Wyświetl pojedyńczy post
Stary 04-22-2009, 21:21   #5
Jolsey Siria Black
Fan "Strefy 11" i tarota
 
Jolsey Siria Black na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Posty: 67
Wyślij wiadomość przez ICQ do Jolsey Siria Black Wyślij wiadomość przez Skype&trade do Jolsey Siria Black
Domyślnie 2. "Bo liczy się to, co zobaczyłem w twoich oczach" c.d.

Na śniadanie zjadłam tylko pół miski owsianki. Nie mogłam przełknąć więcej, bo w uszach dalej dźwięczały mi słowa napisane na odwrocie zdjęcia spoczywającego w moim pamiętniku.
Tę fotografię znalazłam bardzo dawno temu, na strychu. Obiecałam mamie, że nie zajrzę do tego pudełka, ale nie mogłam dopuścić do tego, żeby kiedyś je spaliła. Oczywiście, w końcu zobaczyła u mnie te zdjęcia i była wściekła, ale zbuntowałam się - w końcu ja też chciałam mieć jakąś JEGO fotografię.
Opiekunka Gryffindoru rozdała nam plany lekcji, a ja zorientowałam się, że po śniadaniu mamy z NIM dwa OPCMy.
Rebecca usiadła z Hermioną, Harry z Ronem, więc ja, chcąc nie chcąc, postanowiłam usiąść koło Constantine. Pozdrowiłam Malfoya ciepłym słowem, na które każdy normalny samiec by się obraził, ale ten ćwok tylko mrugnął mi swoim rybim oczkiem i zajął miejsce koło Parkinson.
Syriusz wszedł do klasy kilka minut po dzwonku. Przedstawił się, a uczniów Forest Clamp zaczął wypytywać, co przerabialiśmy w Irlandii.
- Po przeglądnięciu podręcznika mogę stwierdzić, że powinniśmy uczęszczać na lekcje OPCMu z klasą czwartą. - mruknęłam
- Bo?
- Bo Forest Clamp nie skupia się na szkoleniu armii przeciwko Sam-Wiesz-Komu.
Uczniowie Hogwartu zaczęli szeptać między sobą.
- Doprawdy. A na czym?
- Hm... pomyślmy. Skądś muszą brać się krawcy, muzycy, pisarze, perfumiarze i tym podobni ludzie.
- Czyli wszyscy ci, których ambicje mieszczą się w kieliszku od jajka. - Powiedział jakiś wysoki chłopak z borsukiem wyszytym na piersi.
- Nieprawda - zaperzyła się Rebecca. - Każdy jest potrzebny. Gdyby nie ludzie tacy jak my, zapewne chodziłbyś nago.
Pół klasy, w tym ja, wybuchło szyderczym śmiechem.
- Spokój. - Zarządził Syriusz. - Nie mamy oczywiście czasu zmieniać planu, więc podzielicie się. Forest Clamp usiądzie w jednym rzędzie i będziemy musieli jakoś pracować w grupach. Oczywiście, musicie znać jakieś... podstawowe zaklęcia, tak? Szydercza Rebecco, może nam je wyjawisz?
Ruccy wstała i zaczęła wymieniać zaklęcia. Na twarzy Syriusza odmalowała się ulga, bo nasza praktyka znacznie przewyższała teorię.
- No, jednak będziemy pracować razem. Ale będę musiał chyba... trochę zmienić tor nauczania.
Resztę lekcji ćwiczyliśmy jedno z zaklęć, które Potter opanował wcześniej do perfekcji, dlatego ojciec strasznie się nad nim spuszczał. Oboje z Constantine byliśmy tym faktem nieco zażenowani.
Consty zaczął nawet go przedrzeźniać, na co inni Ślizgoni co rusz wybuchali wrednym chichotem.

Ponieważ Potter był moim opiekunem, musiałam się z nim bujać. Wprawdzie pokazał mi zamek i okolicę, ale wszędzie chodziliśmy z jego dziewczyną, z którą była nawet znośna. Siedzieliśmy więc generalnie w trójkę, kiedy nie chciałam poprzebywać trochę z bratem, odrobić lekcji, lub po prostu posiedzieć sama.
Był wietrzny, ósmy grudnia, kiedy kończyłam już pudding i w głowie miałam tylko to, by dokończyć wypracowanie z eliksirów, wykąpać się i iść spać. Życie w Hogwarcie miało trochę inny rytm, niż wieczna impreza w Forest Clamp.
Harry zostawił mnie kilka minut temu i siedziałam sama, grzebiąc w resztkach budyniu, podpierając głowę ręką. Ktoś przeszedł koło mnie i mruknął, żebym wyszła za nim z sali.
- O co biega?
- Jolsey... Pomyślałem, że może byśmy poszli razem do Hogsmeade? Z Harrym i resztą?
Chciałbym spędzić z tobą trochę czasu.
- Ok. - Powiedziałam, ale nie cieszyła mnie perspektywa kolejnego wieczoru z Harrym Potterem i resztą jego cudownych przyjaciół.


Po wypiciu dwóch, lub trzech szklaneczek ognistej whisky, Syriusz wygadał się, że przed świętami zapowiada się bal dla uczniów Hogwartu od piątej klasy wzwyż. Oczywiście Hermiona, Ginny i Rebecca zaczęły szczebiotać na ten temat, jednak ja byłam nieco, zniesmaczona, bałam się, że będę musiała iść z Malfoyem.
Kiedy McGonagall nas o tym powiadomiła, westchnęłam tak głośno, że cała klasa spojrzała w moją stronę. Po chwili dodała jednak, że to biały bal, czyli, że dziewczyny zapraszają chłopców, inna opcja nie wchodzi w grę.
- A tradycja? - zapytał Malfoy patrząc na moją triumfalną minę.
- Oj, nie można się ciągle trzymać schematu. Na pewno jednak z kimś pan pójdzie - dogryzła mu, ku uciesze Gryfonów.
Wiedziałam jedno - ja na pewno go nie zaproszę.

Ostatnio edytowane przez Jolsey Siria Black : 07-26-2009 o 23:57.
Jolsey Siria Black jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem