Zgadzam się, że nigdy nie będzie takiej ekranizacji, która będzie wierna książce. nie mam pretensji o tym kto co i jak w filmie a kto co i jak naprawdę w książce. Bo widz, który książki nie czytał też musi zrozumieć fabułę a czas filmu jest ograniczony. Jednak denerwują mnie szczegóły, które nie sprawiłyby kłopotu wytwórni Warner Brothers, a sprawiałyby dobre wrażenie. Na przykład taki błędny rycerz. WśCIELKE CZERWONY - w filmie niebieski. Albo nie mieli czerwonego lakieru, albo forsy na lakiernika, albo producenci to daltoniści