Pokoju Wspólnego wrócił przyglądając się swoim adidasom, jakby sprawdzał, czy aby na pewno płytki w lochach są równe i się nie wywróci. Z zamyślenia wyrwał go krzyk dobiegający zza jednej ze ścian. Nie mógł rozpoznać kogo głos słyszał, ale dzięki niemu w pewien sposób wybudził się z letargu.
- Zburzę wasze, nie wiem czy przypadkowe, zgrupowanie po dwie osoby jednej płci, i się dosiądę.
Po wypowiedzeniu tych słów, Javier musiał w duchu przyznać, że dużo lepiej brzmiały w jego umyśle. Podrapał się po gładkim policzku, a jego usta niezauważalnie podniosły się ku górze. Zajął miejsce na starym, wyblakłym fotelu, którego oparcie było nieźle poszarpane. Ciekawie jeszcze tu robił taki mebel? Może to przedmiot do ćwiczeń, albo ktoś wystudiował zaklęcie iluzji i wcale tak nie wyglądał w rzeczywistości? Zapewne zastanawiałby się nad tym dłużej niż kilka sekund, gdyby nie to, że na przeciwko jego osoby, na dużo bardziej atrakcyjnym fotelu, siedziała jego długonoga Christina. Ostatnio nękała go w snach, to może nadeszła pora by on ponękał ją, ale nie w marzeniach sennych, tylko tu i teraz? Tym razem jego uśmiech był widoczny, ale zaintonowany, w jakiś sposób nieokreślonym, spojrzeniem.
- W sumie to możesz zająć miejsce Malfoy'a, Angie pewnie by się ucieszyła.
Johnson założyła nogę za nogę, a on siłą woli oderwał wzrok od jej ciała. Niesamowite, jak mógł popaść w coś takiego, zwłaszcza, że nawet nie wiedział, w której chwili. Davis miała założone ręce na piersi, można było wyczuć napiętą atmosferę na kanapie, przez chociażby postawę ciała ludzi, którzy ją zasiadali. Czyżby Malfoy coś jej powiedział? Przecież taka była nim zaabsorbowana... ale przecież z nim w tym momencie nie było lepiej i z każdą chwilą sobie to uświadamiał.
- Jak chcesz to zajmij moje. Mam dość.
Travis wstając, machnął ręką, która wylądowała na włosach Angeli i rozczochrał jej fryzurę, od razu mrugając do Christiny, a następnie ulotnił się. Javier przejechał językiem po podniebieniu, ani odrobinę nie otwierając ust, a nawet delikatnie je zaciskając.
- Jakoś wolę tego nie robić. - Zwrócił się do siedzącej naprzeciw blondynki.
__________________


Javier Deniver jest off-line  
Stary 01-13-2012, 21:41   #1086
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie

0.0 wow... jestem w szoku...

