Wątek: Slytherin
Wyświetl pojedyńczy post
Stary 10-31-2008, 12:47   #64
Mistrzyni_Afrytow
Praktykant Voodoo
 
Mistrzyni_Afrytow na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Mar 2008
Posty: 749
Domyślnie

A teraz trochę z innej beczki, aby wprowadzić parę nowych wątków i bohaterów. Może w końcu łaskawie się rozkręcicie? O Bekecznej nic nie pisze, to ma być jej pomysł

***

- Dumbledorze, to jest niedopuszczalne!
*Srogi koczek profesor McGonagall zatrząsł się żałośnie pod wpływem nagłych ruchów kobiety. Minewra stała na środku gabinetu Dyrektora i zdegustowana próbowała najróżniejszymi sposobami przekonać Albusa do swoich racji.*
- Czy Pan nie widzi co się tutaj wyrabia? Trzeba coś z tym zrobić, kogoś ukarać!
*Krzyczała wytrącona już z równowagi przez błogi spokój i brak jakiejkolwiek rekacji ze strony Dyrektora.*
- Minerwo, zaczynasz mówić jak Flich. Uspokój się. Dropsa?
*Zapytał dobrodusznie, lecz został zignorowany. Ta kobieta już od dawna podejrzewała, że te dropsy mają niezwykłe działania, dzięki którym Albus uspokajał i przekonywał swoich przedmówców. Tym razem nie dała się już na to nabrać. Była rozzłoszczona i przyszła tu, aby raz na zawsze rozwiązać ten odwieczny i kłopotliwy dla wszystkich problem. Już miała podjąc następną próbę napierania na Dumbledora, gdy wtem do gabinetu niepostrzeżenie wpadł niczym nietoperz, Severus Snape. Na ustach miał już gotowe zdanie, które miało zostać skierowane do Dyrketora, ale nagle jego oczą ukazała się wysoka i dumna postać McGonagall. To przepełniło czarę jego goryczy.*
- Ty...!
*Zawołał celując w nią palcem. Na jego twarzy zagościło obrzydzenie. To było dla Minerwy za dużo. Odwróciła się w jego stronę, krzycząc i dając upust swoim emocją.*
- Jak śmiesz celować we mnie palcem, jak śmiesz! I lepiej pilnuj swoich uczniów, bo oni terroryzują już nie tylko swój teren, ale i całą szkołę.!
- To Ty lepiej pilnuj Gryfonów! Szwędają się wszędzie i szukają okazji, aby wykazać się odwagą! Moi Ślizgoni są przez nich podpuszczani!
- Osz...
*Dwoje opiekunów rzuciło się na siebie niczym stara kocica i przebiegły wąż. W toku swobodniej dyskusji i chwilowego zapomnienia całkowicie zapomnieli o obecności jeszcze jednej osoby. Albus Dumbledore spokojnie odpakował z kolorowego papierka dropsa i wsadził go do ust, aby potem z rozkoszą oddać się smaku. Potem podszedł do portretu Fineasa, jednego z byłych dyrektorów Howartu.*
- Fineasie, zawiadom Potter'a, że ma czekać na mnie na piątym piętrze, pod obrazem Trzech Czarownic. Niech tam wypowie głośno trzy razy hasło.
*Gdy osoba z portretu zniknęła, Albus spojrzał z uśmiechem na swoich kolegów po fachu i dyskretnie podszedł do jednej ze ścian po drodze chwytając podejrzane naczynie z fioletowym proszkiem.*
- Myślę, że już dosyć usłyszeliście.
*Szepnął do ściany i sypnął w nią magicznym pyłkiem. W końcu, gdy kłótnie McGonagall i Mistrza Eliksirów zaczęły się niebezpiecznie wydłużać, wszedł po między nich i groźnie powiedział.*
- Uspokójcie się. Co roku rodzą się nowe problemy pomiędzy uczniami Gryffindoru i Slyhterinu i co roku udaje nam się je rozwiązać. Obiecuje, że ten rok nie będzie wyjątkiem. A teraz wybaczcie, ale muszę udać się do Poppy. Chyba bierze mnie grypa...
*I uśmiechając się do profesorów, wyszedł z gabinetu. Po chwili to samo zrobił Severus. Wściekły do granic możliwości skierował się do swojego azylu, aby w spokoju oddać się uspokajających zajęcią, jakim było ustawianie fiolek z eliksirami według ustalonej wcześniej kolejności. Za nim wyszła zdegustowana Minewra, która postanowiła zrobić ostatni obchód na Wieżę Gryffindoru, aby przekonać się, czy Fred i George czasem nie mają problemów ze snem przy okazji knując nowe kawały, które denerwowały ją prawie tak samo jak widok Ślizgonów.*
*Zdziwiena Mimid i oniemiały Markus stali przed chatką Hagrida nie wiedząc co się tak naprawdę stało, co usłyszeli i jak się tu znaleźli. Jedno jest pewne. Błoga wędrówka pomiędzy ścianami sam na sam się zakończyła. Teraz mają wyścig z czasem. Muszą zdążyć przekazać Ślizgoną miejsce spotkania Dyrektora z Potterem, zanim oni sami wyruszą.*

