HPN.pl

HPN.pl (http://hpn.pl/index.php)
-   Hogwart (http://hpn.pl/forumdisplay.php?f=29)
-   -   (!!!) Zadania (!!!) (http://hpn.pl/showthread.php?t=414)

Dezerterka 05-08-2007 20:56

(!!!) Zadania (!!!)
 
[small]Zanim zabierzecie się za pisanie zadań - PRZECZYTAJCIE UWAŻNIE TEN TEMAT![/small]

W tym temacie będą się regularnie pojawiały dla was zadania... Chociaż może najpierw przedstawimy wam, jak będzie wyglądał 'konkursowy tydzień':


Poniedziałek - pojawiają się zadania w tym temacie
Czwartek - ostatni dzień na przesłanie wykonanych zadań (czyli oddajecie od pon. do czw.)
Piątek - ostatni dzień na wytypowanie odpadającego użytkownika (czyli możecie typować od pon. do pią.)
Sobota - Rozpoczęcie głosowania (dla wszystkich użytkowników na stronie) na uczestnika który ma odpaść z gry
Niedziela - godz. 15 - koniec głosowania
Niedziela - godz.20 - podanie wyników


Zadania będą podawane w tym temacie w poniedziałki (pora nie jest określona) a rozwiązania trzeba wysyłać (do wyznaczonego admina) do czwartku. Do kogo trzeba będzie przesłać zadanie będzie podane w poście wraz z questem.

Osoba do której wyślecie swoje odpowiedzi przedstawi je sędziom nie podając przy tym, kto jest właścicielem danej pracy. Jury wybierze najlepiej zrobione zadanie na podstawie głosowania. Admin do którego będziecie odsyłać wykonane zadania nie będzie brał udziału w wyłanianiu zwycięzcy, ponieważ jako jedyny będzie wiedział kto napisał które zadanie.

Zadania (jedno ze Slytherinu, jedno - z Gryffindoru) które według sędziów zasługują na miano najlepszych będą tu publikowane, a jego właściciele dostaną coś w rodzaju 'gwarancji bezpieczeństwa' - czyli pewność, że bez względu ile nominacji dostaną na opuszczenie konkursu w danym tygodniu - nie odpadną.

Użytkownicy, którzy nie prześlą zadań w wyznaczonym czasie od razu znajdą się na liście osób nominowanych do opuszczenia zabawy.

Nominacje na użytkownika, który powinien odpaść z konkursu powinny być wysyłane do jednego z adminów do piątku. Nominacje powinny być uzasadnione. Nie będziemy nawet rozważać nominacji typu 'Wywalcie użytkownika 'x' bo go nie lubię' czy też "Nominuję użytkownika 'y'.

Co tydzień będą eliminowani dwaj użytkownicy na podstawie głosowania wszystkich użytkowników (sobota i niedziela - do 15). Wyrzuceni użytkownicy tracą swoje 'prawa konkursowe z początkiem poniedziałku.

Na w jednym z ostatnich tygodni -kiedy zostaną po dwaj użytkownicy w każdym domu - głosowanie będzie przebiegało inaczej, gdyż wszyscy dotychczasowi użytkownicy będą wyłaniali (głosując ;)) osobę (a właściwie osoby = Gryfona i Ślizgona) którzy według nich zasługują na miano 'zwycięzcy'.

Ostateczny zwycięzca będzie wyłaniany na podstawie konkursu - quizu z wiedzy o Harrym Potterze i świecie magii wg. J.K.Rowling.

Chcemy również ogłosić, że do pisania w tym temacie są uprawnieni TYLKO admini!!!

Dezerterka 05-08-2007 21:21

RE: Zadania
 
*Snape zaczął przechadzać się między kociołkami, co jakiś czasem zatrzymując się, by sprawdzić jak uczeń poradził sobie z zadaniem*
*-Longbottom - zagrzmiał nagle nauczyciel - Czy Ty nie potrafisz odróżnić tak dwóch różnych składników jak skórka boomslanga i Lucrena?*
*Neville wbił wzrok w zawartość swego kociołka, starając się nie patrzyć na profesora*
*Minus dziesięć punktów dla Gryffindoru - powiedział Snape z nieukrywaną rozkoszą - To co uwarzyłeś Longbottom, nie ma żadnej wartości - prychnął po czym zwrócił się do całej klasy - macie wlać swoje eliksiry do fiolek i opatrzyć je swoim imieniem. Na piątek chcę esej, w którym wykażecie się znajomością składników oraz właściwości tego eliksiru*



__________________________________________________ ______

Dobra - teraz małe wyjaśnienie. Jako wasze pierwsze zadanie macie wymyślić Swój własny eliksir - opisać właściwości, kolor, zapach, składniki, sposób przyrządzania a także przedstawić jego własną nazwę.
Zadania mają być wysyłane przez PW - do mnie - lecz od razu mówię, że może się zdarzyć, iż moja skrzynka ma być najnormalniej w świecie zapchana... radzę więc wcześniej zapisać swój esej i wysłać go na e-maila (nie zapomnijcie dodać swój nick). Dla najbardziej zdesperowanych - w profilu jest podane moje gg (ale jeśli wyślecie do mnie zadanie - pytać, czy doszło!!)
Zadania mają być przesłane do piątku (nie jak powinny do czwartku, ale to wyjątkowa sytuacja...)

Jeszcze jedna sprawa - nominacje - przesyłajcie je również do mnie (przynajmniej w tym tygodniu...). Poza tym, jeżeli możecie/chcecie umieśćcie swoje nominacje pod esejem - będzie dla mnie po prostu łatwiej...

Najciekawsze prace będą tu opublikowane.

Do Dzieła!

Dezerterka 05-12-2007 19:24

RE: (!!!) Zadania (!!!)
 
Chcemy powiedzieć, że trochę się zawiedliśmy na ilości prac - oczekiwaliśmy więcej :/

W każdym razie mamy dwie zwycięskie prace - jedna z Gryffindoru a druga - Slytherinu.

zaczniemy od Ślizgońskiej

Habeas Corpus
(dla zaawansowanych)

Dosłowne tłumaczenie Haebas Corpus to "abyś zachował nietykalność". Jak z samej nazwy wynika, dzięki temu eliksirowi możesz stać się nietykalny. W tym wypadku nie chodzi o nietykalność fizyczną, ale psychiczną. Dokładniej rzecz biorąc, dzięki tej miksturze możesz obronić się przed leglimencją. Twoje myśli stają się nieczytelne dla osoby, która próbuje dostać się do twojego umysłu. Niektórzy uważają, że eliksir ten, działa tak, jak przy odpowiednim zastosowaniu oklumencji. Mylą się, bowiem sprawia on, że nasze myśli są tak zniekształcone, że osoba, która próbuje coś z nich odczytać nie jest w stanie wyciągnąć odpowiednich wniosków. Można powiedzieć, że są one sfałszowane i nawet jeżeli będzie się komuś wydawało, że odpowiednio odczytał nasze myśli, to będzie to oczywistą nieprawdą. Dla osoby stosującej leglimencję nasze myśli są rzamazaner1; i możemy być pewni, że nie przedstawiają prawdziwych sytuacji czy wydarzeń, o których właśnie myślimy. Jeżeli np. nasze myśli związane są z psem, to dzięki eliksirowi, osoba, która będzie próbowała je odczytać, zobaczy zniekształconego słonia.
Trzeba pamiętać, że nie każdy czarodziej może używać tego eliksiru. Jest on tylko dostępny dla osób, które osiągnęły umiejętności magiczne na poziomie owutemów. Eliksir działa od wschodu do zachodu Słońca, bowiem trzeba go zażyć dokładnie wtedy, kiedy następuje wschód. Nie można używać go częściej niż trzy razy w życiu, bowiem przy za częstym stosowaniu mogą wystąpić efekty uboczne takie jak: rozdwojenie jaźni, utrata pamięci, śpiączka czy nawet utracenie mocy magicznych.

Składniki:
kawałek rogu jednorożca
4 nogi tarantuli pospolitej
pół łyżki śliny wilkołaka
1 sproszkowany móżdżek szczura
2 liście mandagory
4 kawałki kory leganu (ew. fregsu)
mały kawałek gumochłona
para oczu modliszki
1 ogon salamandry
3 krople krwi (osoby, która będzie używać eliksiru)

Sposób przyrządzenia:
Do przyrządzenia eliksiru potrzebny będzie kociołek żeliwny, rozmiar dowolny, ostry nóż, moździerz i łyżka zabezpieczona przed wypaleniem.
1. Należy rozgrzać kociołek i wrzucić do niego wcześniej pokrojone w małe kawałki nogi tarantuli pospolitej. Najpierw dodać dwie, zamieszać dwa razy w stronę ruchu wskazówek zegara, a potem kolejne dwie nie mieszając już wywaru.
2. Następnie trzeba zmiażdżyć w moździerzu róg jednorożca. Musimy pamiętać o tym, aby róg pochodził od dorosłego osobnika, bowiem rogi młodych jednorożców nie posiadają mocy magicznej. Po wrzuceniu zmiażdżonego rogu, zamieszać trzy razy w stronę przeciwną do ruchu wskazówek zegara. Wywar powinien mieć rzadką konsystencję o kolorze granatowym. Zapach powinien być niewyczuwalny, ale powinniśmy zauważyć niebieski dym unoszący się z kociołka.
3. Kiedy wywar pogotuje się przez 5 minut, należy dodać ślinę wilkołaka. Bardzo ważne, aby była ona w temperaturze pokojowej.
4. Potem musimy dodać sproszkowany móżdżek szczura, który wcześniej został zamoczony na noc w wywarze z tawtony. Następnie zamieszać 1 raz w stronę przeciwną niż w punkcie 2, a potem 3 razy znów w stronę przeciwną.
5. Liście mandagory należy zmiażdżyć końcówką noża i zaczekać aż puszczą soki. Trzeba odstawić je na 3,5 minuty i zacząć kroić korę leganu. (Przy użyciu kory fregsu należy ją wcześniej pozostawić do dokładnego wyschnięcia, a potem natrzeć ją skórą boomslanga). Kiedy liście mandagory będą gotowe, należy zmieszać je razem z korą i wrzucić do kociołka. Wymieszać energicznie, cały czas w stronę od zachodu na wschód. Eliksir powinien mieć kolor fioletowy, a unoszący się dym- nadal niebieski.
6. Mały kawałek gumochłona wrzuć w tym samym czasie, co oczy modliszki i nie mieszaj; wywaru nie można doprowadzić do wrzenia, ma się podgrzewać przez 4 minuty.
7. Ogon salamandry należy naciąć wzdłuż i dokładnie opłukać z krwi. Potem należy go podpiec nad średnim płomieniem. Kiedy skóra na ogonie nabierze koloru zielono- żółtego, należy pokroić ogon w paski, a następnie wrzucić do wywaru. Od tego momentu gotować na bardzo małym ogniu przez około 10 minut.
8. Potem należy wziąć nóż, który wcześniej został dokładnie wytarty śluzem ślimaka ognistego i naciąć rękę, w której trzymamy zazwyczaj różdżkę. Rękę należy naciąć w nadgarstku i pobrać dokładnie trzy krople krwi, które muszą zostać wrzucone od razu do wywaru. Wywar należy przestać gotować; powinien mieć rzadką konsystencję i kolor czerwony z unoszącym się bordowym dymem. Zapach powinien być niewyczuwalny.