- Może pójdziemy zobaczyć? - zaproponowała Angela patrząc na zamknięte drzwi.
- Po tym jak Angelina wypadła niczym rozjuszona chmiera? W żadnym wypadku. Nie ruszam się stąd. Mam do przeżycia kilka ładnych lat.
Przewiesiła nogi przez oparcie fotela akcentując swoje słowa. Prócz tego, dzięki takiej pozycji siedziała bokiem do Javiera i nie musiała go oglądać. Bądźmy szczerzy, czekoladowe oczy nadal robiły piorunujące wrażenie.
- No może faktycznie masz rację. - stwierdziła wydmuchując chmurkę szarego dymu. - W takim razie co macie zamiar robić? No bo przecież nie będziemy tu siedzieć i gadać.
- A dlaczego nie? - zainteresował się Malfoy, chociaż wzrokiem wodził za czwartoklasistą i jego tajemniczo wyglądającą paczuszką.
- Bo z tobą się nie da normalnie rozmawiać.
Christina uśmiechnęła się pod nosem.
- Przepraszam bardzo, jestem dorosłym człowiekiem z dość dużym zasobem wiedzy i czarującą osobowością.
Dziewczyny popatrzyły na siebie i wybuchnęły śmiechem.
- Weź zejdź na ziemię - powiedziała Johnson pomiędzy jednym a drugim chichotem.
Blondyn obrzucił je gardzącym spojrzeniem i zwrócił się do Javiera.
- A u ciebie co tam?
Nie żeby go to jakoś interesowało, ale chciał uzmysłowić towarzyszką, że aktualnie jest na nie obrażony.
- Wszystko w porządku, dzięki. - odparł zmieszany, nie do końca zgodnie z prawdą.
- Konwersacja na wysokim poziomie. - mruknął arystokrata.
Christina tymczasem zdołała wygrzebać spod fotela malutką skrzyneczkę. Otworzyła ją i wyciągnęła cienkiego, białego skręta.
- Chce ktoś?
Angela, która kończyła papierosa pokręciła przecząco głową. Trzeba znać umiar. Draco wziął, oczywiście. Natomiast Javier zrobił ruch, jakby chciał, ale jednak zrezygnował. Wzruszyła ramionami i schowała skrzyneczkę. Odpaliła skręta końcem różdżki. Zaciągnęła się i wypuściła dym przez zęby.
- Tu nie wolno palić.
Nieco dziewczęcy głosik należał do prefekta naczelnego Slytherinu. Nikt nie miał pojęcia dlaczego Snape wybrał akurat, tego nadzwyczaj irytującego człowieka. Kto by pomyślał, że ślizgon pilnuje cnót i porządku.
- Wiemy. - odparł Malfoy.
- I co zamierzacie z tym zrobić?
Christi zaciągnęła się po raz kolejny, tym razem dym wypuszczając prosto w twarz chłopaka. Zaczął kaszleć, a gdy tylko odzyskał dech, odszedł mrucząc coś o opiekunie domu.
- Błagam was, zróbmy coś. - poprosiła Angela.
- Zakazany Las? - zaproponował Deniver.
Blondynka obrzuciła go znużonym spojrzeniem, które wyrażało więcej niż tysiąc słów.
- Łazienka prefektów?
- Pokój Życzeń?
- O samolocik!
- Nie znam tego, to jakaś nowa zabawa?
Angela obrzuciła Dracona litościwym spojrzeniem. Christina natomiast złapała papierowy samolot w locie i rozłożyła go.

" Palcie w dormitorium, bo ten idiota zatruwa mi powietrze w gabinecie. I rozbił mi słoik ze skrzelozielem. Odkupujecie!!
Snape "


- Draco, załatw mi pióro i atrament.
- Czy ja wyglądam na chłopca na posyłki.
Zmierzyła go wzrokiem i uśmiechnęła się.
- Kretynka!!
- Accio! - zawołał Javier i chwilę potem na stoliku spoczęły wymagane sprzęty.
- Dzięki. - mruknęła Christina. Zsunęła się z fotele, przypadkowo zahaczając o kolano chłopaka i zawisła nad pergaminem, z piórem w ręku. Chwilę później złożyła kartkę i odesłała go.
- Co napisałaś?
- Żeby sobie lepiej personel dobierał.
Wróciła na fotel.
__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#
Christina jest off-line  
Stary 01-14-2012, 22:26   #1087
Javier Deniver
Czytelnik horoskopów
 
Javier Deniver na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jun 2011
Posty: 14
Domyślnie

