RE: SLYTHERIN
- Stój - poweidziała Cleo i podeszła do Agi.
Położyła jej rękę na ramieniu i powiedziała :
- Nie. Będzie jak ma być.
- To znaczy ? - spytała Luna, oczepując włosy z brudu.
- Zostawimy go, ale pod jednym warunkiem. - poweidziała Cleo - TY - wskazała na kobietę - wskażesz nam drogę do zamku, a wtedy go zostawimy w spokoju.
- Dobrze. Dobrze, oczywiście tylko nie róbcie mu krzywdy ! - krzyknęła kobieta i wyciągnęła z kieszeni buteleczkę z purpurowym eliksirem.
Otworzyła wilkołakowi pysk i wlała mu kilka kropel do buzi. Jej mąż zawył nagle wściekle i odrzucił ją do tyłu. W porę Will i Angie zdążyli ją złapać za nim wpadła na dąb.
Wilkołak zaczął się przeobrażać w człowieka. Brązowe, kręcone włosy, blada skóra, poszarpane spodnie i szata, oraz przetarte buty. Męzczyzna wstał i dopiero w blasku różdżki Veronici, okazało się że był on dość młody i przystojny. Veronica upuściła różdżkę i zrobiła maśslane oczka w stronę wilkołaka. Najwyraźniej jej się spodobał.
- I kto tu chciał go zabić ? - spytał Ex podchodząc do wilkołaka i podając mu rękę. - Jestem Expecto. Naprawdę bardzo przepraszam za to całe zamieszanie...
- Ty przepraszasz ?! - spytał głośno mężczyzna - To ja powinienem was przeprosić. Jestem Colin. Colin Abrecle, a to moja żona...
- Fiona. - powiedziała kobieta, która w blasku różdżek, także wydała im się piekniejsza niż uprzednio.
|