UWAGI:
Eliksir musi mieć niewyczuwalny zapach, bowiem wtedy oznacza to, że tak samo będą niewyczuwalne nasze myśli. Im ma mocniejszy zapach, tym słabsze działanie.
Trzeba koniecznie pamiętać o pobraniu krwi z nadgarstka, ponieważ właśnie w tamtym miejscu znajduje się najodpowiedniejsza krew do tego eliksiru.



A teraz Gryfońska:

Eliksir Orgex (zwany potocznie Orgex)

Jeśli Twój partner (bądź partnerka, jeśli jesteś homoseksualistą) nie zaspakaja Twoich potrzeb seksualnych, nie ważne co robią, nie możesz zaznać orgazmu w pewnych sytuacjach, jest na szczęście eliksir Orgex. Już jeden, porządny łyk sprawi, że zaznasz orgazmu, o jakim Ci się nawet nie marzy. Zwykłe nocne igraszki przeobrazi w prawdziwą orgię. Takiej tygrysicy jaką staniesz się przez dwie godziny od wypicia eliksiru, mało kto widział.
Eliksir przypomina wodę w jasnoróżowym odcieniu i różanym zapachu. Miłe dla wzroku, węchu i smaku, ponieważ eliksir ma waniliowy smak.

Składniki:
-trzy, dorosłe pokrzywy
-5 kropel jadu żmii
-dwa serca ropuchy nocnej
-włos z ogona jednorożca
-róg chrapaka krętorogiego
-5 kropli krwi salamandry
-0,3 litra wina smerfów
-3 włosy łonowe nastoletniej blondwłosej dziewicy (jeśli doda się inne włosy, włosy nie dziewicy albo kogoś innego koloru włosów, dla osoby która eliksir wypije, grozi ponadtygodniowa sraczka)

Sposób przyrządzania:
1.Zapal ogień pod kociołkiem.
2.Rozmiarzdż pokrzywę na kawałeczki.
3.Wsyp to do kociołka, po czym od razu wlej 5 kropel jadu żmii.
4.Weź dwa serca ropuchy nocnej i poszatkuj na jak najdrobniejsze kawałki.
5.Wrzuć je do kociołka, nie marnując ani kropli, wydobytej przez czynność szatkowania.
6.Dodaj włos z ogona jednorożca.
7.Zamieszaj trzy razy w stronę wskazówek zegara, a połowie czwartego, raz w stronę przeciwną.
8.Zostaw eliksir na dokładnie dwie minuty, w tym czasie zmieszaj pokruszony róg chrapaka krętorogiego z 5 kroplami krwi salamandry.
9.Gdy po dwóch minutach eliksir nabierze ciemnozielonej barwy, oraz zacznie się unosić opar przypominający zużytą bieliznę, wlej uzyskaną przed chwilą mieszankę.
10.Zamieszaj raz w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara.
11.Dolej do eliksiru 0,3 litra autentycznego wina smerfów.
12.Zamieszaj 23 razy w stronę zgodną ze wskazówkami zegara, oraz 3 razy w stronę przeciwną.
13.Elikir powinien przybrać krwistoczerwony kolor, bez najmniejszego zapachu.
14.Wrzuć do kociołka trzy włosy dziewicy.
14.Zamieszaj raz w stronę wskazówek zegara, i raz w stronę przeciwną.
15.Zostaw eliksir na 17 minut, by powtórzyć punkt 14. Zaczekaj 15 minut, a gdy eliksir jest koloru jasnoróżowego, o konsystencji wody i różanym zapachu, jest gotowy.

Eliksir trzymać z daleka od dzieci poniżej 12 lat, ponieważ eliksir nie dość że powoduje orgazm, pobudza seksualnie, a dzieciaki mogą tego nie znieść. Maluchy nic nie wiedzą o masturbacji i mogą sobie zrobić krzywdę (co już się zresztą zdarzyło kilka razy).
Eliksir przeznaczony jest dla osób płci żeńskiej. Mężczyźni po jego zażyciu (nawet w małej dawce) nie mogą wytrzymać bez bardzo bliskiego r11; i aktywnego r11; kontaktu z drugą osobą, co skończyło się w kilku wypadkach wyrwaniem sobie członka, oraz wsadzeniu w niego długich przedmiotów, których nawet najlepsi uzdrowiciele wyjąć nie zdołali. A jeśli po zażyciu eliksiru zacznie uprawiać sex z kobietą, lepiej niech jej nie zazdrościć, bo on zerżnie ją jak nigdy.

Złe przyrządzenie eliksiru kończy się ponadtygodniową sraczką.
Tak więc, kobiety - używajcie sobie tego eliksiru bez umiaru, chowajcie go jednak przed swoimi wybrankami, młodszym rodzeństwem i dziećmi.


Za zwycięskie prace każdy z domów dostał =50 pkt.

Reszta została oceniona następująca:
*Eliksir wiedzy- Alexis Anecius - 20 ptk
*Eternal Friend - 40 pkt
*Optimismus felicius czyli Eliksir Optymizmu - 25 pkt
*Eliksir Pozornej Śmierci - 30 pkt

*Eliksir Xenonowy - 20 ptk


(zielone - Slytherin, Czerwone - Gryffindor)

Za każde nieoddane zadanie jest -30 pkt

Dzisiaj dostałam jeszcze jeden eliksir Sofia fountain , niestety po czasie - więc punkty nie będą dodane ale nie będą też odjęte.


Punktacja wygląda następująco:

Gryffindor: 105 pkt

Slytherin: -20 pkt

[small]Wszystkim osobom, które nadesłały zadania - serdecznie gratulujemy!![/small]

Peeves 05-14-2007 00:04

RE: (!!!) Zadania (!!!)
 
*był wieczór jak każdy inny, większość uczniów siedziała w swoich dormitoriach, albo pokojach wspólnych*
*jednocześnie w dormitoriach wszystkich domów rozległy się trzaski, prychnęcia i zgrzyty*
*nagle potoczył się echem tubalny głos wypowiadający słowa - Ważne ogłoszenie od Profesora Dumbledore'a. Przeczytać i wykonać. Powtarzam, ważne ogłoszenie od dyrektora Albusa Dumbledore'a*
*wszystko ucichło tak nagle jak rozbrzmiało*
*jednak coś było nie tak... coś się zmieniło*
*nie było zwykłego rozgardiaszu... była cisza*
*każdy wpatrywał się w ogromny fioletowy plakat przybity do tablicy ogłoszeń w każdym pokoju wspólnym*
*o to co można było na nim przeczytać*



DO WSZYSTKICH UCZNIÓW


W związku z cyklem reform mających zostać wkrótce w naszej szkole przeprowadzonych zostaje ogłoszony konkurs na hymn ku czci własnego domu.
Oczekujemy na natłok prac od uczniów. Trud na pewno zostanie wynagrodzony, więc do piór ludziska.

Podpisano:
A. P. W. B. Dumbledore



__________________________________________________ ____

Kolejne zadanie... mam nadzieję, że się cieszycie. Tym razem, musicie wymyśleć jak już się pewnie domyśliliście Hymn ku czci własnego domu. Mile widziana oryginalność, ciekawy pomysł, rymy i wszystko co sobie zamarzycie.
Prace przysyłać proszę do mnie na PW. Choć staram się regularnie czyścić skrzynkę, może zdarzyć się, że będzie zapchana. Dlatego w razie czego pisać do mnie na maila - peeves_poltergeist@o2.pl , ew. na GG - 5600273.... ale lepiej upewnijcie się czy doszło. Również nominacje w tym tygodniu powinny dotrzeć do mnie.
WAŻNE - tym razem przyjmujemy wasze teksty tylko do czwartku!!! Wszyscy spóźnialscy nie będą tolerowani. Przypominam też, że nienadesłanie pracy jest równoznaczne z utratą przez dom trzydziestu punktów i hańbą dla domu.
Pozdrawiam.

Peeves 05-19-2007 11:33

RE: (!!!) Zadania (!!!)
 
Podsumowanie kolejnego zadania, prace przysłane były na pewno różnorodne, niektóre poważne, inne z błędami, jeszcze inne polewcze...
A oto dwie zwycięskie prace,

Gryffindor Godryczka

Gdy Godryczek był malutki
Nigdy nie próżnował.
Z Helgą, Roveną i Salazarem
Szkołę wybudował.
Chcieli magów tam nauczyć,
Jak czarować, jak eliksiry ważyć.
By byli mądrzy, i zdołali
Przyjaźnią siebie darzyć.
Na domy cztery się podzielili,
A do domu Godryka,
Najlepsi dołączyli.
Co cenią honor - ta, jasne.
I nie rozdzielą się przez żadne waśnie.
Co przygody przeżywać kochają,
Są honorowi, mężni,
i złapać się nie łatwo dają.
Odwagę cenią, nie uciekają,
I ślizgonom popalić dają.
Z każdym do łóżka nie chodzą jak oni,
Jak ci najgłupsi w świecie ślizgoni.
Nie uczą się dniami całymi,
Jak krukoni niby z mózgami wielkimi,
Nie są też jak puchoni leniwi,
Są po prostu - najlepsi.
I nikt się temu nie dziwi.
Ja jestem gryfonem z krwi i kości.
I mówię:
My nie gwałcimy - my się kochamy.
My nie kradniemy - tylko pożyczamy.
Nie wyśmiewamy - my żartujemy.
My się nie bijemy - my się gilgoczemy XD
W Gryffindorze zawsze najlepsza zabawia.
Nie wierzycie? Wasza sprawa.