Jego myśli biły się ze sobą przez kilka sekund, po tym jak Christina go dotknęła. Zastanawiał się czy zrobiła to przypadkowo, czy może specjalnie, tak, by coś osiągnąć. Coś, niezbyt dobre określenie w tym wypadku, ale jego myśli nie były skłonne bliżej określić znaczenia jej gestu. Prawda była taka, że nawet jeżeli to był przypadek, on widział to inaczej, bo tak właśnie chciał.
- Może miał dać na to stanowisko kogoś z was?
Wyraźnie było słychać kpinę w jego głosie, ale zgromadzeni wydawali się uważać, że ton jego głosu był zwyczajny. Nadzwyczajne było to, że nie rozumieli niektórych, tak widocznych rzeczy.
- Jak dla mnie, to mógłbym być prefektem. Wtedy okazywalibyście mi należny szacunek, a nie tak, jak teraz.
- Daj spokój. Mógłbyś być i nauczycielem, a żadne z nas nie traktowałoby cię inaczej. - Przy wypowiadaniu tych słów, z ust Christiny wydobył się kolejny mały obłoczek dymu, a następnie podała, już w pół wypalonego skręta do Malfoy'a.
- Na pewno tu chodzi o to, że Snape nie wybiera prefektów sam, tylko wraz z opiekunami innych domów, co nie?
- Pudło, ale blisko, Angie. Wyobraźcie sobie, że Snape wybrałby na prefekta chociażby... - Tu ciemno włosy zrobił dramatyczną, ale nie przydługą pauzę. - Christinę, o. - Oczywiście jego wybór był całkowicie przypadkowy. - Mogłaby nawet pilnować porządku, ale ani oceny, ani zachowanie nie pozwala jej na jego zajęcie. Daję głowę, że McGonagall widząc kogoś z was jako prefekta, szybko postarałaby się o zdjęcie go z funkcji. Wybierając tego przytępego kolesia, zapewne myślał, że odwalił robotę, a okazało się, że on tylko mu jej dodaje. - Skończył swój przydługi monolog, będąc prawie pewnym, że ich zanudził, ale nie było tak źle.
Wszyscy troje wyglądali na to, że rozumieją o co w tym wszystkim chodzi, ale mogli też po prostu kiwać głowami, by w końcu skończył pierdolić.
- Zjadłabym lody. - Davis zmysłowo oblizała usta, jednocześnie niezauważalnie zmieniając temat. Niby tak dziś stawiała się do Dracona, ale widać było, że działa na nią identycznie, jak wcześniej. Obserwowała go z boku, tak jak i on Christinę.
Młody arystokrata śmiał się pod nosem. Nie do końca było wiadome, czy to z powodu zioła, które kończył palić z Johnson, czy przyszło mu do głowy jakieś skojarzenie. Oczy długonogiej błyszczały się radośnie, a jej uśmiech dopełniał pięknego portretu. Używka działała, to trzeba było przyznać, a on nie palił, by wszystko przestudiować.
__________________



Ostatnio edytowane przez Javier Deniver : 01-14-2012 o 22:30.
Javier Deniver jest off-line  
Stary 01-15-2012, 12:46   #1088
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie

Ignorując zupełnie głupkowaty uśmiech dziedzica rodu Malfoy'ów wstała z fotela i przeciągnęła się.
- W takim razie, zbieraj swój zgrabny tyłeczek i lecimy do kuchni. Też bym coś zjadła. - dodała po namyśle.
Angela spojrzała na nią zdziwiona. Chciała raczej, żeby ktoś poszedł po deser, albo chociaż zawołać skrzata domowego. Jednak Christina stała nad nią szczerząc zęby i wyciągając wyczekująco dłoń. Niechętnie, ale ujęła ją i wstała z kanapy.
- Idziecie z nami? - zapytała Johnson przez ramię, chociaż wcale nie musiała tego robić.
- No jasne - odparł Javier
- A co tu będę sam robił. Może napatoczy się Potter. - dodał Dracon.
Przewróciła oczami i ruszyła wciąż ściskając dłoń przyjaciółki. Wysunęły się trochę na przód i plotkowały, jak to dziewczyny.
Wychodząc z Pokoju Wspólnego poczuli lodowate powietrze. Kominek w ich salonie jednak dawał zbawienne ciepło. Nagą skórę ramion od razu pokryła gęsia skórka. Przyspieszyli kroku, żeby jak najszybciej znaleźć się w cieplejszych partiach zamku.
W sali wejściowej paliły się setki pochodni i było zdecydowanie przyjemniej. Pomimo wieczorowej pory kręciło się sporo osób z różnych domów. Zielone, niebieskie, czerwone i żółte lamówki mieszały się ze sobą tworząc różnokolorowy korowód.
- Eee, mamy dziś jakieś święta? - zapytał Javier.
- Wydaje mi się, że nie. Ale czekajcie, tam jest jakieś zbiegowisko.
Dłonią wskazała przeciwległą ścianę. Rzeczywiście, stało tam najwięcej osób i wyraźnie byli podekscytowani. Podeszli i swoim zwyczajem przepchali na przód.
Na podłodze, pod ścianą leżał skulony Ślizgon z pierwszej klasy. Jego brwi pokryte były zielonkawym futerkiem. Nad nim stał Ron Weasley. Przenosił wzrok z leżącego ucznia, na swoją różdżkę trzymaną w dłoni. Chyba trochę nie dowierzał, temu co zrobił. Rozległy się pojedyncze, sarkastyczne brawa.
- Gratulacje, Weasley. Znęcasz się nad młodszymi.
Głos Dracona słychać było wyraźnie.
- A gdzie twój przyjaciel? Obrońca wszystkiego, o co nie warto walczyć? Wydaje mi się, że Potter nie byłby zadowolony. - zauważyła Johnson, podczas gdy Angela pomagała wstać poszkodowanemu. Odczarowała brwi i spostrzegła, że młody ma przyrośnięty język do podniebienia. Gdzie jest Angelina ze swoimi mądrymi zaklęciami, kiedy jej potrzebują?
- Ja to zrobię.
Javier uklęknął przy chłopaku, wymruczał zaklęcie i 'uwolnił'.
- Skoro już potrafisz mówić, to możesz mi wytłumaczyć czemu Ślizgon płaszczy się przed Gryfonem? To wstyd i hańba dla naszego domu. Jak mogłeś do tego dopuścić?
Oczy chłopaka zaszkliły się, gdy Angela robiła mu wykład. Tymczasem Christina i Draco kłócili się z rudzielcem.
- Możemy założyć, że to był wypadek i wszyscy się rozejść? - zapytał wreszcie
- Owszem. Z miłą chęcią, mamy lepsze rzeczy do roboty niż użeranie się z twoją osobą.
- Ale pamiętaj, że Ślizgoni nie wybaczają wypadków. - Draco zaakcentował ostatnie słowo, po czym odwrócił się i razem z blondynką zniknęli w tłumie.
- Za przeproszeniem, co ty pieprzysz? Ślizgoni to egoiści, dbamy tylko o siebie.
- Ale przyznaj, że zabrzmiało strasznie.
Oboje zaśmiali się cicho i czekali na resztę kwartetu. Po chwili i oni wyłonili się zza zbiegowiska.
- Dobra, idziemy. - zadecydowała Angela, chociaż nikt jej o to nie prosił.
Wspinali się po niepewnych schodach. W końcu dotarli na właściwy korytarz.
- Stójcie -szepnęła Christina i położyła dłoń na klatce piersiowej Javiera, zatrzymując tym samym cały pochód.
- Co? - zapytał zniecierpliwiony Dracon.
- Tam ktoś jest. A przypominam ci, że nie wolno włazić do kuchni.
Przewrócił oczami, ale grzecznie zaczekał. Blondynka wychyliła się zza roku i uśmiechnęła się.
- Droga wolna, idziemy.
Pod obrazem martwej natury stali bliźniacy Weasley i zawzięcie o czymś dyskutowali.
- Może wy już wejdziecie, co? Dołączę do was. - Johnson skierowała swoje kroki ku Gryfonom. Z ust Malfoya usłyszała jeszcze 'zdrajca', ale Angela wepchnęła go do dziury za płótnem.
Blondynka tymczasem już wspinała się na palce by pocałować Georga. Gdy skończyli wymieniać DNA, przywitała się z Fredem. Za sobą usłyszała głuche trzaśnięcie obrazem.
- Wiecie, że wasz kretyński brat właśnie walczył ze Ślizgonem?
- Super - wykrzyknęli oboje.
- Chociaż wygrał? - chciał wiedzieć Fred.
- Tak. Ale nie ma się z czego cieszyć. Jego przeciwnik chodzi do pierwszej klasy.
Miny braci trochę zrzedły. George złapał dziewczynę za biodro i przysunął do siebie.
- Mniejsza. Czemu się tu szwendasz? Z nimi?
Christina doskonale wiedziała, że chłopak jest po prostu zazdrosny. W szkole panowało powszechne stwierdzenie, że Elita jest ze sobą bardzo, BARDZO blisko. A zdaje się, że rodziny Malfoy'ów i Johnson'ów spędzają ze sobą wakacje. KAŻDE.
- Idziemy do kuchni. Mam ochotę na coś słodkiego.
- Ej, a ja to co? - zapytał młodszy z bliźniaków i pocałował ją. Faktycznie, czuła toffi.
- Chcę coś zjeść, a ciebie muszę mieć na później.
Przyznał jej rację.
- Dobra, gołąbeczki. Czas się rozejść. Pójdziemy pogratulować Ronowi, a potem podpatrzeć nową taktykę Krukonów. Cześć mała.
George skradł jej jeszcze jednego całusa i poszedł za bratem. Ona wspięła się do dziury. Zastała przyjaciół siedzących na poduszkach w otoczeniu skrzatów domowych i przepysznych deserów lodowych.
__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#
Christina jest off-line  
Stary 01-15-2012, 22:16   #1089
Javier Deniver
Czytelnik horoskopów
 
