![]() |
Nowa Hermiona.
I.
Księżyc wpadał przez okno do małego ale przytulnego pokoiku, oświetlał kufer, stojący koło ładnego, drewnianego biurka, koloru buku i biblioteczki do kompletu.Widoku dopełniała duża szafa z ubraniami, komoda i duże wąskie łóżko-tapczanik, umieszczony tuż pod oknem.Na łóżku leżała ładna dziewczyna niesforne, kasztanowe włosy rozsypały się po poduszce co dodało jej uroku.Oddychała spokojnie i miarowo, uśmiechając się przez sen, jej twarz i dłonie oświetlało światło księżyca.Miała śliczne usta, górna warga była ciut większa niż dolna, były one wprost stworzone do całowania...Dziewczyna przekręciła się, skopując przy tym z siebie kołdrę.Nie dano jej jednak długo pospać. - Hermiono - zawołała pani Granger z kuchni. - Śniadanie. - Już idę mamo - odpowiedziała zaspana dziewczyna. - Szybko, - podenerwowana pani Granger zaczęła wchodzić po schodach do jej pokoju - dzisiaj pierwszy dzień szkoły. - O kurcze -zakleła cicho Hermi.- Zapomniałam. - Zapomniałaś? - Dziewczyna spojrzała na swoją mamę stojącą w drzwiach - Zapomniałaś, - roześmiała się jej mama - dobrze, że chociaż się spakowałaś. Spojrzała na oniemiałą dziewczynę i ruszyła do kuchni. - Pospiesz się - rzuciła na odchodnym. Hermiona tego ranka dowiodła, że kobieta nie potrzebuje kilku godzin aby wyglądać pięknie. Po 15 minutach była gotowa. Przejrzała się w lustrze, miała na sobie krótką, czarną, falbaniastą spódniczkę i białą bluzkę z chińskimi znakami. "Rok temu pewnie bym się tak nie ubrała" - pomyślała Hermi. Tak to była prawda. Hermiona Granger bardzo się zmieniła przez wakacje, nie była już tą samą, nieśmiałą, wszystkowiedzącą i przesiadującą cały czas nad książkami, małą Hermionką.Owszem lubiła się uczyć ale bez przesady.Teraz była kobietą, miała już w końcu 17 lat.Dorosła nie tylko psychicznie ale i fizycznie.Biodra zaokrągliły się jej, a piersi urosły. Zeszła do kuchni na śniadanie. -No, no, no. - przy stole siedział już pan Granger - Moja mała Hermionka wydoroślała. Hermi zaczerwieniła się.Jej tata widział ją po raz pierwszy od miesiąca, bo dopiero wczoraj nocą wróciła z wakacji w górach, a i wtedy on już spał. - Cześć - odpowiedziała po prostu i ucałowała tatę. - Jedz już. - ponagliła ją mama - Musimy wyjechać o 9. - Okey, okey. - wymamrotała zdziwiona, tak wczesnym wyjazdem dziewczyna.Pociąg mieli dopiero o 17, bo coś się zepsuło. - Zaraz,zaraz...musimy??? - Tak "musimy", jadę z wami, muszę coś załatwić. - odpowiedziała rozbawiona pani Granger. Rozpromieniona Hermiona zabrała się do jedzenia.Cieszyła się, że na stacji pożegna ją nie tylko (jak zawsze) tata ale i mama. O 8:45 była gotowa. - Idziesz - spytał rozbawiony pan Granger swoją żonę. "Wszyscy są dzisiaj jacyś tacy weseli.I mama, i tata.To trochę dziwne" - myślała Hermiona wsiadając do samochodu. "Może o czymś zapomniałam?!Nie, chyba nie..." - Zaraz, zaraz - mruknęła cicho, jednak pani Granger to usłyszała. - Co mówiłaś, Kochanie? - Nie, nic, zupełnie nic - odpowiedziała ściszając głos. Hermiona zamyślona nie zauważyła jak szybko zmienił się widok za oknem.Na horyzoncie nie rozciągały się już domy ale liczne pola i lasy.Nagle sobie przypomniała. "No tak rocznica ślubu, chociaż to chyba raczej nazywa się osiemnastoletnica." - zaśmiała się w duchu dziewczyna "Ale co ja im teraz dam??Może coś im wyczaruje?!Nie wiem, zastanowię się..." |
Cytat:
A teraz plusy: piszesz lekko - tak żer aż chce się czytać! |
Klapa totalna. Krótkie i puste jak cholera. Zakończyłaś w żałosnym momencie -.-. Skłonić do przeczytania następnego rozdziału ma nas to, co Hermiona kupi rodzicom? o0 Zmieniła jej się budowa? Naprawdę? Przecież to takie dziwne... Nudne opisy, beznadziejne dialogi. I przede wszystkim beta. Beeta.