***


S się wije jak wąż długi...

Slytherinie nasz kochany
Przecierpiałeś za nas rany
Wychowałeś, dom nam dałeś
Lecz nic w zamian ty nie chciałeś
Tylko chwałę mamy dawać
Męczyć innych nie przestawać
Tępić szlamy, sprytnym być
I tak mamy właśnie żyć

S się wiję jak wąż długi
S to nasze są zasługi

Dumni ze swojego rodu
Zawsze dawać przykład młodym
Co jest w życiu najważniejsze?
Tak, potęga, dobre miejsce
Szlama idzie przez nasz próg
Myśl jest jedna- to nasz wróg

S się wiję jak wąż długi
S to nasze są zasługi

Salazarze Slytherinie
My chwalimy twoje imię
Wielkim jesteś czarodziejem
Bo ty dałeś nam nadzieję
Że istnieje jeszcze świat
W którym najważniejszy brat
Też nasz spryt i dobre imię
Każdy żyć jak ty powinien
Spryt też chwała i potęga
Z tego właśnie się wylęgam

S się wiję jak wąż długi
S to nasze są zasługi

Slytherinie, pokazałeś
I nam wielki przykład dałeś:
Najważniejsze pochodzenie
Kto twój ojciec, dobre mienie
Jesteś dla nas ojcem drugim
Takie właśnie masz zasługi
Będziesz w sercach skamieniałych
Ale za to w głowach całych...


__________________________________________________ ______


Każda zwycieska praca dostała tak jak ostatnio 50pkt dla domu, a oto punktacja pozostałych prac:

*Hymn ku czci Gryffindoru - 40pkt
*"Gryfońskie derby" - 35 pkt
*Gryffindor - 20pkt.

*Malfoyada - 40pkt
*Slytherin nasz dom się zwie... -20pkt
*Slytherin jest domem jednym z czterech... - 25pkt
*1.O wielki Slytherinie, tyś naszym wzorem jest... - 30 pkt


Oczywiście są i uczestnicy, którzy nie przysłali do nas swoich prac, każde takie zagranie to 30 minusowych punktów dla domu.

Podsumowanie zadania:
Gryffindor - 85pkt
Slytherin - 165pkt

Ogólna punktacja:
Gryffindor - 190pkt
Slytherin - 145pkt

Limonka 05-20-2007 23:34

RE: (!!!) Zadania (!!!)
 
Mamy dla Was kolejne zadanie. Tym razem zupełnie inne niż poprzednie. W tym tygodniu będziecie musieli napisać własne fanfiction. Nie długie i wielorozdziałowe, tylko miniaturkę przeciętnej długości. Oceniany będzie pomysł, poprawność, styl i cała reszta bzdurnych rzeczy na które zwracają uwagę polonistki. Do wyboru macie trzy tematy. Z każdego z nich możecie zrobić zarówno parodię jak i opowiadanie o poważnej treści.

1. "Voldemort w kuchni"
Wymagania: Voldemort jest głównym bohaterem, znajduje się w sytuacji, która wymaga od niego wykazania się talentem kulinarnym.

2. "Chłopiec, który nie przeżył"
Wymagania: Opis śmierci Harry'ego Pottera. Rodzaj śmierci dowolny.

3. "Malfoy, nie bądź złośliwy, bo wyginiesz"
Wymagania: paring HG/DM, zdanie "Malfoy, nie bądź złośliwy, bo wyginiesz". Nie mogą występować inne postacie poza tą dwójką najlepiej żeby były martwe. Na ową parę przypada obowiązek przedłużenia gatunku magicznego. Musi być zachowany KANON.

Zadania mają być przesłane do mnie, do czwartku wieczorem. Tym razem, do mnie mają trafić także nominacje. Prace wysyłajcie przez PW. Gdyby zdarzyło się, że będę miała zapchaną skrzynkę, poinformujcie mnie o tym na forum lub w Shoutboxie. Za nienadesłanie zadania dom traci 30 punktów. Za nadesłanie skopiowanego opowiadania grozi usunięcie z konkursu. No to zabierajcie się do pracy!

Limonka 05-26-2007 18:00

RE: (!!!) Zadania (!!!)
 
I oto podsumowanie kolejnego zadania. Podobnie jak w minionych tygodniach prace były różnorodne. Oto dwie najlepsze

Boisko do quidditcha. Gorące słońca pada na rozgrzaną murawę, publiczność patrzy się z uśmiechem na ustach na jednego z zawodników. Chyba mecz już dobiegł końca, ale najwidoczniej ten jeden uczeń, ma problemy przy zejściu z miotły. Czarnowłosy chłopiec nie może utrzymać się na miotle. Wierzga niezgrabnie nogami, co tylko sprawia, że publiczność ryczy śmiechem. Próbuje wykonać jakiś sensowny ruch, ale za każdym razem tobi z siebie coraz większego idiotę... Po chwili jego szata powoli się z niego zsuwa i.... dryyyyyńńńńńń.
-Cholera- mruknął Draco Malfoy- a taki piękny sen...
Malfoy często miewał takie sny, często z udziałem Pottera, ale nigdy nikomu ich nie opowiedział i na pewno tego nie zrobi, bo zazwyczaj Potter robi w nich z siebie durnia. Nie mógł tego zrobić, jest Malfoyem, jest zawsze najlepszy no i cóż, trzeba być obiektywnym, najpiękniejszy. A po za tym pokazałby wtedy, że jest o niego zazdrosny... O nie, na pewno nikomu nie powie.
Blondyn szybko się ubrał i zszedł z dormitorium Ślizgonów. Zdziwiła go tylko jedna, mała rzecz: rGdzie są wszyscy?!r1;. Oczywiście nadal logicznie myślał i wiedział, że przecież uczniowie nie znikają od tak. Co jak co, ale jednak chyba ten zgrzybiały dyrektor nie pozwoliłby na wymordowanie całej szkoły. Oczywiście nie zastanawiał się nad faktem, dlaczego ON przeżył. Cóż odpowiedź była prosta- jest Malfoyem. Uśmiechnął się sam do siebie na myśl, że może już nigdy w życiu nie zobaczy Pottera i powolnym krokiem udał się do Wielkiej Sali. Są wszyscy czy ich nie ma, ale i tak musiał coś zjeść.
***
Książki, książki, mnóstwo książek. Otwiera podręcznik do transmutacji, ale nie może nic przeczytać, bo litery się rozmazują. Próbuje wziąć do ręki podręcznik do eliksirów, ale książka rozpada się w jej rękach... Sięga po książkę do obrony przed czarną magią i.... mraauuuu.
-Krzywołapku...- powiedziała ciepło Hermiona i spojrzała na zegarek- o nie! Zaspałam.. Boże kochany, nie, nie i jeszcze raz nie. Co się ze mną dzieję?!
Szybko zrzuciła kota z kolan, który wyraził swoje niezadowolenie głośnym prychnięciem.
Hermiona była tak zdenerwowana tym, że pierwszy raz w swoim życiu zaspała, że nie zauważyła, że nikogo nie ma w dormitorium.
Wybiegła na korytarz i dopiero wtedy zauważyła, że nikogo nie ma. Lecz jej nie przyszło do głowy, że wszyscy zostali wymordowani. Przecież ona była Hermioną Granger, zawsze myślała logicznie. Może pojechali na jakąś wycieczkę i ona nic o tym nie wiedziała? No cóż, trzeba przyznać, hipoteza kiepska, ale zawsze jest. Pogrążona w myślach udała się do Wielkiej Sali.
***
Hermiona weszła do Wielkiej Sali. Na początku myślała, że jest kompletnie sama, ale po chwili zauważyła, że się myli, choć sama nie wiedziała, czy jednak nie wolała by być ostatnim człowiek na ziemi.
- Malfoy, co.Ty.Tu.Robisz?!
Draco wyciągnął głowę znad gazety i powiedział:
- Granger, powinienim zadać to samo pytanie tobie...- syknął.
Hermiona usiadła przy stole Gryfonów i żeby porozumieć się z Malfoyem musiała krzyczeć.
- To ty coś z nimi zrobiłeś bezmózgu jeden!
- Ty szlamo, nawet nie waż się tak do mnie mówić! Ja, w przeciwieństwie do ciebie, NIC nie zrobiłem!
- Malfoy ty bezczelny, fałszywy pasz....- w tym momencie Hermiona dostała tostem w głowę.
- Kobiet się nie biję!
- Ale szlamy tak.
- Malfoy, nim się zdenerwuję ty obślizgły snobie, to powiedz mi GDZIE SĄ WSZYSCY?!
Malfoy wstał i podszedł tak blisko do Hermiony, że czuła na sobie jego oddech.
- Wiem tyle samo co ty, tępa żmijo, może Panna Wiem Wszystko Najlepiej pójdzie poszukać czegoś w bibliotece?- Draco powiedział to tak słodko, jakby zwracał się do pięcioletnie dziecka.
- A może zaszczuty arystokrata też coś zrobi?
Malfoy prychnął
- Wiesz, jak dla mnie życie bez Pottera jest wspaniałe.
Hermiona zmrużyła oczy i wyleciała z Wielkiej Sali. Na odchodne krzyknęła tylko:
- Idziesz ze mną, Malfoy!
Draco spojrzał się na Hermionę jak na niewypieczony kawałek mięsa i powoli udał się na Panną Która Wszystkim Rozkazuję Niezależnie Od Sytuacji.