Javier Deniver na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jun 2011
Posty: 14
Domyślnie

Kuchnia nie licząc Ślizgonów, którzy się w niej znaleźli i skrzatów, które przebywały tu zawsze była całkowicie opustoszała. Nie było się zresztą czemu dziwić, były co do tego trzy różnorodne opcje. Ludzie albo jadali w Wielkiej Sali, albo nie wiedzieli gdzie jest wejście do kuchni, bądź, co najczęściej, nie chcieli mieć kłopotów, w związku z przebywaniem w jednym z zakazanych miejsc. Właściwie nikt do końca nie wiedział, dlaczego do tego, przepełnionego tak wyszukanymi zapachami, miejsca wstęp jest wzbroniony, przecież skrzaty bardzo lubiły, gdy ktoś się w nim pojawiał. Tak było i tym razem.
- Mało miękkie te poduszki.
Javier był pod wrażeniem tego, jak w każdej możliwej sytuacji, Dracon był w stanie znaleźć powód do narzekania. On sam rzadko bywał w kuchni, a gdy już to zawsze wydawała mu się ona jednym z najbardziej odpowiadających miejsc w całym zamku. Skrzaty spełniały każdą zachciankę, ale ważne było, by im nie przeszkadzać. W innym wypadku reagowały dosyć gwałtownie i potrafiły "wyrzucić gości". Jeden ze skrzacików podszedł z ciekawej barwy deserem lodowym, polanym czekoladą ku Angie i podał go jej. Przeźroczysta salaterka sprawiała, że widać było różnorodność smaków. Deniver przeczesał ręką swoje włosy, przy okazji drapiąc się po głowie i zastanawiając kiedy ona zdążyła zdać skrzatom relację dotyczącą tego, czego pragnie zasmakować.
- Dla mnie są idealne.
Po tym zdaniu Javier rozłożył się na poduszkach podkładając sobie ręce pod głowę. Nie widział, jak Angie oparła się o Malfoy'a i zaczęła rozkoszować się swoim deserem, ani jak skrzaty przyniosły deser jego "koledze". Cóż nie było co udawać, że go lubi. Zastanawiał się jak długo Christinie zajmie dołączenie do ich trójki, gdy wejście do kuchni otworzyło się. Wszyscy drgnęli delikatnie, ale to była ona.
- Cóż za opanowanie. Niesamowite! - Na jej twarzy gościł radosny uśmiech, ale nie można było być pewnym czy to z powodu tego, że rozśmieszyły ją ich ruchy, czy z chwilowego przebywania w towarzystwie Weasley'ów. Deniver nie podniósł głowy z poduszek. Patrzył w sufit, przerywając to fascynujące zajęcie tylko chwilami, gdy mrugał, lub miał ochotę pooglądać swoje powieki nieco dłużej.
__________________