***

*Ślizgoni po raz kolejny czytali tajną korespondencję Potter'a. ( postanowiłam połączyć obie wersje, aby nie było już niedomówień. Mam nadzieje, że mogę^^ )

''Harry, wiem, że bardzo źle Ci w Hogwarcie... Próbuję jakoś to zmienić. Niestety moje starania idą na marne. Wiesz przecież, jacy są Ślizgoni. We wszystko wepchną nosy. Martwi mnie bardzo ta Twoja przykra sytuacja z Syriuszem. Harry, jeśli możesz przyjdź do mnie dziś w nocy o północy. Musze powiedzieć Ci coś bardzo ważnego.
Albus Dumbledore
P.S. Cztery domy.
P.S2 Zadbaj, aby ten list nie wpadł w niepowołane ręce. To dla mnie ważne. ''


*Angelina tym razem nie słuchała. Zastanawiało ją to, gdzie podziała się jej przyjaciółka. Była z Markusem, to pewne. Może ją gdzieś porwał, a teraz są na randce? Tylko szkoda, że nie będą mogli uczestniczyć w...*
- Podsłuch!
*Wrzasnęła Ginny. Była z siebie dumna.*
- To takie.... mugolskie...
*Zauważył Draco, lecz widząc miny dziewczyn szybko zamilkł. Machnął na to ręką. Jest ich więcej, niech one planują.*
- Zanim się tam zakradniemy i podsłuchamy, przydałoby się wiedzieć do czego jest te hasło.
*Powiedziała przytomnie Nacia.*
- Jak to do czego? Do gabinetu Dyrka!
*Zawołała Aga. Na jej policzkach wystąpiły rumieńce podekscytowania. Jednak Weasley'ówna ją zgasiła.*
- Bracia mi mówili, że hasła do jego gabinetu są związane ze słodyczami, więc...
- Więc to musi być jedno z tajnych pomieszczeń Dumbledora.
*Wpadła jej w słowo panna Johnson. Wszyscy spojrzeli na nią z lekką ironią.*
- Taa... Komnaty pełne słodyczy i młodych Gryfonów tylko do użytku Dyrka... To bajki.
*Skwitował to Malfoy, śmiejąc się chamsko ze Ślizgonki. Jednak ta była nieugięta.*
- Głupi jesteście. Wszyscy. Udowodnione jest, że Hogward posiada niezliczone komanty, o których nawet sam Mr. Drops nie wie. Wiadomo też, że każdy Dyrektor posiada kilka własnych pomieszczeń, do których wejść może tylko on sam, chyba że komuś wyjawi ten sekret.
- Skąd to wiesz?
*Spytała sceptycznie Nacia.*
- Chciałam podkraść wypracowanie Granger, i niechcący zabrałam jej zapiski. Na nich to wszystko było.
*Powiedziała spokojnie Angelina wystawiając Draco język. Ten naburmuszony prychnął i odwrócił się do niej plecami. Aga złapała się za głowę, a Ginny jęknęła.*
- Te komnaty, o ile one rzeczywiście istnieją, mogą być wszędzie! I co teraz?
- Może poszukajmy Potter'a, zabijmy go i będzie po wielkiej tajemnicy?
*Draco jak zwykle myślał męskimi kategoriami "obić mordę i mieć spokój", jednak dziewczyn to nie przekonało.*
- Zostaje nam tylko śledzenie Bliznowatego.
*Stwierdziła ponuro Angelina.*
*A czasu mieli naprawdę mało. Do północy zostało tylko pół godziny.*

***

*Dumbledore nie śpieszył się. Szedł pustymi korytarzami nucąc swoją ulubioną melodię Fatalnych Jędz. Wiedział, że czas jest z nim. Zaplanował wszystko aż do ostatniej minuty i był pewny, że mu się uda. Oby tylko wychowankowie Severusa okazali się być godni miana uczniów Slytherinu. Oby tylko Harry zachował się tak jak niegdyś zachował się w tej sytuacji jego ojciec. I wszystko będzie dobrze. Tak... Dla większego dobra. Albus nigdy nie odwrócił się od tej maksymy.*
__________________
"Może ten baron dusz, anioł stróż przegrał w karty z diabłem. A rano już ludzie wzięli szable i bagnet"

***

Skoro nie mam nadziei, abym jeszcze zaznał,
Niepewnej chwały określonej chwili.
Skoro nie sądzę.
Skoro wiem, że nie zaznam,
Prawdziwej mocy, która przemija.
Skoro nie mogę pić,
Skąd piją kwiaty drzew i źródła rzek,

***

bo nic tam już nie ma.

Ostatnio edytowane przez Mistrzyni_Afrytow : 10-31-2008 o 12:56.
Mistrzyni_Afrytow jest off-line