Po dwudziestu minutach Malfoy znalazł się w bibliotece. Granger już dawno siedziała nad stertą książek, ale on nie miał zamiaru spędzać z nią więcej czasu niż potrzeba, więc poszedł do biblioteki okrężną drogą.
- I co, Panna Wszystkowiedząca coś znalazła?
- Malfoy, lepiej siadaj i mi pomóż, matole. Naprawdę, czasami myślę, że Crabbe i Goyle są mądrzejsi od ciebie.
- Ode mnie to wątpię, ale od twoich byłych towarzyszy niedoli- na pewno.
Hermiona spojrzała się tylko mściwie na Malfoya i rzuciła w niego książką po tytułem Coś nie tak w świecie czarodziejów? Wszystko wyjaśnimy.
Draco nawet przez myśl nie przyszło, że mogą coś znaleźć na temat tajemniczego zniknięcia uczniów w Hogwarcie. Myślał tylko o tym, żeby stąd jak najszybciej uciec, bo jeszcze sam zrobi się tak szlamowaty jak Granger. Z zamyślenia wyrwało go przekleństwo Hermiony.
- Granger, ty przeklinasz?- Malfoy był wyraźnie rozbawiony.
Hermiona zatkało sobie usta, ale po chwili odpowiedziała chłodno:
- Myślę Malfoy, że zaraz nie będzie ci do śmiechu. Słuchaj:

Co jakiś czas świat czarodziejów może ulec całkowitej destrukcji. Kiedy są czasy wielkiego zagrożenia miliony czarodziejów i czarodziejek mogą przestać istnieć. Wystarczy, że jakiś jasnowidz przewidzi przyszłość, która zapowiada kompletnie zniszczenie świata. Wtedy też, automatycznie następuje usunięcie wszystkich osób magicznych. Wszyscy, czyli nawet ci najwięksi ulegają samozniszczeniu. Odchodzą w stan zawieszenia. Mogą powrócić dopiero wtedy, gdy świat ulegnie naprawie i/lub zostanie odbudowany przez innych czarodziejów...

- Nie ma Voldemorta, nie ma Harrego...- powiedziała cicho Hermiona.
- Nie wiem czy mam się śmiać czy płakać...- mruknął Draco.
Hermiona jakby wyrwana z transu zaczęła czytać dalej:

Na świecie pozostają jedyne dwaj czarodzieje, którzy mogą na nowo stworzyć świat magiczny. Jeżeli tego nie zrobią gatunek magiczny bezpowrotnie znika z tej planety...

Draco stał jak zahipnotyzowany. Hermiona głośno przełknęła ślinę.
- To z TOBĄ będę mieć dzieci?!- powiedzieli jak na rtrzy czteryr1;.
- Granger, to z TOBĄ mam mieć następnego, szlachetnego potomka Malfoyów?! Nie mogłaś być... no nie wiem... nie mogłaś być... nie Granger?- Draco był bliski płaczu.
- Malfoy, mnie też nie uśmiecha się BYCIE z tobą! Nie no nie mogłeś być....
- Weasleyem?- Malfoy nawet w tak krytycznej sytuacji miał na twarzy ten swój ironiczny uśmieszek.
- ZAMKNIJ SIĘ, ZAMKNIJ SIĘ! I JESZCZE RAZ SIĘ ZAMKNIJ!- Hermiona rzuciła się na Draco.
- Granger, odwal się ode mnie! CO ja takiego powiedziałem?! Weź się zastanów, przynajmniej twoi rodzice żyją, ty tępa szlamo!- Hermiona opanowała się na chwilę.
- A twoi... nie?- Hermiona ugryzła się w język.
- Moi nie! Jeju i z kim mi przyszło dzieci robić...
***
Następnego dnia Malfoy nie chciał wstawać z łóżka. Wiedział bowiem, co go czeka- dzień spędzony z Granger.
rAle pomyśl Draco, z drugiej strony, to ostatnim żyjącym czarodziejem na świecie, oprócz ciebie, mógł być Potter...r1;.
Właśnie ta, bardzo pocieszająca myśl, sprawiła, że Draco wstał z łóżka i ubrał się. Po chwili pomyślał, że bezsensowne jest wstawanie przed jedenastą, kiedy nie ma lekcji, ale postanowił, że pójdzie do biblioteki i może poszuka jakiegoś rozwiązania. I oczywiście przy okazji zapomni o perspektywie posiadania dzieci z Granger...

Hermiona wstała o siódmej rano. Wzdrygnęła się na myśl, że jedyną osobą, jaką dzisiaj zobaczy będzie Malfoy, ale pomyślała, że musi być odważna, nie ma co. Przecież Malfoy nie może być taki zły...
rMoże...r1;- pomyślała po krótkiej chwili i postanowiła udać się w miejsce, gdzie nie spotka Malfoya, a przynajmniej było to bardzo mało prawodopodobne. Do biblioteki.

Po pół godzinie Hermiona szła do swojego azylu, miejsca wybawienie, miejsca, gdzie może nie zobaczy...
- Malfoy?!- spojrzała się na Ślizgona siedzącego nad jakąś książką.
- Taaa, tak mam na nazwisko Granger, jeżeli już musisz wszystko wiedzieć.- powiedział Draco nawet nie patrząc na Gryfonkę
- Wiesz co Malfoy, już nie musisz udawać większego buca niż jesteś. Spokojnie, nikomu nie powiem.
Na twarzy Malfoya pojawił się grymas w stylu Śmierdzi-Mi-Tu-Zgniłym-Mięchem.
- Wiesz co Granger. Nie widziałem większej szlamy od ciebie...
Hermiona postanowiła, że nie będzie dłużej tego wysłuchiwać i poszła do wyjścia z zamiarem udania się do Wielkiej Sali.
- Zamawiam Wielką Salę!- krzyknął Malfoy i wyprzedził Hermionę.
- Bezczel...- mruknęła Granger i postanowiła, że nie da sobą manipulować i dogoniła Malfoya.

Po piętnastu minutach do Sali wszedł Draco z podartą szatą i Hermiona z jeszcze bardziej niż zwykle rozczochranymi włosami.
- Głupia szlamo, mogłaś na mnie nie rzucać Drętwoty, kiedy stałem prosto przed jakąś zbroją!? Patrz jak wyglądam!- Draco krzyczał na Hermionę, a Hermiona na Draco:
- Debilu, patrz jak JA wyglądam! Moje włosy....
- Co twoje włosy? Zawsze takie były...- no i Malfoy dostał w łeb.
Po chwili obydwoje usiedli w najbardziej oddalonych os siebie krańcach sali, jednak tylko na jednym ze stołów było jedzenie. Na gryfońskim...
- Granger podaj kawę!
- Wal się Malfoy.
- Nie mam z kim. Zresztą nieważne. Dasz mi tą kawę czy sam mam po nią przyjść?!
Hermiona zaczęła podśpiewywać pod nosem.
- To już szczyt!- Malfoy podbiegł do stołu Gryfonów i wyszarpnął kawę z ręki Hermiony.
- Malfoy, oddawaj jeszcze sobie nie nalałam!
- Wiesz co Granger, to był naprawdę kiepski argument...- Draco doszedł już do stołu Ślizgonów- ej, Granger, podaj bułeczki z czekoladą!
- Chciałbyś...
- Dobra, będzie wymiana! Ja dam ci kawę, ty mi bułeczki!
Hermiona chwilę się zastanowiła i powiedziała:
- No dobra, to na trzy cztrey ty mówisz Accio bułeczki, a ja kawa. TRZY, CZTE-RY!
Draco trzymał kurczowo w swojej ręce i kawę, i bułeczki.
- Naiwny Gryfon...- prychnął Draco i zabrał się za bułeczki, a kawę położył na stole.
- Accio kawa!- powiedziała Hermiona, a Draco nim się zorientował stracił swój ukochany napój.
- Tępy Ślizgon...- powiedziała tryumfalnie Hermiona.

I mniej więcej w takiej przemiłej atmosferze minęły najbliższe dwa tygodnie. Draco unikał Hermiony, a Hermiona Draco. Jeżeli nie dało się im się unikać siebie nawzajem, to robili sobie na złość. Urocze...

***
Draco już miał dosyć wstawania z myślą o tym, że musi spędzić następny beznadziejny dzień z Granger. Pomyślał, że mógłby nawet stać się dla niej troszeczkę, odrobinę milszy niż zwykle, ale nie masz szans... ooo co to to nie.... on NIGDY nie wyjdzie z inicjatywą...

Hermiona już miała dosyć Malfoya. Miała dosyć tej jego arystokratycznej buźki i wszystkiego, co z nią związane. Już miała dosyć bycia niemiłą, bo przerażał ją fakt, że staje się taka... Malfoyowa...
rTrzeba z tym skończyć...r1;- pomyślała, ale za punkt honoru dała sobie to, że ONA na pewno tego nie skończy. W końcu była Gryfonem...

Jak zwykle o tej samej porze, Draco i Hermiona zeszli na śniadanie. Ich największym problem było to, że jedzenie raz było położone na stole Gryfonów, a raz na stole Ślizgonów i zawsze, ale to zawsze wynikały z tego awantury.
Tym razem jadło leżało u Gryfonów.
Hermiona jak zwykle podeszła do stołu, jak zwykle ignorując Ślizgona i jak zwykle zagarniając wszystkie półmiski dla siebie.
Draco wahał się chwilę, ale w końcu usiadł naprzeciwko Granger.
Hermiona była tak zaskoczona, że nie trafiła widelcem do buzi i zupa mleczna wylądowała na jej szacie, a na twarzy Malfoya wymalował się ironiczny uśmieszek.
- Granger, masz małą plamę.
Hermiona spojrzała się na niego, jak na debila po czym obudziła się z transu i powiedziała:
- Co TY robisz TUTAJ?- wskazała palcem na miejsce w którym siedział.
- Siedzę i patrzę się jaka jesteś piękna, wiesz.
Hermiona zakrztusiła się tostem.
- Nie martw się Granger, jeszcze nie zaczęłaś mi się podobać, aż tak nisko nie upadłem. Po prostu nie będę cię prosił żebyś mi coś łaskawie podała.- powiedział po czym nałożył sobie na talerz cztery naleśniki- wiem, że jestem piękny, ale nie musisz się tak na mnie gapić.
- Malfoy nie odzywaj się do mnie. Ja jem...
- Posłuchaj Granger, z wielka chęcią przestałbym się do ciebie odzywać, ale niestety chyba pamiętasz, co było napisane w tej durnej książce...
- Książki nie są durne, patafianie!- Hermiona wylała całą zawartość swojego kubka z kawą na Malfoya.
- Patrz, szlamo, co robisz?! Jakbyś nie zauważyła, moim marzeniem nie jest posiadanie z TOBĄ dzieci!
- NIE NAZYWAJ MNIE WIĘCEJ SZLAMĄ!- Hermiona miała łzy w oczach. Rzuciła resztą tosta w Malfoya i wyleciała z Wielkiej Sali.
- Cholera, niedość że jestem cały w kawie, to ta jeszcze we mnie tostem rzuca....
Draco próbował sam się do siebie zaśmiać, ale jakoś nie miał ochoty na żarty. Przecież od zawsze wyzywali się od najgorszych... Co prawda rszlamar1;, to było chyba najbardziej obraźliwe określenie, ale Hermiona nigdy nie pozostawała mu dłużna i wyzywała go, jak tylko mogła. Ale tak naprawdę nigdy nie czuł się dotknięty...
rKurde, Malfoy, tylko niech ci do głowy nie przychodzi, żeby ją przeszkadzać...r1;. Jednak coś skręcało się w jego klatce peirsiowej. Później dowiedział, że są to tak zwane wyrzuty sumienia....

