Prosiłam cię o dowód na istnienie miłości. Bo przecież nie wierzysz w rzeczy nieudowodnione, nieprawdaż? Nie podałaś mi go. Nie prosiłam o definicję, prosiłam o DOWÓD ;]. Taki dowód, żeby miłość stała się FAKTEM. Lecz niestety takiego dowodu nie ma.
Cytat:
|
No cóż... to chyba nawet głupie próbować coś takiego udowodnić, bo jak inaczej tłumaczyć to co się dzieje między milionami ludzi?
|
No cóż... to chyba nawet głupie próbować udowodnić istnienie Boga, bo jak je wytłumaczyć skoro wierzą w niego miliiony?
Cytat:
|
Poza tym rozmawiamy o bogu. A ja no po prostu nie mogę uwierzyć i koniec. Tzn. u bierzmowania byłam itd. itp., ale potem się zastanowiłam trochę i doszłam do wniosku, że dla mnie to jedna wielka bzdura. A poza tym podziwiam chrześcijan. Dali mi książkę, medalik i obrazek i...? I mam klepać wyuczone formułki, bo pójdę do piekła? Oczywiście według was.
|
Według nas? Jakich nas? Mówiłam, że wierzę w Boga, nie w Kościół. Wiesz, spotkałam sie z ateistami, którzy są w pełni świadomi postrzegania Boga przez chrześcijan i nie traktują naszej religii jako "odklepywania wyuczonych formułek". Jeżeli tak traktujesz katolicyzm, to o czym my mamy rozmawiać? Sprowadzasz człowieka wierzącego do rangi debila wyznającego bajki i wierzącego, że gdzieś w chmurach mieszka dziadek z brodą rządzący nad nami.
Cytat:
|
A tak z innej beczki: dlaczego niektórzy myślą, że ateista to czort wcielony? ;p Przynajmniej tak by mi powiedziała moja babka, jakbym jej powiedziała.
|
Pozdrów beret swojej babci.
Widzę, że zmieniasz wygodnie temat i naprawdę nie chcesz mi wytłumaczyć, czy wierzysz jedynie w fakty ;]. Cóż, tego się spowiedziałam.