*wiedziałam....., cos ci sie stało...., nie widziałam tych ogni bo prawdziwy Adek nie był nigdy zły...-szpnęła gin*
*nagle od tyłu podeszła do niej jakaś kobieta i zatkała jej usta*
*cicho głupia dziewucho! -krzyknęła kobieta gdy gin próbowałą się uwolnić*
//no to ja lecę papap :*::*

//