Draco nie wiedział jak to się stało, ale już po chwili zaczął szukać Granger po całej, opustoszałej szkole. Dziwnie było przechadzać się po budynku, w którym były zazwyczaj setki uczniów, a teraz w klasach nie znajdowało się nic po za pustką. Może dlatego Malfoyowi łatwo było usłyszeć, że w sali do obrony przed czarna magią ktoś płaczę.
Draco wszedł do środka. Zobaczył skuloną w pierwszej ławce Hermionę.
- Malfoy, odwal się....- powiedziała opuchnięta od płaczu Hermiona.
- No wiesz Granger, dwa tygodnie temu bardzo chętnie spełniłbym twoją prośbę, ale teraz niestety nie mogę...- Draco starał się troche rozluźnić atmosferę, ale coś mu nie wyszło.
- Malfoy, powiedziałam: ODWAL SIĘ ODE MNIE!
- Dobra, już wychodzę. Idę rozwalić wszystkie twoje podręczniki, a potem....
- Nawet nie próbuj, debilu....
- Oooo, wiesz co Granger, jakoś się ciebie nie boję...- powiedział Draco z ironicznym uśmieszkiem.
- A zacznij...- Hermiona sama była zdziowiona, że ta sytuacja ją bawi.... najnormlaniej w świecie chce jej się śmiać.
- Bo co? Zaprezentujesz mi jakaś mugolską bitwę?
- A chcesz?- Hermiona miała podobny wyraz twarzy do Malfoya.
- Hmm.... powiedzmy, że tak, ale uważaj i sobie rączek nie połam, bo ja nie bę...- w tym momencie Draco dostał z pięści w nos.
- Osz ty, Granger!- krzyknął trzymając się za krwawiący nos i próbował złapać Hermionę goniąc ją miedzy ławkami.
- Panicz Malfoy się pospieszy! Panicz Malfoy ma kiepską kondycję!- wykrzywiła rozbawiona Hermiona.
- Ja ci dam panicza Malfoya!- krzyknął Draco i złapał Hermionę za kostkę, Gryfonką runęła na ziemię - no i co, Granger? Z paniczem Malfoyem nigdy nie wygrasz! Ha!
Hermiona popatrzyła się na niego z politowaniem i obydwoje zaczęli się śmiać.
- Malfoy, naprawdę ktoś na ciebie mówi rpanicz Malfoyr1;? Ja sobie żartowałam. r11; powiedziała Hermiona po czym ryknęła śmiechem.
- Taak Granger, przynajmniej skrzaty domowe mają do mnie szacunek. Powinnaś się od nich uczyć...- powiedział Draco po czym wstał i podał rękę Hermionie.
- No chodź Granger. Nikomu nie powiem.
***
Następnego dnia Draco wstał, ubrał się i pomyślał, że może ten dzień nie będzie taki zły. Zdał sobie też sprawę, że wygłupił się poprzedniego, no ale czego się nie robi dla spokojnego życia... Chociaż z drugiej strony Granger nie jest taka zła....

Hermiona obudziła bardzo wcześnie rano. Choć była jeszcze zmęczona, to nie chciała iść spać. Chciało jej się żyć. Po wczorajszym zupełnie zmieniła podejście do Malfoya. Nadal uważała, że Malfoy to paskudny bęcwał. No dobra bęcwał, ale nie paskudny...

Draco spotkał Hermionę na korytarzu, a raczej się z nią zderzył.
- Granger, musimy to zrobić- Malfoy powiedział to takim obojętnym tonem, jakby mówił o pogodzie.
- Ale co?
- Granger, dlaczego udajesz głupszą niż jesteś... Czy mówi ci coś rpodtrzymanie gatunku magicznegor1;?
- O f*ck...
Malfoy zaczął się śmiać.
- Granger, przypominam ci, że nadal jesteś prefektem i radzę ci dawać dobry przykład młodszemu pokoleniu.- Malfoy zaczął naśladować Percego Weasleya.
- Nie no.... Malfoy, bo ja mam taki pomysł... wiesz, jest takie coś jak zapłodnienie in vitro... i no wiesz.... wtedy nie musimy...
- Coo? Jakiś mugolski półprodukt?
- Nie Malfoy, debilu. Z-a-p-ł-o-d-n-i-e-n-i-e i-n v-i-t-r-o- Hermiona przeliterowała dokładnie obydwa wyrazy szeroko otwierając buzię- to jest takie coś, że...
- Zrozumiałem Granger, co to jest, ale nie wiem, czy stajesz się głupsza od Pottera, ale chyba nie zauważyłaś, że Hogwart jest zamknięty. Z-a-m-k-n-i-ę-t-y!
Obydwoje dopiero teraz zrozumieli, jakie pozostało im rozwiązanie. Malfoy dopiero w tej chwili zdał sobie w pełni sprawę, co go czeka, a czekała go rzecz straszna....
- Granger, to że nauczyłem się przebywać z tobą w jednym pomieszczeniu, to nie znaczy, że będę z tobą uparwiać seks!
- A mamy jakiś wybór?!
- Nie uprawiać seksu...
- I chcesz, żeby świat czarodziejów przestał istnieć, ty bucu jeden?!
- Wiesz co Granger, zauważyłem, że ty strasznie chcesz mnie przelecieć.
Hermiona otworzyła szeroko usta, potem zrobiła minę ar17;la wściekła Molly Weasley i powiedziała:
- Za pięć minut w Pokoju Wspólnym Gryffnidoru.
- Coo?! Mam płodzić następnego potomka Malfoy w Gryffindorze?! Ocipiałaś kobieto!?
- Malfoy, nie złość się, bo wyginiesz...
Hermiona odeszła i pozostawiła osłupiałego Draco.
- A ojciec zawsze mówił rOne i tak cię omotają...r1;- powiedział zrezygnowany Draco i spojrzał się mściwie w miejsce, gdzie przed chwilą stała Hermiona.


***
Tak jak przykazała Hermiona, Draco stawił się w Gryffindorze. Jednak nawet jego mina wyrażała, co sądzi na temat robienie dzieci, niedość że z Hermioną, to jeszcze w Pokoju Wspólnym Gryffindoru.
Po chwili do Pokoju zeszła też Hermiona.
- Gotowy?- powiedziała zrezygnowanym tonem.
- Na seks z tobą? Nigdy...
Hermiona nie skomentowała tego. Usiadła na kanapie i nie wiadomo na co czekała.
- Granger od siedzenia na kanapie, to ty dziecka nie zrobisz...
- Taa... czy ty nawet w takim momencie musisz się silić na te swoje Ślizgońskie żarty?!
- No dobra Granger, miejmy to za sobą, ściągaj ciuszki.
- Sam ściągaj prostaku.
- Właśnie zamierzam Granger, ale jak tylko JA ściągnę, to to nic nie da jakbyś nie zauważyła...
Hermiona tylko jęknęła i zaczęła ściągać bluzkę.
Malfoy ściągnął koszulę.
Hermiona nie mogła się powstrzymać i spojrzała na jego, no cóż musiała to przyznać, niezłą klatę.
- Granger, wiem, że jestem piękny, ale musisz się tak ślinić? Lepiej sama się rozbieraj. Chcę mieć to za sobą.
- Malfoy wyobraź sobie, że ja też...
Gryfonka nie miała już na sobie bluzki, a tymczasem Malfoy zastanawiam się, jaki to ona może mieć rozmiar stanika.
rHmm.... to będzie B75..r1;- pomyślał i ściągnął spodnie. Po chwili usłyszał jak Hermiona zaczyna płakać. Nie... zaraz, zaraz.... on się z niego śmieje!
- Granger, co cię tak śmieszy?!- powiedział oburzony Malfoy.
- Ty..masz... bobokserki w... w.... wężyki!- Hermiona zwijała się ze śmiechu na ziemi.
- Wiesz co Granger, ja nie skomentuje twojej bielizny w biedronki...
Hermiona przestała się śmiać.
- Masz coś bezczelu do biedronek?!
- Tyle samo, co ty do wężów. Najwidoczniej ty i ja lubimy zwierzęta...
- Nie no dobra Malfoy...
- Taa Granger, rachu ciachu i po strachu...
- Nie o to mi chodziło, ale masz rację...
- Czekaj, czekaj Granger, to trzeba nagrać. TY mi przyznajesz rację!- powiedział Draco przy czym uśmiechał się w taki draconowski sposób.
Hermiona się roześmiała.
- Nie nagrywaj tego Malfoy, bo jeszcze wykorzystasz to przeciwko mnie....
Hermiona po tym zdaniu siedziała w ciszy, Draco też. Stali dłuższą chwilę w milczeniu. Wiedzieli, że żartowanie nic nie da. Muszą COŚ zrobić. Malfoy i Granger zgadzali się ze sobą tylko w tej jednej rzeczy- ani on, ani ona nie chcieli robić tego CZEGOŚ.
- No to jak Granger?
- Bo Malfoy.... ja tak nie mogę...- Hermiona była bliska łez- ja.. chciałam robić to z kimś kogo....
- Kochasz?- Malfoy miał bardzo poważną minę- A ty Granger, co myślisz, że moim marzeniem było zrobienie ci dzieciaka?
- Nie no ale... my musimy, ale ja....
- Wiesz co Granger, daj znać jak będziesz gotowa. Potem jeszcze powiesz, że cię zgwałciłem czy co.
Malfoy opuścił Pokój Wspólny, szedł szybkim krokiem w stronę podziemi. Myślał nad tym, jak będą wyglądać jego dzieci... a raczej jego i Granger. Jak będzie wyglądać jego życie, co zrobi bez ojca, matki, Pansy, a nawet bez Pottera.
rCholera, naprawdę mi odbija... ja tęsknię za Potterem...r1;. Załamany opadł na fotel w Pokoju Wspólnym Ślizgonów.
Po chwili zorientował się, że jest w samych bokserkach.