|
Błędy dodatkowo :)
"-zakleła cicho Hermi.- Zapomniałam." "Przejżała się w lustrze, miałą na sobie krótką, czarną, falbaniastą spódniczkę i biała bluzkę z chińskimi znakami." - Cześć - odpowiedziała po\prostu i ucałowała tatę. "No tak rocznica ślubu, chociaż to chyba raczej nazywa się osiemnastoletnica." osiemnastoletnica? Albo źle napisane albo google się myli ( nic nie pisze o tym..) ? |
Lupin Kasia, edytuje się posty. Poza tym po co pisać dodatkowego posta, tylko żeby pokazać błędy? I to bardzo niewiele z nich.
Tak więc... - Nie skrócaj Hermiona do Hermi, proszę. - A opisy gdzie? Na wyspach Bergamutach chyba, bo w opowiadaniu ich nie ma. - Interpunkcja. Kropki. Przecinki. Wielkie litery. Leży to kompletnie. Przykład: Cytat:
- Stawiaj spację po znaku interpunkcyjnym. - Pierwszy akapit jest na mój gust przesłodzony. Piękna dziewczynka, piękny pokoik. Za dużo zdrobnień i tej całej "piękności". - Wielokropek to trzy kropki, nie dwie. - Treść, tak ja powiedziała Mimidka, klapa. Nieciekawe. Puste i płytkie. Może wybrniesz, nie wiem. - Przepraszam, ile masz lat, jesli można spytać? ^^ To nie ze zlośliwości, czy coś, tylko po to, żebym mogła dostosować sobie wymagania do twojego wieku. Cytat:
|
Błędów rzeczywiście dużo. Nie ma co wymieniać, bo już chyba wszystko zostało powiedziane wcześniej. Ale beta by się przydała jak nic.
Ten fragment był stanowczo za krótki, żeby wyrobić sobie zdanie na temat ficka, więc mam nadzieję, że szybko pojawi się jakiś nowy kawałek. O wiele dłuższy, błagam. Ale to, co już jest, czytało mi się bardzo przyjemnie. Czyta się łatwo, wszystko jest przejrzyste i raczej zachęca do dalszego czytania. Przynajmniej w moim odczuciu. Co do treści i zawartości informacji to przynajmiej nie można się pogubić już na początku, jak to często się zdarza w co niektórych opowiadaniach. Fabuła prosta, można by powiedzieć, że za prosta, ale to w końcu sam początek. Opisów jak na lekarstwo. Nad tym stanowczo powinnaś popracować. Jeden czy dwa na kilka linijek to stanowczo za mało. Opisy mogą naprawdę bardzo ładnie wyeksponować nie tylko głównego bohatera, ale także całą sytuację i tło. Nie mówiąc już o tym, że potrafią stworzyć odpowiedni nastrój, jeśli tylko są dobrze skonstruowane. Nie trzeba traktować ich jak zło konieczne (albo i niekonieczne). Ale mimo wszystko jestem ciekawa dalszej części, o co będzie właściwie chodzić. Czekam więc:) |
II.
Niestety nie mogę znaleźć bety;/ Starałam się jako tako poprawić błędy. Wybaczcie, że wstawiam niezbetowany tekst.
