Ja tylko odnośnie tej "pokuty"... Malmazja, właśnie Twoje rozumienie tego słowa wiąże się bardziej z pierwotnym znaczeniem tego słowa (i moim zdaniem to bardzo dobrze), czyli całkowitym "naprawieniem" swojej duszy. Z czasem jednak to ewoluowało do: "odklepię kilka zdrowasiek, pomodlę się, pójdę parę razy do Kościoła i pożałuję za me grzechy". Niby postanawiamy poprawę, ale za jakiś czas znów powtarzamy swoje błędy.
Co do tego, że mentora można przyrównać do Boga... Mentora, owszem, można. Myślę, że jednak byłaby to zbyt duża gloryfikacja w przypadku Dumbledore'a. W scenie na "King's Cross" wciąż widzimy człowieka (hmm, ciała już nie miał, ale przecież nie nazwę go duchem, bo nie mieści się w tej definicji), który wciąż jest słaby i świadomy swoich błędów. Bóg to ideał. Postawa Dumbledore'a bardziej pasuje do Merlina
Ok, już przestaję, bo kolejny temat zejdzie na niezamierzone tory xD
Pozdrawiam