Przed pójściem do kina miałem wielką nadzieje, że film będzie udany i Pan Yates nie schrzani go tak, jak schrzanił część piątą. Niestety moje obawy się ziściły w pewnym stopniu. Zadecydowały o tym sceny:
-kiedy Ginny wiązała Harry' emu buta (CO TO DO JASNEJ CHOLERY MIAŁO BYĆ?)
-brak pogrzebu Dumbledore' a
- scena na Wieży Astronomicznej, kiedy Harry podsłuchiwał rozmowę Śmierciożerców z Dumbledore' m, a po chwili przyszedł Snape z różdżka, pokazał, żeby Harry siedział cicho i poszedł dalej- dla tych, którzy nie czytali siódmej części, a oglądali ten film może to się wydawać trochę dziwne, Snape najpierw nic nie robi Harry' emu, a później zabija Dumbledore 'a
-spalenie domu Weasley' ów
-mało wspomnień z Tomem Riddlem
-za krótki film
-drętwa gra Radcliffa i Watson
-brak scen lekcji obrony przed czarną magią ze Snape' m i w ogóle innych oprócz eliksirów ze Slughornem
-za szybka akcja na początku filmu
-błąd, który zobaczyłem kiedy Harry nalewał Dumbledore 'owi "niby" ostatni puchar tajemniczej mikstury, gdy nabrał go do pucharka w misie zostało jeszcze trochę, gdy wrócił nic już nie było!
-mało scen z Hagridem i Nevillem
-aha i jeszcze scena kiedy w pociągu Harry' ego odnalazła Luna, a nie Tonks :|
W filmie podobała mi się:
-gra Feltona i Grinta- szczere gratulację

-scena po wypiciu Felixa
-humor w filmie.....
.....I więcej nie pamiętam.
Na filmweb dałem ocenę "5"- spodziewałem się czegoś lepszego.