Javier Deniver jest off-line  
Stary 01-16-2012, 21:08   #1090
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie

Usiadła przy Javierze, bo widząc minę Malfoy'a wolała się nie zbliżać. Wyraźnie był skory do narzekań, co sugerowało mechaniczne mieszanie w pucharku z lodami i znudzona mina wiecznie niezadowolonego arystokraty.
- Co podać panience?
Mały skrzat w udrapowanej serwetce zjawił się bezszelestnie.
- Poprosiłabym o truskawki i płynną czekoladę.
- Już podaję panience.
Zadowolona usadowiła się wygodniej. Uśmiechnęła się do siebie. Wciąż czuła smak toffi na ustach. Spojrzała na Javiera. Chłopak leżał z zamkniętymi oczami i zdawał się odbierać świat tylko słuchem. Postanowiła pobudzić inne jego zmysły. Gdy tylko pojawiły się truskawki z czekoladą, zamoczyła jedną. Nachyliła się nad ciemnowłosym i wyszeptała do ucha:
- Jeżeli mi ufasz, to otwórz usta.
Błyskawicznie otworzył... oczy. Christina zaśmiała się szczerze.
- Odpowiednia reakcja. Mi się nie ufa. Aczkolwiek aktualnie nie mam w planach otrucia, a nakarmienie cię truskawką, więc łaskawie rozchyl te wargi.
Otworzył. Połączenie nieco kwaśnego owocu ze słodką, gorącą czekoladą było nadzwyczaj smaczne. W dodatku czuł chłodne opuszki palców Johnson na wargach.
Zanurzyła kolejną czerwoną truskawkę w aksamitnej toni i zjadła. W myślach ganiła siebie za swoje zachowanie. Masz przecież chłopaka. Ale z drugiej strony... Christina opamiętaj się!! Nic nie mogła poradzić na swój charakter. Mając możliwość czerpania przyjemności z dwóch źródeł dlaczego miała jedno odstawić. Przecież to marnotrawstwo. Wierność jakoś nigdy nie należała do priorytetów mieszkańców Domu Węża. A Christina będąca wzorem do naśladowania postanowiła się zabawić. Zresztą mugolska maksyma "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal" bardzo do niej przemawiała.
- I jak, smakowało?
- Zdecydowanie. - przymrużył oczy. Wyglądał tak cholernie seksownie.
Tymczasem biedna Angela musiała znosić humorki narzekającego Malfoy'a.
- Cóż to za zmiana? Ze złej dziewczyny stałaś się dobrą?
Christina przeniosła wzrok z blond grzywki Dracona, na ciemne oczy Javiera.
- Co?
- Karmisz mnie owocami.
Zaśmiała się.
- Nie przyzwyczajaj się. To tylko chwila słabości. Ciągle jestem groźna.
Na potwierdzenie słów przeturlała się, usiadła na nim okrakiem i przyszpiliła nadgarstki do podłogi.
- I co niby teraz zrobisz, hmm?
__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#
Christina jest off-line  
Zamknięty temat


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
SLYTHERIN Angela Johnson Kosz 400 10-08-2008 17:46
SLYTHERIN Angela Johnson Kosz 2304 07-08-2008 16:37
SLYTHERIN Angela Johnson Kosz 2000 11-25-2007 11:03
SLYTHERIN Angela Johnson Kosz 1996 06-14-2007 12:58
SLYTHERIN Limonka Kosz 3490 05-05-2007 20:18


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:32.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.