Saharis, obecnie mam 14 lat, ale kiedy to pisałam miałam 12. Postanowiłam wstawić kilka pierwszych części i to dokończyć. "Osiemnastolenica" to był neologizm. To nie jest "kolejny DM & HG". II. - Hermiono, Hermiono - pani Granger potrząsała swoją córką. - Obudź się!!! - Co...? - dziewczyna otworzyła powoli zaspane oczy i przetarła je ręką. - Gdzie my...? - Jesteśmy w Londynie - odparła na nie zadane jeszcze pytanie. - Zasnęłaś. Po tym stwierdzeniu Hermiona wyszła wreszcie z samochodu. Podczas gdy jej rodzice załatwiali coś w mugolskim banku ona oglądała wystawę stojącego obok sklepu z ubraniami. Komplementowała w myślach ślubne fatałaszki. Biała, skromna sukienka z długim trenem ukryta w kącie o wiele bardziej przypadła jej do gustu, niż te słodkie, falbaniaste, jak z bajki. - Auć!!! - dziewczyna zareagowała krzykiem protestu, ponieważ na jej głowę właśnie spadł list, przerywając jej marzenia o romantycznym ślubie z przystojnym, umięśnionym mężczyznom. Hermiona spojrzała z wyrzutem na niewielką, szarą, już odlatującą sowę i podniosła list z ziemii, lekko go otrzepując. Był zaadresowany do niej. Rozerwała kopertę. Jej zawartość była dość skąpa. Jedna niebieska ulotka. Wyciągnęła ją i zaczęła czytać. Droga/i czarodzieju / czarownico / charłaku! Z okazji tygodnia czarów (1 września-7września) Ministerstwo Magii organizuje pokaz artystyczny, który odbędzie się 1 września o godzinie 14 na rynku przy ulicy Pokątnej. Serdecznie zapraszamy Ministerstwo Magii Minister Magii i pracownicy Na ulotce widniały jeszcze rysunki przedstawiające min. czarownicę palącą się na stosie i czarodzieja zmieniającego się w ducha i z powrotem. - Tydzień czarów - wyszeptała Hermoina. - Dziwne nic o tym nie słyszałam... "Tak - brązowowłosej wpadł do głowy genialny pomysł - To świetny prezent, zabiorę ich na to przedstawienie. - Spojrzała na zegarek. - Dwunasta. Akurat zdążymy" Zadowolona ze swojego pomysłu pogrążyła się dalej w marzeniach. - Mam dla was niespodziankę - oznajmiła radośnie Hermiona swoim rodzicom półtorej godziny później, kiedy państwo Granger załatwili już wszystko co mieli do załatwienia. - Chodźcie za mną. Gdy znaleźli się niedaleko Dziurawego Kotła, przejścia na ulicę Pokątną, wyciagnęła różdżkę. - Teraz zawiąże wam oczy - tu machnęła "magicznym patykiem", trzymanym w ręku, wyczarowując dwie opaski na oczach rodziów - i zaprowadzę na miejsce. Zaciekawieni rodzice nic nie mówiąc dali się zaciągnąć na ulicę Pokątną. - HERMIONO!! - dziewczyna słysząc, że ktoś ją woła, obejrzała się. Ku niej biegli jej najlepsi przyjaciele. Harry, Ginny i Ron. Weasleyówna ubrana była w obcisłe, jasne dżinsowe rurki i odważną, błękitną bluzkę odsłaniającą kawałek brzucha. Jej ognistorude, długie włosy powiewały na wietrze, gdy pędziła wyprzedzając o kilka cantymetrów chłopaków. Dziewczyna wpadła na nią omal nie zwalając z nóg i przytuliła. Brązowowłosa (gdy przyjaciółka w końcu ją puściła) uściskała też Harrego i Rona, przy czym rudowłosy zaczerwienił się po cebulki swoich włosów. - Córeczko, - odezwał się pan Granger - kto tu jest? - Ups, -Hermiona zapomniała o swoich rodzicach - to tylko moi przyjaciele. - Czy - zwróciła się do przyjaciół, pokazując im ulotkę - również dostaliście "to"? Harry, Ron, Ginny pokiwali potakująco głowami. Hermiona gestem nakazała im aby nic nie mówili, wyjęła kopertę i ołówkiem napisała na niej: CHCĘ IM ZROBIĆ NIESPODZIANKĘ. MAJĄ DZIŚ ROCZNICĘ SLUBU. (ROCZNICA TO ILEŚ TAM LAT PO ŚLUBIE - RON - ROCZNICĘ ŚLUBU OBCHODZIMY W DZIEŃ, W KTÓRYM WCZEŚNIEJ BRAŁO SIĘ ŚLUB)!!! IDZIECIE Z NAMI??????? Twierdzące kiwnięcie głową. - Wiem co to... - wymamrotał Ronald ale siostra szybko zatknęła mu usta ręką. Hermiona widząc to roześmiała się cicho. - Dobra, idziemy - oznajmiła i ruszyła dziarskim krokiem w stronę rynku. ********************** - Gotowi? - szepnęła cichutko do swoich przyjaciół. - Gotowi. - przytaknęli. - Teraz - krzyknęła już głośno Hermi. Z ich rożdżek trzymanych w dłoniach wytrysnęły różnokolorowe iskry. Z oczu pana i pani Granger spadły opaski, a na ich twarzy malowało się zdziwienie i podziw. - Niespodzianka - wykrzyknęła ich córka - wszystkiego najlepszego w dniu rocznicy ślubu!!!!! Stali na trawie wyczarowanej specjalnie na pokaz czarów. Wokoło nich słychać było śmiechy i rozbawione głosy czarownic, czarodziejów i ich dzieci. W słońcu lśniły dachy straganów. Kolorowe balony unosiły się w powietrzu. Tłum wyraźnie kierował się w stronę sceny przyozdobionej kwiatami i granatowym materiałem. Obok niej, na sztalugach, ustawiono powiększoną wersję ulotki informującej o pokazie. Hermiona chcąc mieć dobre miejsca zaproponowała rodzicom i przyjaciołom, że przeteleportuje ich pod scenę. Wszyscy złapali się za ręce i już po chwili znaleźli pod sceną. Rozentuzjowany tłum rozpoczął wyścig o najlepsze miejsca. Równo o 14 na scenie pojawił się wygalantowany łysiejący jegomość w ciemnozielonej szacie, a z głosników popłynął zachrypnięty głos. - Witamy na pokazie czarów zafundowanym przez Ministerstwo.... - zaczął, po czym przez 20 minut rozwodził się nad wspaniałością Ministerstwa, najwyraźniej nie zwracał uwagi na to, że nikt go nie słucha. - A teraz oddaje głos Edwardowi Scarlet - oznajmił w końcu. Tłum jęknął, a Hermiona już przygotowywała się na następny wywód o tym jakie to Ministerstwo jest wspaniale, gdy na scenę wybiegł chłopak mniej więcej w jej wieku. Miał na sobie dżinsy z dziurami na kolanach i pomarańczową koszulkę. Jego brązowe włosy postawione na jeża lśniły w słońcu, jego twarz rozjaśniał zawadiacki uśmiech, był przystojny. - Hey - wykrzyknął powitanie. - Jestem Ed i teraz zapraszam was na Czarodzieja-Ducha!!!! - Dodał zeskakując ze sceny. Tłum ryknął wypuszczając całe powietrze, które wstrzymali na widok Eda. Wszyscy świetnie się bawili. Po Czarodzieju były jeszcze inne atrakcje. W przerwach między nimi Ed bawił ich kawałami i ciekawymi historyjkami. W końcu po ostatnim pokazie na scenie ponownie pojawił się Ed. - Teraz główna atrakcja wieczoru... - zawiesił głos dla lepszego efektu po czym krzyknął - TAŃCE!!!!! Nagle światła przygasły, a na scenę wyszły... - Nie... - szepnęła uradowana Hermiona, tak to były Fatalne Jędze. Na widowni rozległ się ogłuszający ryk. Po chwili przed sceną nie pozostał nikt, wszyscy dobrali się w pary i tańczyli na specjalnym podeście. Po jego bokach z nikąd pojawiły się romantyczne stoliki dla dwóch osób i już mniej romantyczne 8-osobowe. Hermiona tańczyła z Ronem, jej przyjaciele, Harry i Ginny, ku zdziwieniu i zadowoleniu dziewczyny, tańczyli razem. Ginny już od dawna kochała Harrego ale Harry zaaprobowany ratowaniem świata czarodziejów nie zauważył tego. Teraz chyba Ginny dopięła swego. Brązowowłosa uśmiechnęła się do niej, a ona odwzajemniła się tym samym. Poszukała wzrokim swoich rodziców. Tańczyli przytuleni nie zważając na nic innego niż siebie. "To jest miłość"-pomyślała Hermi. Po 6-u przetańczonych piosenkach dziewczyna