***
Hermiona nie mogła się pozbierać po tym, co wydarzyło się w Pokoju Wspólnym. Malfoy miał rację, nie była gotowa i uważała, że nigdy nie będzie. Co to za debilstwo, że musiała podtrzymać gatunek magiczny?! Przecież to bez sensu. Ona i Malfoy?! Niee, to nie ujdzie...

Draco stwierdził, że to dziwne uczucie. Dziwne było zostanie z samą Granger, widzenie Granger bez bluzki, pocieszanie Granger, kiedy płaczę...
rŚwiat schodzi na psy...r1;- pomyślał Draco. No cóż, miał prawo tak myśleć, bo czekało go przemiłe i pełne atrakcji śniadanko z panną Hermioną Granger...

Dokładnie o ósmej trzydzieści, Draco i Hermiona weszli do Wielkiej Sali na śniadanie. Już przyzwyczaili się, że jedzenie znajduje się na jednym ze stołów. Hermiona podeszła tym razem z Draco do Ślizgońskiego miejsca.
Na początku w ogóle się do siebie nie odzywali.
- Granger, możesz jeść jak człowiek?- Malfoy spojrzał się z pogardą na siorbiącą Hermionę.
- Malfoy, niestety nie ma tu nikogo dla kogo mogłabym NIE siorbać. Nie widzę NIKOGO godnego uwagi- Hermiona rozejrzała się za siebie.
- Masz na myśli siebie, Granger?
- Nie mam na myśli ciebie zarozumiały, arogancki, prostacki ped...
- Ej, tylko bez pedałów mi tutaj, Granger!
Przez chwilę jedli w spokoju, ale Hermiona była wściekła na Malfoya. Sama dokładnie nie wiedziała za co. Chociaż nie, wiedziała. Była wściekła za cała tą poronioną sytuację, a że nie było innej osoby do wyżywania się...
- Malfoy, wspominałam już, że cię nienawidzę?
- Wiesz Granger, coś mi się obło o uszy... A wspominałem już, że jesteś najgorszą szlamą wśród szlam, jakąkolwiek poznałem?
- Malfoy, nienawidzę cię jeszcze bardziej niż przedtem...
Wściekła do granic niemożliwości Hermiona, opuściła Wielką Salę, żeby rozładować się na jakimś przedmiocie.
Draco pomyślał, że też nie będzie siedział tak bezczynnie i pomyślał, że pójdzie na boisko pograć w quidditcha.

Po piętnastu minutach, Malfoy stał razem ze swoją miotłą na boisku. Czuł zapach trawy. Uwielbiał ten zapach, ale źle mu się kojarzył... Był to zapach porażki- porażki z Potterem... Zawsze z nim przegrywał, w duszy czuł, że jest od niego gorszy. Kiedy o tym myślał, aż coś mu ściskało serce (tak, tak moi mili, dobrze przeczytaliście, Draco Malfoy posiada takie coś jak serce xD) Żeby nie myśleć więcej o Chłopcu-Którego-Nie-Mógł-Znieść, wzbił się w górę i dał się ponieść na wietrze. Letnie powietrze owiewało jego szatę, a on oglądał zachodzące słońce.
Cały czas myślał o tym, jak ma się pogodzić z Granger. Nawet nie chodziło mu o pogodzenie się, ale o NIEKŁÓCENIE, a trzeba przyznać, że różnica była widoczna....
rPrzecież ona jest przydupasem Pottera... Nigdy nie będzie ze mną gadać... Pusta szlama...r1;.
W pewnym momencie Malfoy zauważył, że wlatuje na bramkę od quidditcha. Próbował wyhamować, ale po chwili i tak jedyną rzeczą, jaką mógł dostrzec była ciemność....

Tajemnicza siła zaciągnęła Hermionę na boisko od quidditcha. Wcześniej sala od transmutacji uległa całkowitej destrukcji, więc Hermiona była już trochę uspokojona. Kiedy dotarła na boisko zobaczyła, że coś leży pod jedną z bramek. Na początku nie miała zielonego pojęcia, co to może być. Podeszła bliżej i zobaczyła Malfoya leżącęgo twarzą do ziemi.
rOn już kompletnie zgłupiał?! Je trawę?! Co za palant...r1;. Ale już po chwili zauważyła, że Malfoy nie stał się wielbicielem trawy. Z jego skroni płynęła krew. Kontrastowała się z prawie jasnymi włosami, jego ręce leżały bezwładnie na ziemi. Cienka, szkarłatna strużka płynęła przez jego nieskazitelną twarz.
Hermiona przerażona podeszła do Draco. Delikatnie dotknęła rany. Wytarła krew. Draco nadal się nie ruszał.
Dotknęła jego nadgarstka, przerażona nie była w stanie wyczuć pulsu. Zaczęła potrząsać Malfoyem, ale on nadal leżał bezwładnie na ziemi.
- Malfoy, to nie jest śmieszne... wstawaj! Natychmiast. To... to jakiś głupi żart!... Malfoy....- krzyk Hermiony zamienił się w płacz- Malfoy ostatni raz ci mówię! Ty nie możesz umrzeć!
Hermiona odwróciła go na plecy. Szkarłat nie pasował do Ślizgona... Gdyby ktoś nie zauważył rany na jego skroni, mógłby pomyśleć, że Draco śpi... Ale nie spał i Hermiona o tym wiedziała. Teraz nie było ważne, ile przeczytała książek, ile razy nazwał ją szlamą. Ona chciała, żeby żył. Już się do niego przyzwyczaiła, jego uśmiech już wcale jej nie przeszkadzał, mogła z nim wytrzymać w jednym pokoju... Ona go... lubiła? Draco Malfoya?
- Draco, proszę... Nie rób mi tego... Nie odchodź! Błagam...- Hermiona płakała nad ciałem Malfoya. Ponownie drżącymi rękami sprawdziła puls. Nie wyczuła go.
Kiedy miała już zanieść go do zamku, usłyszała:
- No jak błagasz, Granger..- powiedział Malfoy z uśmiechem na twarzy. Ale to nie był ten jeden z jego sarkastycznych uśmiechów. On uśmiechał się do niej... Naprawdę się uśmiechał.
- Malfoy, ty potworze!- Hermiona rzuciła się na Draco. Nie obchodziło ją to, że Malfoy był człowiekiem, którego wcześniej nienawidziła, nieważne było, że nigdy nie zaczęła ściskać Malfoya... Po prostu cieszyła się, że żył.
- Ej, Hermiona, udusisz mnie...- Hermiona spojrzała się na Draco. Pierwszy raz w życiu usłyszała jak wypowiada jej imię. To było takie... fajne?
Przez chwilę patrzyli się na siebie, ale sposób w jaki na siebie patrzyli był inny niż zwykle. Uśmiechali się do siebie. Malfoy mógł bez obrzydzenia patrzeć się na Hermionę, a Hermiona na niego.
- Kurde, Granger, nie patrz się tak na mnie, bo zaczynamy się robić jak kochankowie z brazylijskiej telenoweli...- Hermiona spojrzała się na Draco z politowaniem.
- A jednak Granger...
- Oj, daj spokój... Hermi- Draco zaczął się śmiać, a Hermiona zdzieliła go po głowie.
- Tylko bez Hermi mi tu... Ej, może wstaniemy z tej ziemi, co?
- Ale wiesz... Mogłabys zejść z moich nóg... Wiem, że na mnie lecisz, ale jeszcze mamy czas...- Draco puścił do Hermiony oko.
- Palant..- powiedziała nadal uśmiechająca się Hermiona. Sama wstała z nóg Malfoya, a potem pomogła mu podnieść się z ziemi.
Obydwoje poszli w stronę zamku. Nic nie mówili, ale nie była to niezręczna cisza. Co chwilę patrzyli na siebie nawzajem i uśmiechali się tak, jakby dostrzegali coś śmiesznego w swoich twarzach. W pewnym momencie na choryzoncie pojawił się obiekt z długą brodą... Zaraz, to był...
- Dumbeldore! Co on tu robi?!- Draco stanął zamurowany.
- Co.. jak to... O cholera, masz rację...- obiekt z brodą się do nich zbliżał.
- Ooo, widzę, że poradziliście sobie sami w zamku.
- Ale, panie profesorze... jak to... przeciez czytaliśmy w tej książce, że...
- Panno Granger, czytaliście te bajki?- dyrektor roześmiał się- Niee... cała szkoła była tylko na malej wycieczce, o której wy widocznie nie słyszeliście.
- Ale... Jak mogliśmy o tym nie słyszeć?!
- Panie Malfoy, to jest świat czarodziejów. Może ktoś chciał, żebyście właśnie WY zostali tutaj razem? A zresztą, chodźcie do Wielkiej Sali. Mam straszną ochotę na szarlotkę...- dyrektor odszedł w stronę zamku.
Draco i Hermiona patrzyli się na siebie dłuższą chwilę.
- Ja wiedziałem, że to jakiś spisek! Ja wiedziałem....- Malfoy zaczął się śmiać.
Hermiona spojrzała się na niego i cicho spytała się:
- Malfoy... to teraz będzie jak dawniej...?
- Phi... Oczywiście, że tak... Hermi.

