Ja się poryczałam jak Harry był na cmentarzu, jak żegnał się z Dursley ' ami, gdy szedł na smierć do lasu i jak Snape umierał

, a potem jak Harry oglądał w myślodsiewni wspomnienia Snape 'a aha i jeszcze jak Zgredek zginął i na końcu jak Harry dowiedział się że Fred, Lupin i Tonks nie żyją... Druga połowa książki to była jakaś masakra, non stop ryczałam