Mwhahah. Okej, szerzej wypowiem się jutro. Teraz tylko chciałam sprostować: Jackson Rathbone/Jasper Hale - wcale nie wypowiedział jednej kwestii. Jak na postać drugoplanową i tak mało ważną dla fabuły, mówił dość wiele. W scenie baseballu, w hotelu, w domu Cullenów, poza tym dużo było ujęć jego i Alice.
Dobra. Co do innej sprawy; strasznie mało było Alice. Rosalie. Emmetta. Jaspera. Esme. Ale w sumie okej - film o Edwardzi i Belli. Efekt iskrzenia mi się podobał. Taki delikatny... Scena baseballu wprost genialna.
Pozwólcie, że rozwinę jutro, bo dzisiaj nie mam już siły na myślenie.
__________________
GUNS N' ROSES
|