KONIEC


Voldemort dziecięcym kuchcikiem

Lord Voldemort siedział w wielkim fotelu. Wpatrywał się w ogień w kominku. Myślami był jednak daleko. Nie myślał - jakby można przypuszczać - o śmierci jedynego człowieka którego się bał, czyli Albusa Dumbledorer17;a. Nie myślał o tym, że Draco, któremu zlecił zadanie zabicie tego czarodzieja, nie wypełnił jego zadania. Nie myślał nawet o Harryr17;m Potterze, o którym mówiono Wybraniec; Chłopiec, Który Przeżył.
Myślał o tym, o czym pewnie nikt inny by się po nim nie spodziewał. Myślał o potomku. O chłopcu, którego mógłby uczyć siać zło. Którego bano by się tak jak jego. I któremu mógłby przekazać swoją potęgę, władzę. Bo nawet sam Voldemort wiedział, że kiedyś jego czas musi się skończyć. Nie ważne jakie środki zastosuje, jego śmierć będzie musiała nastąpić prędzej czy później. Lepiej więc mieć kogoś, kto mógłby zająć jego miejsce.
Ale kto mógłby zostać matką? Przecież sam sobie dziecka nie zrobi. Chociaż jego doświadczenie, jego potęga coś powinno znaczyć. Jednak to kobiety skazane są na noszenie bachorów przez dziewięć miesięcy. Z wielkim brzuchem... To nie dla Voldemorta. I jednak dobrze że to kobiety muszą tak chodzić.
Ale ciągle nie wiedział, kto ma zostać matką największego czarnoksiężnika poza nim. Nie mógł dopuścić by była to jakaś cholerna mugolka, albo szlama... Musiała to być czarownica czystej krwi. Tylko że żadnej nie darzył uczuciem. Niektóre mu się przydawały do zabijania, gnębienia, siania postrachu... Ale nie do pójścia do łóżka. Bo przecież on, wielki Lord Voldemort nie może - do czego się nigdy nie przyzna - przeżyć swojego pierwszego razu z pierwszą lepszą czarownicą. A więc która by się nadawała do noszenia przez 9 miesięcy jego potomka?
Bellatriks, nasunęło mu się na myśl. Nie... To jest zwykła czarownica myśląca, że znaczy dla mnie coś więcej niż inni - tak jak wszyscy zresztą. Przecież nie będę się z nią pieprzył!
Jednak po dłuższych przemyśleniach doszedł do wniosku, że ona się najlepiej nadaje. I tak ona nic dla mnie nie znaczy, ale zrobiłaby chyba dla mnie najwięcej. Więc dziecko raczej byłoby o niej bezpieczne przez te pierwsze 9 miesięcy.
- PETER! - zawołał.
Już po chwili do pokoju wszedł trzęsący się lekko ze strachu Peter Pettigrew. Rozkazał mu, by jak najszybciej przyprowadził Bellatriks Lestrange.
Na przyjście kobiety czekać długo nie musiał. Gdy zamknęły się za nią drzwi, rzekł:
- Chcę mieć z tobą dziecko. Chcę, byś przez 9 miesięcy nosiła mojego potomka, a później byś go urodziła.
Bellatriks wyglądała, jakby za chwilę miały spełnić się jej wszystkie, choćby i najskrytsze marzenia.


- Ucisz tego bachora do cholery! - wydarł się Voldemort.
- Ale panie, ona jest chyba głodna... A nie chce pić mleka z piersi, chyba jest już na to za duża. Może musi zjeść w końcu coś normalnego! - Bella wydawała się przerażona myślą, ze nie może spełnić polecenia swojego pana.
- To zrób jej coś do jedzenia!
Lord Voldemort był strasznie wkurzony.
- Panie, ale ja nie umiem. Całe życie jestem twoim wiernym sługą, robię dla ciebie wszystko, morduję, torturuję, idę do łóżka... Ale gotować nie umiem. Ale zrobiłam wszystko byleby tylko cokolwiek pomóc...
Tom uciszył ją przez podniesienie dłoni.
- Jest w pobliżu ktokolwiek inny? r11; zadał pytanie.
- Wszyscy są w Hogwarcie... Walczą w twoje imię...
Voldemort sam wstał i ruszył do kuchni, omijając Bellatriks z dzieckiem na rękach. Nie udało się z chłopcem... Była to dziewczynka. A ponownie nie chciał iść z Lestrange do łóżka, bo nie chciał mieć gromady wrzeszczących dzieciaków przeszkadzających mu w zawładnięciu światem czarodziejów. Tak więc zostawił Alyson. I to ona kiedyś przejmie wszystko, co jego. Niestety. Ile by dał, żeby ona była chłopcem...
Gdy wszedł do kuchni, prawie każdy przyrząd wydawał mu się nieznany. Gdy był w domu dziecka, prawie nic z tego co znajdowało się tu, mugole jeszcze nie wymyślili. A teraz znajdowali się niestety w jakimś mugolskim domu.
Podszedł do czegoś białego, sięgającego do sufitu z otwieranymi drzwiami...
Loków... Wodów... Kawów... starał się sobie przypomnieć nazwę danego urządzenia. Podszedł do niego i otworzył jedne z drzwi. Ogarnął go przyjemny chłód. Wiem! Zimnówka!
Wyjął z "zimnówki" mięso... A dokładniej kilka rodzai. Zaklęciem przeniósł je na stół. To samo zrobił z jajkami, pomidorami, serem, musztardą, majonezem, parówkami i czekoladą.
Zamknął "zimnówkę" i podszedł do stołu.
Co żrą bachory? myślał.
Wzruszył ramionami i zaczął szukać patelni. Otworzył pierwszą górną szafkę. Po chwili upadł na ziemię przywalony kilogramami mąki i cukru. Torebki porwały się, przez co został przywalony również bezpośrednio owymi produktami.
Zaczął kaszleć, usiadł na podłodze i wypluł zawartość ust. Nie rozpoznał jednak, co to jest.
Wstał, otrzepał się i pomyślał: Jestem przecież czarodziejem! Dlaczego zachowuję się jak mugole?
Zaklęciami otworzył wszystkie szafki. Nie znalazł jednak pożądanej patelni... Ani nawet garnka. Wściekły walnął głową w ścianę. W odwecie coś spadło mu na głowę. Nawet nie jedna rzecz. Dwie.
Voldemort lekko się zachwiał i spojrzał na górę. Do ściany przybita była półka z patelniami i garnkami. Spojrzał w dół. Na głowę spadły mu właśnie dwie patelnie. Przeklął i podniósł jedną z nich, zastanawiając się, gdzie to postawić. Jego spojrzenie padło na kuchenkę.
To chyba pamiętam... zastanawiał się. Tylko to jest jakieś inne...
Podszedł do tego urządzenia z patelnią w jednej dłoni i różdżką w drugiej. Zaklęciem spróbował zapalić palnik. Jednak nic to nie dało.
Coś trzeba było chyba przekręcić...
Przyjrzał się dokładnie urządzeniu. Zauważył cztery "pokrętła". Jeden z nich przekręcił o 360 stopni, a na jednym palniku zapalił się ogień. Nie... Zapalił to za mało powiedziane. Buchnął.
Lord Voldemort cofnął się na kilka metrów.
Czego też ci przeklęci mugole nie wymyślą...
Postawił patelnię na zapalonym palniku, i powrócił do stołu.
Co takie bachory jedzą? zaczął się zastanawiać. Mleka już nie je... Jajka?
Wziął jedno jajko i wrzucił na patelnię. Skorupka się rozbiła, a zawartość rozlała się po patelni i zaczęła skwierczeć, razem z rozbitą skorupką.
Jedno to chyba za mało... Lepiej dwa. By wrzeszczeć przestało...
Wrzucił kolejne jajko. Stało się podobnie jak z pierwszym.
Ale tylko jajka? Może coś jeszcze... Tym się nie da najeść.
Nawet nie zauważył, że jajka zaczęły przybierać czarną barwę. Poczuł dopiero nieprzyjemny zapach. Jednak zignorował to, wziął tylko do ręki kawałek mięsa i dorzucił do patelni. Wziął ze stołu łyżkę i zaczął mieszać. Chociaż... "Próbował", bardziej by pasowało, bo jajek za nic nie dało się odkleić od dna.
A może tak trzeba? myślał Voldzio Kiedyś tak raczej nie trzeba było... Ale może teraz trzeba?
Wzruszył ramionami i zaczął dodawać składników. Mąki zmieszanej z cukrem z podłogi, pogniótł pomidor i dorzucił do "jedzenia", cały słoik musztardy i majonezu, kostkę sera, parówki, czekoladę, znalazł również jakieś przyprawy... I zaczął ponownie mieszać. Łyżka się nagrzała, więc odrzucił ją z wrzaskiem, słysząc z pokoju obok:
- Co się stało, panie?
Znalazł drewnianą łyżkę i nią zaczął mieszać. Zawartość znajdująca się najniżej nie dała się nawet ruszyć, a ta znajdująca się najwyżej, powoli się wysypywała.
I do czego doprowadziła mnie ta cała wielkość? Do robienia żarcia dla jakiegoś przeklętego bachora! Jam jest przecież Lord Voldemort... Postrach czarodziei, najpotężniejszy czarnoksiężnik! A muszę siedzieć w kuchni jak zwykły mugol...
Słysząc jednak coraz głośniejszy płacz, zabrał się dalej do roboty. Poszukał talerza, a gdy znalazł, postawił go na stole. Podniósł patelnię i jej zawartość chciał wrzucić na talerz. Niestety w szklanym naczyniu znalazły się jedynie rzeczy sypkie, które nawet trochę się nie podpiekły. Reszta została przyklejona na dnie patelni. Wściekły walnął przedmiotem stojącym kilka chwil wcześniej na kuchence o ścianę. Pozostała na niej czarna smuga, patelnia zmieniła swój kształt, a połowa jej zawartości znalazła się na podłodze.
Powtórzył tę czynność kilka razy, by jak najwięcej tego czegoś czarnego, śmierdzącego i bliżej niezidentyfikowanego, co wcześniej było jedzeniem, znalazło się na podłodze. Wziął talerz i zaczął to do niego zgarniać.
Szczęśliwy że cokolwiek udało mu się przyrządzić - chociaż sam nigdy by czegoś takiego do ust nie wziął - chwycił widelec i szczęśliwy powędrował do salony, gdzie Bellatriks nie dawała sobie już rady z Alyson.
Podstawił talerz dziecku pod nos i powiedział:
- Jedz.
Bobas nie wiedział o co chodzi, a Bellatriks popatrzyła na Voldemorta jak na nienormalnego.
- Panie... Ale tego się nie da zjeść. A poza tym dzieci w tym wieku jedzą jakieś papki...
Umilkła widząc wściekły wzrok swojego pana.
- To sama jej coś zrób do jedzenia przeklęta kobieto!
Voldemort zauważył, że jego dziecko ma nadzwyczaj powiększony tyłek. A im bliżej był swojej córeczki, tym bardziej śmierdziało...
- Bellatriks, sprawdzałaś może kiedy ona ostatnio się załatwiała?
Bella poczerwieniała lekko i zajrzała dziewczynce do pieluchy.
- Panie... Ona chyba głodna nie jest.
Voldemort spojrzał na kobietę z rządzą mordy w oczach.


