Zgadzam się z wami.

Myślę, że ludzie na peronie tak się na Harry'ego i jego rodzinę patrzyli, bo wyprawiał swoje dzieci do Hogwartu. I wcale bym się nie zdziwiła, gdyby większość rodziców nagle zaczęła pouczać swoje dzieciaki: "Patrzcie, to potomkowie Harry'ego Pottera, tego który uratował nas przed Voldemortem. Zprzyjaźnijcie się z nimi, dobrze?". xD