Miło widzieć, że się rozkręcacie

Mr Brooks miałem kiedyś zobaczyć, ale w końcu zupełnie o nim zapomniałem, do nadrobienia.
A teraz dość wiekowy już film, pierwszy raz miałem okazję go obejrzeć w całości:
Heat
Neil McCauley (Robert De Niro) jest poszukiwanym przez policję, brutalnym i bezwzględnym złodziejem. Wraz ze swymi kumplami - Chrisem (Val Kilmer) i Michaelem (Tom Sizemore) organizuje zbrojny napad na opancerzoną furgonetkę, przewożącą obligacje. Wszystko przebiega bez zarzutu, dopóki Waingro, jeden z nowicjuszy uczestniczący w akcji, nie wytrzymuje napięcia i niespodziewanie wypala z broni. W strzelaninie ginie trzech strażników. Do akcji wkracza Vincent Hanna (Al Pacino), zasłużony policjant z wydziału zabójstw, od wielu lat ofiarnie walczący z przestępczością w Los Angeles. Po przybyciu na miejsce zbrodni, Hanna szczegółowo odtwarza przebieg tragedii, trafiając wkrótce na trop przestępców. Tymczasem McCauley przygotowuje ostatni wielki skok na bank, po którym zamierza przejść na emeryturę i wyjechać do Nowej Zelandii. Vincent Hanna natomiast za wszelką cenę postanawia go schwytać i dopełnić sprawiedliwości...
Dramat, kryminał. Kapitalny film, czego można było spodziewać się po niesamowitym duecie De Niro i Pacino. Jest w nim wszystko - akcja, napięcie, dramatyzm, uczucie, refleksja nad wyborami, których dokonujemy. To trzeba zobaczyć, nawet jeśli za kryminałami nie przepadacie

. Po raz pierwszy chyba żal mi było patrzeć, jak główny czarny charakter ginie z ręki głównego bohatera.
Moja ocena 9,5/10