![]() |
Transplantacja organów po śmierci
Po śmierci człowieka, kiedy jest możliwość pobrania jego narządów do przeszczepu, lekarze zwykli pytać rodzinę o zgodę, mimo, iż prawo pozwala na pobranie organów bez pytania rodziny o jej zdanie na ten temat, jeśli tylko zmarły za życia nie wyraził swojego sprzeciwu. Często jednak, kiedy bliscy zmarłego nie zgadzają się na to, narządy nie zostają pobrane. Co Wy o tym sądzicie? Czy wolę rodziny powinno się bezwzględnie uszanować, nawet jeśli organy zmarłego mogą uratować 5 albo 6 innych ludzkich żyć?
Moim zdaniem decyzji rodziny nie powinno się uwzględniać. Osoby zrozpaczone po śmierci ukochanego człowieka, często nie są w stanie racjonalnie myśleć i nie zgadzają się na pobranie organów. Kiedy po jakimś czasie zmieniają zdanie jest juz za późno. Oczywiście są przypadki, kiedy rodzina nawet po otrząśnięciu się z szoku dalej uważa, że podjęła dobrą decyzję nie zgadzając się na transplantację. Uważam jednak, że jeśli umarły za życia nie wyraził swojego sprzeciwu, organy powinny być pobierane. Jeśli można w ten sposób uratować kilka śmiertelnie chorych osób, to nie ma nad czym się zastanawiać. Cytat:
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Ja na przykład w ogóle uważam to prawo za totalny bezsens i tyle. jak ktoś się zgodzi to ok... ale z urzędu wara od MOJEGO ciała. Co to ma być, że muszę zgłaszać cokolwiek, że nie chcę, żeby mnie ćwiartowali? Równie dobrze można zrobić prawo, że jak nikt nigdzie nie zgłosił sprzeciwu to można go okraść. Nie wyobrażam sobie, żeby bez mojej zgody ktokolwiek dotykał MOJEGO ciała. To może po śmierci rozdajmy mieszkanie i inne dobra materialne zmarłego, po co one w ogóle rodzinie? Pewnie można by uratować więcej osób.
Co do kanibali to jedzą też trupy po bitwach itp. Oczywiście o ile wojownik nie wyraził przed śmiercią sprzeciwu. :yes: |
RE: Transplantacja organów po śmierci
Co do mnie, to mam mieszane uczucia. Bo jak poznać, że człowiek na ten przykład już umarł, a nie jest to śmierć kliniczna, czy jakaś tam śpiączka. Generalnie mało wiem na ten temat, więc nie powinnam się wypowiadać.
Cytat:
Cytat:
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Ja tam jestem zdania, że jak człowiek nie żyje, to już mu organy do szczęścia nie potrzebne. Jego rodzinie też nie. Bubi, gdyby nie było takiego prawa, byłaby konieczna wcześniejsza zgoda na pobranie organów. Większość ludzi nawet nie zawracałaby sobie głowy czymś takim, więc organów do transplantacji byłoby dużo mniej, a trupów dużo więcej. Ze mnie, po mojej śmierci, mogą wyciągnąć co się da... Aczkolwiek wątpię, żeby cokolwiek nadawało się do użytku, nie prowadzę zbyt zdrowego trybu życia. ;P
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Ja jestem tego samego zdania co Bubi. Jak sobie wyobrażę co po śmierci mogą robić z MOIM ciałem! Nie ma mowy. To są moje organy i niech je zostawią w spokoju. Co z tego, że będę martwa - decyzja zapada za życia, a ja ZA ŻYCIA myślę, że nie obchodzi mnie żadne kilka osób, którym mogę uratować życie. Nikt nie będzie nic ze mnie wyciągał, wolę żeby to zgniło pod ziemią niż żeby jakiś inny człowiek chodził sobie z moim organem. Niech gnije. Ale wara.
Między ludożerstwem, a transplantacją są wielkie podobieństwa, ale dwie zasadne różnice: po pierwsze, człowiek mógł się nie zgodzić na nią, a że był takim ignorantem i nawet o tym nie wiedział to już jego sprawa. Niech go tną. Po drugie, nie zabijają tego człowieka dla organów tylko biorą organy z martwego ciała kiedy już mu nie są potrzebne, ale Bubi podał przykład takiego ludożerstwam więc to zależy. |
RE: Transplantacja organów po śmierci
Cytat:
Co do założycielki tematu... napisałaś, że jeśli rodzina się nie zgodzi, to nie trzeba uwzględnioać jej zdania. Ja uważam inaczej, bo po cholerę pytać rodziny, jesli ich zdanie i tak się zignoruje. |
RE: Transplantacja organów po śmierci
No to niech przestaną uwzględniać i pytać jednocześnie!