wskazała ręką w stronę stolików. Ron przytaknął i pociągnął ją do wolnego stolika "dla par". Hermiona czuła, że powinna zaprotestować, w końcu jednak ciekawa rozwoju wypadków, ruszyła za nim. Na stolikach leżały menu ale nie te czarodziejskie, w których wystarczy wypowiedzieć nazwę potrawy ale te zwykłe, mugolskie. Hermiona już chciała wytłumaczyć Ronowi na czym to polega ale usłyszała jego dziwnie szarmancki głos - Może przynieść coś do picia - dziewczyna zrobiła zdziwioną minę ale przytaknęła. Ron oddalił się w stronę baru. "Hmmm...wyprzystojniał przez wakację. W ogóle jest jakiś inny...nie ten nieporadny Ron, który cały czas się obżerał, nie teraz był inny bardziej...męski. Hermiono co ty masz za myśli, panuj nad sobą. To tylko przyjaciel, to tylko przyjaciel, to tylko przyjaciel...." Jednak myśli młodej kobiety nadal błądziły wokół rudego mężczyzny.... Z tych rozmyślań wyrwał ją głos. - Hej - Hermiona zawstydzona podniosła głowę, przed nią stał Ed. - Jestem Edie - przedstawił się. - Zatańczysz??? Z głośników leciała wolna muzyka, na parkiecie zaroiło się od zakochanych par. "Co mi szkodzi, Ron już długo nie wraca może spotkał przy barze jakąś fajną dziewczynę..." Na tą myśl dziewczynie zrobiło się dziwnie przykro. - Hermiona - odpowiedziała. - A więc, Hermiono - ponowił pytanie chłopak - zatańczymy? - Ja..... Nagle przed nimi pojawił się.... |
Ja również twierdzę, że jest lepiej:) Cieszę się, że piszesz tak prosto i przejrzyście. Myślę, że to jest duża zaleta tego ficka. Błędów - nie zauważyłam:)
|
Przykro mi, że cytuję, bo nie lubię, ale najprawdopodobniej inaczej nie zrozumiesz - tekst jest długi.
Cytat:
Jak to możliwe, że jest noc (księżyc może nas oświetlać tylko w nocy, w innym wypadku można go tylko dostrzec) a Hermiona zaraz musiała wstać? To się nie klei, ale może wytłumaczysz to jakoś. Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Tak wiem jestem be i fuj, bo w swoim życiu jeszcze nigdy tyle nie cytowałam. Musiałam jednak to zrobić żebyś wiedziała o co mi chodzi. Wrażenie ogóle - straszny chaos, bałagn i tak - nie wiadomo własciwie o co chodzi. Moje rady - nie rób tej przemiany "Kopciuszka", bo to denne jest, zrób z niej normalną dziewczynę, i daj jakiś motyw który wciągnie. Staraj się aby wydarzenia były spójne, to znaczy nie zmieniaj tak szybko miejsca i wątku. Ot i wszystko |
Nawet ciekawy FF, ale mam jedno(na razie) zastrzeżenie:
Cytat:
|
Nie będę wypisywał błędów, ponieważ juz chyba wszystkie zostały odkryte i podane. Ja tylko chce powiedzieć, że to opowiadanie bardzo mi się podoba i czekam na kolejne części z nadzieją, że pojawią się jak najszybciej.
|
Zgadzam się z poprzednikiem.
|
Zaczynam od tego, że kropek w tytule się nie stawia.
Wiesz, sporo jest takich blogowych historyjek o nowej Hermionie, która z dnia na dzień staje się pięknością w dżinsowej mini i z ostrym makijażem. Twoje opowiadanie się do podobnych zalicza. Dowód? Cytat:
Błędów w pierwszej części nie będę już wymieniać, bo nie starczy mi czasu, zajmę się za to drugą częścią. Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Typowo blogowe zakończenie:] W każdym bądź razie gratuluje Ci stworzenia kolejnej blogowej historii bez ładu i składu. Wysil się trochę i wymyśl coś oryginalnego, bo myślę, że jak byś to juz wymyśliła to potrafiłabyś to napisać. I oczywiście, przeczytaj parę razy tekst zanim wkleisz go na forum, bo na Onet. blog.pl za te opowiadanie składali by Ci pokłony. |
Mmm...
