RE: Ta dzisiejsza młodzież...
To fakt, rzadko kiedy spotykam kogoś w moim lub zblizonym do mojego wieku ,kto nigdy nie miał kontaktu z alkoholem ,czy z fajkami, nie wspominając już o tych "mocniejszych" rzeczach ,które czynią cię jeszcze bardziej "cool". W sumie sama nie mogę powiedzieć, że jestem święta w tej kwestii. Jest jednak jeszcze kwestia tego, czy umie się korzystać z używek z umiarem. Mi na przykład owszem, zdarza się wypić ,ale nie uważam ,żeby było to coś złego, bo nie upijam się do nieprzytomności, nie rzygam po alkoholu i nie robię rzeczy, których mogłabym potem żałować. Wg mnie "spróbowanie" czasami jest potrzebne choćby po to,żeby wiedzieć czemu nie sięgać po to więcej, wszakże nic nie uczy człowieka tak dobrze, jak jego własne błędy.
Co do przekleństw, to faktycznie nadużywanie ich nie świadczy o niczym innym, jak o ubóstwie językowym, lub nawet zwykłym chamstwie. Chociaż z drugiej strony w momencie strasznej złości chyba lepiej wyładować agresję w ten sposób niż w taki, który mógłby komuś zagrażać.
Aha, jeszcze jedno. Myslę,że taka degeneracja części młodzieży, októrej wspomniala Chimera, jak już po części napisał Ishar, znajduje swój powód właśnie w sytuacji ,w jakiej się znajdują. Rodzice najczęściej nie mają jak pomóc im w rozwoju , państwu bardziej zależy na "wychowywaniu do patriotyzmu" i zwyczajnym izolowaniu "złej" młodzieży, a oni sami...no cóż..nie każdy jest tak kreatywny żeby rozwijać się bez niczyjej pomocy...
|