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Moim zdaniem...cóż gdybym mogła odrazu powiedziałabym rodzicom by , że chcę by moje ograny były oddane do transplantacji i w ten sposób po śmierci mogłabym uratoać życie komuś innemu. Są takie chwile w których bycie egoistą nie tyle co nie popłaca, ale jest po prostu żałosne. Jednak z drugej strony ludzie tracą swoich najbliżych nie mają zamiaru dać pokroić ich ciał dla ratowania życia innego człowieka. Po trosze ich rozumiem bo to co człowiek czuje po stracie kogoś bliskiego jest nie do opisania.
Ale przecież takie sprawy można już uzgodnić za życia. Niestety nie każdy o tym myśli. Nie sądzę jednak by prawo zmuszenia kogoś to takiego czyny było dobre. To jest po prostu nie etyczne i wbrew prawom każdego człowieka. Ale zgodzę się w stu procentach z pierwszym zdaniem Selekcjonerki : Ja tam jestem zdania, że jak człowiek nie żyje, to już mu organy do szczęścia nie potrzebne. Najaważniejesza jest ludzka dusza a ciało to tylko ciało i nic więcej. Chyba , że ktoś kultywuje i wyolbrzymia jego rolę i stawia je na pierwszym mijescu... Ale to jest moim zdaniem nieco chore... A co do pana Wolniewicza...cóż jest to profesor , który wiele razy wypowiadał się na łamach Radia Maryja oraz telewizji Trwam. Nie spodziewaj się zbyt wiele po kimś kto jest sympatykiem Janusza Korwina- Mikke , Jean Rose. Nie te źródło. ;P |
RE: Transplantacja organów po śmierci
Cytat:
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Nawet nie wiecie komu może będą służyć wasze organy, nie znacie ich, a chcecie ratować życie? Trudno mi to zrozumieć i może jestem egoistką, ale kilka osób w tą czy w tamtą różnicy wielkiej nie robi. I tak groziło przeludnienie, w Chinach już kiepsko jest. W sumie w Polsce trudno o to, ale ludzi na ziemi i tak jak mrówek.
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Jak nie żyjesz to nie potrzebne c ciało... mieszkanie w bloku, pieniądze na koncie i tak dalej. A jednak w tych sprawach rodzina ma coś do powiedzenia. A ciało niby co? Należy do państwa? Ja chcę być spalony z moimi wszystkimi organami na miejscu. Można się całkiem nieźle przyzwyczaić do czegoś co się nosi kilkadziesiąt lat. Inna sprawa, że nie chcę umierać... Jeśli chodzi o życie, to można powiedzieć, że jestem nałogowcem :P
W takim razie mam pytanie: czy popieracie kanibalizm dla przeżycia??? Powiedzmy sytuacja wygląda tak: rozbija się statek, dajmy na to 3 pasażerów przeżyło, kilka trupów sztorm wyrzucił na tą samą bezludną wysepkę. Nie ma żarcia... Czy w takiej sytuacji wyjęcie organów w celu ratowania swojego życia jest złe??? |
RE: Transplantacja organów po śmierci
Phi. Ten rodzaj ludożerstwa tez jest be. Transplantacja jest cacy. Kurde no! Co za idiotyzm.
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Cytat:
Cytat:
A co do zgody rodziców to mam mieszane uczucia. Ale jednak chyba trzeba uszanować wolę tych ludzi. Może przeciez być tak, że taka E-V czy bubi (przepraszam, że was tu wplatuje ;P) poproszą swoje rodziny o brak zgody na pobranie narzadów. W takiej sytuacji nie wyobrażam sobie kwestionowania ich decyzji. |
RE: Transplantacja organów po śmierci
A ja powiem krótko. Mogą mnie pokroić po śmierci (ba, nawet za jakiś czas pojadę załatwiać formalności), bo ja i tak chcę, żeby moje ciało spalono. Skoro zostanie ze mnie tylko popiół i to od razu, to czemu nie mieliby ze mnie czegoś wcześniej wyciąć?