Ogólnie Draco1297, Alette, Mimid i Sarahis powiedziali wszyskto. Zakończenie drugiej części mnie...Zirytowało. Już tak na siłę próbowałaś wrzucić nutkę oryginalności... I nie podoba mi się to Hermi. Normalnie: Hermiona. A jeśli nie masz pomysłu na Hermionę, to spróbuj np. z Fleur ;] |
Mówisz, że jak zaczęłaś pisać swoje fan fiction to miałaś 12 lat, a teraz masz 14. To wiele wyjaśnia. Powiem ci szczerze, że gdybym ja tak pisał(i co ważniejsze chciał pisać) w twoim wieku to bym się cieszył :P. Po za tym kontynuowałaś tą opowieść po dwóch latach, więc mogłaś już stracić wątek. Wszystko trzeba brać pod uwagę, przy ocenianiu. Wiem, że jesteś jeszcze bardzo młoda, ale mam dla ciebie kilka drobnych rad. Po pierwsze jak coś piszesz to staraj się przede wszystkim to zrobić poprawnie, z klasą, a nie spontanicznie, momentami bez przemyślenia, tylko po to żeby było fajnie. Po drugie, kiedy będziesz wstawiała tekst, to kliknij prawym przyciskiem myszy i zaznacz opcje "Sprawdź pisownię". Zostaną podkreślone wszystkie błędy na czerwono jak w Wordzie, które będziesz mogła poprawić. Pomimo tych wszystkich błędów, które zostały już wyżej wymienione, przez innych komentujących, czytało się ten twój fik całkiem przyjemnie. Czekam na następną część i życzę weny :).
|
Uuuu... jak zobaczyłam, że tak Ci tu dosolili, stwierdziłam, że i ja nie będę się "cackać" ;p.
Prawda jest taka, że nie mam siły wszystkiego wypisywać. Po prostu wypunktuję: - Interpunkcja - no cóż. Bez komentarza. Beta z interpunkcji by się przydała. Może więcej osób zgłosi się do tematu, gdzie zareklamują się, jako bety i wtedy znajdziesz. To jest bardzo przydatne. - Stylistycznie - czasem czułam zgrzyty. Czasami naprawdę warto przemyśleć zdanie. Jeśli czujesz, że coś w nim nie tak - skasuj i przemyśl tę myśl na nowo. - Niestety czuć w stylu Twój wiek. Aczkolwiek nie jest fatalny. Ja, co prawda, nie jestem zwolenniczką takowego, ale cóż: to kwestia gustu. - Drugi rozdział był lepszy od pierwszego, zdecydowanie. I dlatego, skoro widzę tendencję rosnącą, nie przekreślam ficku. Czekam na kolejną część. - I pamiętaj: najważniejszy w opowiadaniu jest pomysł. Nie mówmy o Wenie, bo to jest za "podstawowa podstawa" ;p. Pisz po prostu na przód. Rozdział musi swoje odleżeć i przegryźć się. Potem czytasz go jeszcze raz i patrzysz już nań innym okiem, pod innym kątem. To wówczas jest najlepszy czas, bo likwidujemy największe byki i rażące sformułowania. Do tymczasem! ;] (tj. do następnego rozdziału. Mam nadzieję, że znajdziesz upragnioną betę ;p) |
Hmmm... Chyba już wszystkie błędy zostały wymienione.
Akcja naciągana, jak już ktoś zauważył na siłę próbowałaś być oryginalna na koniec, ale wyszła z tego blogowa opowiastka. Początkowy opis już był zbyt "słodki". Interpunkcja leży i bezradnie macha odnóżami (nie tylko brak przecinków, ale jakieś niepotrzebne wykrzykniki, czy znaki zapytania). Ortografia... nie lepiej. Dużo dość bezsensownych błędów, w słowach wcale nie trudnych. Niby się każdemu zdarza, ale od tego jest słownik, beta i np. Word poprawiający ortografię. Nie wiem, czy zamierzasz to kontynuować, jeśli tak, to postaraj się jakoś podciągnąć. Na razie jest za płytkie i blogaskowe. To tyle ode mnie. |
Było kilka błędów nie będę ich tu wymieniać, ale ogółem może być.
|
| Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 18:52. |
Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.