- Nieee! - wrzasnął Voldemort. Zauważył, że siedzi w swoim fotelu, wpatrując się w ogień.
- Panie, co się stało? - usłyszał nad sobą kobiecy głos.
Spojrzał na jego źródło i zauważył Bellatriks Lestrange.
- Panie, chciałeś, żebym przyszła...
Voldemort sobie przypomniał. Myślał o potomku i wezwał Bellę, aby to ona została matką. Jednak... Po tym śnie...
-WYNOŚ MI SIĘ STĄD! - wrzeszczał - NIE BĘDĘ MIEĆ Z TOBĄ ŻADNYCH PRZEKLĘDYCH BACHORÓW, NIE BĘDĘ SIĘ Z TOBĄ PIEPRZYŁ I ROBIŁ JEDZENIA! ROZUMIESZ? NIE POTRZEBNI MI SĄ POTOMKOWIE! A TERAZ WYNOCHA!
Bellatriks wyglądała na zdezorientowaną, i lekko przestraszoną. Szybko wybiegła z pokoju uciekając przed gniewem swego pana. A sam Tom Riddle oparł głowę o oparcie fotela i odetchnął z ulgą. Żadnych bachorów... powtórzył w myślach.



A oto jak zostały ocenione pozostałe prace:

Slytherin:
Pechowy żywot Pottera - 25 pkt
Voldemort i problem kawioru - 30 pkt
Malfoy, nie bądź złośliwy, bo wyginiesz (bezludna wyspa) - 30 pkt


Gryffindor:
Voldemort po 20 latach panowania nad światem - 30 pkt
Wyprawa po horkruksa - 25 pkt


Zwycięskie prace jak zawsze otrzymują po 50 punktów.
Za każdą nienadesłaną pracę dom otrzymuje 30 ujemnych punktów.

Podsumowanie zadania:
Gryffindor - 45 pkt
Slytherin - 135pkt

Ogólna punktacja:
Gryffindor - 235pkt
Slytherin - 280pkt

Dezerterka 05-29-2007 10:11

RE: (!!!) Zadania (!!!)
 
A oto zadanie tego tygodnia ;)


Każdy z uczestników ma wymyślić zaklęcie, opisać skutki, działanie, ruch ręką, kolor (wygląd) światła )wydobywającego się z różdżki przy zaklęciu), możliwe skutki uboczne.

Ale to nie wszystko!

Zaklęcie to ma się opierać na języku łacińskim (!) , czyli trzeba użyć co najmniej jedno wyrażenie/końcówkę/cząstkę jakiegoś słowa łacińskiego dotyczące celu zaklęcia. W zadaniu MUSI się pojawić wykaz użytego słowa i jakie ono ma znaczenie w języku polskim.


Zadania mają być oddawane DO MNIE do czwartku wraz z nominacjami.


Pamiętajcie, Wasze domy liczą na Was !
Powodzenia!

Dezerterka 06-02-2007 16:23

RE: (!!!) Zadania (!!!)
 
I oto kolejne zadanie dobiegło końca i zostało ocenione.

A oto wyniki:

1.Quassos Zaklęcie zaliczającego się do czarnej magii. Polega ono na łamaniu kości przeciwnikowi, im większej użyjemy mocy, tym większą wyrządzamy krzywdę. Nazwa zaklęcia pochodzi od quasso, co oznacza po łacinie łamać. Przy rzuceniu tego zaklęcia możemy sprawić, że ktoś złamie mały palec u nogi lub że pozostanie z niego jedynie miazga.Przy użyciu tego zaklęcia zarejestrowano przypadki śmiertelne. Bowiem po rzuceniu odpowiednio tego uroku kości zaczynają łamać się od dołu, czyli od nóg. Na początku są to małe złamania, jednak z czasem występują one coraz wyżej i złamania są coraz poważniejsze. Spotkano się również z przecięciami skóry, które są bardzo groźne, ponieważ mogą doprowadzić do nadmiernej utraty krwi. Może nastąpić też uszkodzenie narządów wewnętrznych. Jeżeli w odpowiednim momencie nie zostanie rzucone przeciwzaklęcie, to osobie, której została zaatakowana, może zmiażdżyć się czaszka w wyniku czego może zostać uszkodzony mózg, Gdy nie chcemy spowodować takich obrażeń, musimy powiedzieć Quassos locus + miejsce, w którym chcemy, aby została złamana kość, na przykład: Quassos locus prawe przedramię. Miejsce złamania musi być dokładnie sprecyzowane, bowiem mogą wystąpić liczne komplikacje. Kiedy powiemy np. Quassos locus noga, to nie dość, że zaklęcie zadziała na obydwie nogi, to do tego zostaną one doszczętnie zmiażdżone. Musimy również liczyć się z tym, że każde odparcie zaklęcia przez przeciwnika sprawia, że staję się ono dwa razy silniejsze, więc po licznych odbiciach może mieć takie samo działanie, jak zaklęcie zabijające.Jego używanie zostało zakazane przez Ministertwo Magii, o jego użyciu napisane jest dokładnie w paragrafie 198, w artykule 16. Jednak nawet samo jego użycie jest trudne. Wymaga dużej mocy magicznej i umiejętności skupienia się na łamanych miejscach. Kiedy nie skupimy się odpowiednio, zaklęcie może przestać działa bez naszej wiedzy. Sam ruch ręki jest dosyć złożony. Jest to również zaklęcie niewerbalne, lecz jeżeli formułę wypowiadamy na głos, to musimy zaakcentować sso w wyrazie Quassos i odpowiednio przeciągnąć s. Różdżką musimy wykonać najpierw spiralę, a potem „dźgnąć” w przeciwnika. Oczywiście w powietrzu. Przy odpowiednio wykonanym zaklęciu z różdżki powinno wydobyć się biało-perliste światło. Trafia ono w miejsce, gdzie będzie złamana kość. Tam gdzie następuje uszkodzenie, możemy zauważyć poświatę o tym samym kolorze, która przesuwa się i powiększa wraz z przedłużaniem się czasu działania zaklęcia. Podejrzewa się, że było to jedno z zaklęć, którymi Lord Voldemort torturował swoje ofiary. Skutki uboczne:Kiedy nie trafimy do celu zaklęcie może odbijać się od luster i trafić w atakującego.Zaklęcie nie działa na wilkołaki, posiadają one mocniejsze kości, które nie są podatne na to zaklęcie. Nie działa również ono na węże, bowiem podejrzewamy, że zostało odkryte przez samego Salazara Slytherina, który chciał je uchronić. Ostrzeżenia:Używanie zaklęcia jest zakazane i za jego użycie można zostać skazanym na kilkanaście lat w Azkabanie.



1.Od teraz łatwo jest ponabijać się z danej osoby, ośmieszyć przy wszystkich, albo zobaczyć, po prostu, jak wygląda bez ubrania. Wystarczy jedno zaklęcie: Homonuditas. Homo znaczy po łacińsku człowiek, a nuditas - nagość. To jest połączenie tych dwóch słów, a wymawia się dokładnie tak, jak się pisze.

Sprawia ono, że zaklętej osobie znikają ubrania. Pewnie myślicie, ze ona zacznie się zakrywać, zaniesie się krzykiem... Może w pewnych przypadkach i płaczem.
Nie... Zaczarowana osoba cały czas będzie widzieć na sobie ubranie, które miała, zanim ją zaczarowano. Nawet będzie je czuć na sobie. Będzie normalnie funkcjonować, nie wiedząc, że wszyscy widzą każdy jego ruch, każdą część ciała.

By zaczarować, trzeba skierować czubek różdżki w górę. Następnie wykonać obrót w stronę przeciwną do ruchu wskazówek zegara. Wtedy trzeba wypowiedzieć formułkę zaklęcia, kierując różdżkę w dół, a przy ostatniej sylabie, celując w osobę, która ma zostać trafiona.
Ukaże się wtedy srebrne światło, można poczuć również lekki zapach spalenizny... Lecz tylko przy osobie, która wypowiada to zaklęcie.

Nie wiadomo, czy ubrania akurat wtedy są, czy ich nie ma. Osoba, w którą trafiło zaklęcie je czuje, widzi... Nic nie wskazuje na to, że ich nie ma. Za to inne osoby ubrań nie widzą, i nie czują. Dla nich ta osoba jest zupełnie naga... Co wykorzystać można na wszelakie sposoby, całkiem niewinne, oraz... Niezupełnie niewinnie.

By zaklęcie przestało działać, dana osoba sama musi się przebrać. Nie ma przeciwzaklęcia, a zaklęcie zostało wymyślone tak, że dana osoba nie uwierzy w to, że została zaczarowana. Więc lepiej po prostu jej powiedzieć żeby się przebrała...

Trzeba też uważać, by zaklęcie nie trafiło w inną osobę. Oraz by zastosować się dokładnie do instrukcji i wypowiedzieć dokładnie formułkę, bo skutki mogą być wprost przeciwne.

Miłego oglądania nagich osób.


Reszta została oceniona następująco:

Dolocuro traxi - 40
"Bogini piękna' - 35


Zaklecie Nocnej Kary - 35
Zaklęcie pojawiania się - 35


Podsumowanie zadania:
Gryffindor - 120 pkt
Slytherin - 125pkt

Ogólna punktacja:
Gryffindor - 355pkt
Slytherin - 405pkt

Uwaga - w poniedziałek ostatnie już zadanie!

Dezerterka 06-04-2007 22:02

RE: (!!!) Zadania (!!!)
 
Nasz forumowy konkurs nieubłagalnie zbliża się do końca, co możemy zauważyć niewielką już ilością konkursowiczów i faktem, że dzisiaj pojawia się ostatnie już zadanie.

A oto i ono ;)
______________________________________________

Ostatnim waszym zadaniem będzie nic innego niż... FanFiction!
Ale tym razem temat jego będzie bardzo sprecyzowany. Otóż macie napisać opowiadanie wcielając sie w jednego z Hogwartckich nauczycieli. Tematem będzie nic innego niż... lekcja.

W pracy powinny się znaleźć szczegółowe informacje o podmiocie lekcji (np jeśli robicie OPCM o dementorach - trzeba pamiętać, że jesteście NAUCZYCIELAMI, czyli UCZYCIE magicznych faktów), a także relacje nauczyciel-uczeń.
Poza tym musicie WCZUĆ się w rolę - nie chcemy się spotykać z takimi oksymoronami jak Snape dający punkty Gryfonom, czy Binns, który robi niezwykle interesującą lekcję.

Zadania MUSZĄ być oddane do CZWARTKU - najchętniej będę je przyjmować w formie PW.

W tym tygodniu - NIE MA NOMINACJI!

Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć wszystkim powodzenia - POŁAMANIA PIÓR (albo raczej palców na klawiaturze :PP)


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 14:31.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.