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Cytat:
Cytat:
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Cytat:
Gdyby po moim sprzeciwie ( a takiego dać nie zamierzam) ktoś jednak wyjał moje organy i nie wiadomo co z nimi zrobił, to również uznałabym to za zbeszczeszczenie, ale w takiej sytuacji, kiedy ja się decyduje na to sama, nie ma o tym mowy. :) |
RE: Transplantacja organów po śmierci
Cytat:
Cytat:
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Mi by tam nie przeszkadzało, gdyby ktoś wziął moje organy po śmierci, żeby ratować czyjeś życie. Jednak jest pewien warunek: musieliby najpierw sprawdzić, czy aby na pewno nie żyję, a nie jestem w jakiejś śpiączce czy coś. Gdybym żyła, a ktoś wyjmowałby mi np. nerki... Eh, no to nie byłoby raczej zbyt przyjemne. :rol: Ale ogólnie to chcę, żeby ktoś wziął moje organy. Chyba, że nie byłyby nikomu potrzebne, wtedy można by nakarmić nimi okoliczne koty, a resztę zwłok wrzucić do Oceanu Atlantyckiego. Ale to tylko moja chora wyobraźnia. :lol:
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Cytat:
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Cytat:
Denerwują mnie sytuacje, kiedy muszę udowadniać, że nie jestem zielonym osłem w różowe ciapki. Podobnie ma się sytuacja z wypisaniem z Kościoła. Nie wszyscy wiedzą, a właściwie większość nie wie, jak i co należy zrobić. Państwo nie może za nas podejmować takich decyzji. Cytat:
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Cytat:
A odpowiadając na pytanie: nie, moim zdaniem nie jest złe. Z uwzględnieniem powyższych kryteriów. xD |
RE: Transplantacja organów po śmierci
Cytat:
Cytat:
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Cytat:
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Znowu to ratowanie. No dobra, można ratować. A odpowiesz mi na jedno pytanie?
Po co? |
RE: Transplantacja organów po śmierci
Jeżeli moje organy uratują komuś życie, to proszę bardzo. Wątpię, czy leżąc w grobie, będzie mi sprawiało różnicę, czy leżę z wątrobą, czy też bez niej.
Jestem pewna tylko jednego - serca na pewno mi nie zabiorą ;]. Mam pytanie do wszystkich przeciwników transplantacji. Jak postąpilibyście w sytuacji, gdyby to Wasze życie zależało od przeszczepu? Nadal bylibyście przeciwni, czy może Wasze stanowisko ogranicza się do deklaracji, że brać można, ale dawać to już nie? Pytam z czystej ciekawości. |
RE: Transplantacja organów po śmierci
Żeby żyć chyba nie?To po co by była transplantacja w takim razie?
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Ciało po śmierci to kawał mięcha. Jeśli ma to komuś uratować życie, niech mnie kroją. Mnie i tak już nic to nie obchodzi. A co do prawa to moim zdaniem powinien być obowiązek pobierania organów do przeszczepu. Życie drugiego człowieka jest więcej warte niż chwila cierpienia rodziny zmarłego.
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
No i oczywiście nikt mi nie odpowie na pytanie. Może po prostu nikt sensownie nie potrafi? Jaka szkoda...
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Czy pytanie brzmi: " Po co ratować?". Jeśli tak to odpowiem Ci, że powodem może być czysta złośliwość. No pomyśl, ty leżysz sobie na zielonej trawce w niebie zażywając rozkoszy, a tu przy pewnym zbiegu okoliczności skur****, który przez cały czas zatruwał Ci życie też powoli umiera. Widzi już biały tunel i w ogóle, już się cieszy, że koniec z ziemskimi męczarniami, a tu za przeproszeniem ch***. Lekarze wkładają mu twoje organy i gnój się musi jeszcze męczyć na ziemi przez kilka-kilkanaście lat. Zakupienie plakietki z oświadczeniem woli- 5 zł, patrzenie jak dziad cierpi jeszcze przez długi okres- bezcenne.
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Po co ratować?
A po cholere budują szpitale? Po cholere codziennie operują ludzi? Po cholere oddaje sie krew? Po cholere chociażby rodzice uczyli cię jak przechodzić przez ulicę? Żebyś k... np. nie umarła w wieku 9 lat idąc do szkoły potracona przez auto... To wszytsko po to żeby ludzie mogli żyć. Żeby setki tysięcy rodzin nie cierpiały po utracie bliskich. Może do ciebie docierają tylko sprawy, z których możesz czerpać bezpośrednie korzyści... Trudno. Na szczęście prawdopodobieństwo, że to Tobie uratuje kiedyś życie jest bardzo małe xP |
RE: Transplantacja organów po śmierci
Bo bardzo małe jest prawdopodobieństwo, że będzie trzeba! Nigdy nie pchałam się wszędzie tam, gdzie niebezpiecznie i nie byłam jako pacjent w szpitalu, mam zamiar ciągnąć ile się da, bo mi się to bardzo podoba. A jak już walnie we mnie samochód to niech mnie zabije a nie się będę męczyć w tym durnym szpitalu. Może niektórzy mają zamiar walczyć, gadać, że chcą żyć, bla bla bla, ich rodziny będą PŁACIĆ dziesiątki tysięcy za ratowanie. Bezsens. Chętnie oznajmiłabym wszem i wobec, że nie chce żadnego ratunku, żeby potem chorować całe życie albo być niepełnosprawną, ale wszyscy są tak tępi, że tego nie zrozumieją.
