*Tak, rzeczywiście.*
*Ja jak zwykle objechałem całą rodzinkę.*
*W zeszłych latach to jeździłem na kolonie, ale mi się znudziło.*
*Jak było w grecji? Miałaś pogodę?-pyta*
*Przepraszam, ale muszę już lecieć.- mówi ze smutkiem.*
*A było tak przyjemnie. Muszę się młodszym braciakiem zająć.*
*Odprowadza Sherry na błonia.*
*Do zobaczenia.Jutro?- pyta z nadzieją w głosie.*
*Wręcza Sherry kolejne kwiaty.*
*Po policzku spływa samotna łza.*
*Zmienia się w puchacza i oddala się w strone zamku.*
*wchodzi*
* siada pod drzewem*
*rozgląda się*
*och jak pusto tu taj - myśli i otwiera książkę od numerologii*
__________________ Hello me... Meet the real me
And my misfits way of life
A dark black past is my
Most valued possession
Hindsight is always 20-20,
But looking back it's still a bit fuzzy
Speak of mutually assured destruction?
Nice story... Tell it to Reader's Digest!
Feeling paranoid
True enemy or false friend?
Anxiety's attacking me, and
My air is getting thin'
*Wlatuje na polanę koło Sherry.*
*Przemienia się w człowieka i dogania dziewczynę.*
*Wyrwałem się.-mówi zdyszany.-Młodsze rodzeństwo to jednak utrapienie.*
*Będe do 18,50. Przyleciałem bo się stęskniłem.-mówi.*
*Wręcza Sherry kolejny kwiat.*
*Koło której jutro wyjdziesz na błonia?-pyta.*