I powiem ci jeszcze, gnebiwtrysk, skoro już mieszasz do tego SZPITALE i OPERACJE. Gdyby oni chcieli ratować, oni wszyscy, to nie trzeba by było tyle za to wszystko płacić. Co z tego, że wszystko szpital kosztuje. Przecież najważniejszy jest człowiek - gdyby im zależało na tym jednym człowieku, który właśnie ma operacje to by mu zrobili za darmo tak czy inaczej. Ale dla nich ważne są zyski, pieniądze, nie ludzie. Ludzi dużo, umrze jeden, drugi, trzeci, dziesiąty, setny, a to i tak nie zrobi wielkiej różnicy. No chyba, że nie będą mieli ludzi do pracy, bo sobie zgnije w grobie połowa Polaków. Więc znowu będzie brak pieniędzy. Żadni ludzie i ratunek tylko pieniądze. O ratunku można mówić kiedy przypadkowy ktoś ratuje innego przypadkowego ktosia, który zasłabł. Pomijając oczywiście fakt, że za brak pomocy jest duża kara, ale co tam. |
RE: Transplantacja organów po śmierci
Cytat:
Dlatego z miłą chęcią zrobię coś z własnej woli, nie dla pieniedzy. I oddam swoje organy i będę 'przypadkowym ktosiem', który uratuje, lub przedłuzy życie innemu 'przypadkowemu któsiowi', który, w przeciwieństwie do ciebie, będzie CHCIAŁ ŻYĆ. A skoro już mówisz o tym jak to bardzo wolisz umrzec niż męczyć się w szpitalu... Ok. Ja to szanuję i się z Toba sprzeczać nie będę, ale nie zadawaj pytań "po co ratować'... Nie jesteś jedyną osoba na świecie i tak sie składa, że wśród tych wielu innych osób jest wiele takich, które w danej sytuacji walczyłyby o życie do końca. Własnie z myśla o nich wiele osób chce oddać organy. |
RE: Transplantacja organów po śmierci
Nie zakładam, że wszyscy są jak ja, ale nadal nie wiem po co ratować, oddając swoje organy. Bo ktoś tak chce?
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Ja chcę oddać organy, ktoś inny chce je wziąć, więc czemu nie? ;]
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Cytat:
|
RE: Transplantacja organów po śmierci
Cytat:
Cytat:
Mój ciasny umysł nie jest w stanie pojąć twojego rozumowania. |
RE: Transplantacja organów po śmierci
Cytat:
Cytat:
No i wyobraź sobie sytuacje, że ktoś Ci bardzo bliski b. ciężko zachorował i musi przejść nieco kosztowną operację, czy inne leczenie. Jest duża szansa, że z tego wyjdzie i będzie cieszyć się pełnym zdrowiem, ale to jest konieczne. I co robisz? Stajesz na głowie, żeby zdobyć te pieniądze. Bo naprawdę nie chce mi się wierzyć, że byłoby Ci to obojętne. Egoizm ludzi mnie czasem przeraża. A wracając do głównego tematu. Noszę w portfelu takie oświadczenie, że po mojej śmierci mogą mi pobrać organy. Coprawda, nie wiem co mieliby mi pobrać, bo ja również prowadzę b. niezdrowy tryb życia, ale jeśli komuś uratuję tym życie, to proszę bardzo. A później niech mnie spopielą. Bo jak śpiewała Nosowska: pragnę też by mnie spalono bo zawsze bałam się robaków urna zaś niech będzie nagrodą w jednym z konkursów radiowych ;-)))) |
RE: Transplantacja organów po śmierci
Cytat:
A jeśli przeżyję? Nigdy tego nie wybaczę niedoszłemu mordercy ^^ |
RE: Transplantacja organów po śmierci
Ja się nie zgodzę na to żeby ktoś nosił moją wątrobę po śmierci. Nawet jeśli ma to komuś uratować życie. A jesli te organy dostał by ktoś kto jest moim wrogiem?? O nie nigdy się na to nie zgodzę.
|
| Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 09:01. |
Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.