|
Praktykant Voodoo
Zarejestrowany: Mar 2008
Posty: 749
|
Wiara. Nie chodzi mi tu o wiarę jedynie w Boga, w którego wierzą Katolicy. Raczej o jakąkolwiek wiarę. Bo tak naprawdę to ona jest najważniejsza. Nie ma człowieka, który w nic nie wierzy. W nic, zupełnie. I nie dawajcie mi za przykład ateistów. Oni wierzą, wierzą, że Boga nie ma. Bez wiary nie ma nadziei, bo nadzieja to nic innego jak wiara w zmianę na lepsze. Bez wiary nie ma miłości, bo miłość to wiara w to, że drugiej osobie zależy na nas. Oczywiście nie tylko, ale między innymi o to w tym uczuciu chodzi. Nie wyobrażam sobie życia bez wiary.
Miłość. Wytłumaczyłam już, dlaczego pod wiarą. To piękne uczucie i współczuje każdemu, kto w nie nie wierzy. Także bardzo potrzebne życiu. Nie chodzi mi oczywiście jedynie w miłość damsko-męską, ale w miłość rodzinną, w miłość do zmarłych, do zwierząt, do Boga, w jakąkolwiek miłość. Zastanawiało mnie zawsze, czy istnieje jakiś człowiek, który nie żywi do kogoś, lub czegoś miłości. Chociażby do siebie samego. Jeżeli tak, to wyobrażam go sobie jako wielką pustkę powleczoną kośćmi, ścięgnami, mięśniami i obwisłą skórą.
Rodzina. Moja rodzina. Mimo, że ma swoje wady i to dość poważne wady jak na moją rodzinę, ale jednak jest dla mnie bardzo ważna. Nie umiałabym żyć bez niej i nie wyobrażam sobie życia w jakiejś innej. Więc dlaczego rodzina jest pod miłością? Proste. Prawdziwa rodzina, ważna rodzina to kochająca rodzina. Potrzeba tam miłości.
Przyjaźń. Owszem, to nietrwała więź, zgadzam się. Ale bardzo, bardzo potrzebna. Człowiek nie jest stworzony do samodzielnego funkcjonowania, potrzebuje „stada”, oraz kogoś komu może zaufać, a kto nie jest jego rodziną, przed którą chcąc nie chcąc jednak trudno całkowicie się ujawniać, ze wszystkim. Potrzebujemy pomocy „z zewnątrz”, z kim czujemy się dobrze i wolno, nie wstydzimy się swoich zachowań, nawet tych odbiegających czasem od norm i mamy świadomość, że zawsze możemy na tego kogoś liczyć. Dopóki w to wierzymy, chociażby w rzeczywistości było zgoła inaczej, czujemy się sami lepiej. Czujemy się potrzebniej, bo sami tego potrzebujemy.
Zdrowie. Dlaczego tak nisko? No cóż. Sama przekonałam się, że zdrowie jest naprawdę ważne, ale bez niego także jako tako możemy żyć. A nawet całkiem dobrze, jeżeli wierzymy, kochamy, mamy zainteresowaną nami rodzinę i dobrych przyjaciół. Mógłby tu wypowiedzieć się człowiek, który stracił całkowicie niemal zdrowie, ale miał to wszystko co wymieniłam wcześniej, ale niestety już nie żyje. Choć umarł szczęśliwy. Tak, zdrowie to zdrowie ale w niczym nie przeważa nad miłością, wiarą i innymi.
Wiedza. Wiadomo, wiedza to nie inteligencja. Nie mieszajmy tych dwóch pojęć. Gdyby nie była dla mnie ważna, nie wymieniłabym jej wcale. Ale to w sumie tylko dodatek. Fajnie by było wiedzieć dużo o otaczającym nas świecie, ale nie jest to aż tak ważne jak wszystkie powyższe aspekty. Po prostu bez nich może żyć. Może nie w pięknej, ogromnej willi z basenem i plazmą na całą ścianę, bądź nawet dwie. Ale moim zdaniem wiedza jest niczym jeżeli nie ma się powyższych wartości.
Nie umieściłam tu szczęścia, ponieważ jest to stan ulotny. Przyjdzie, odejdzie i znowu przyjdzie. Do każdego. Tylko nie każdy potrafi to zauważyć.
Do bogactwa nie dążę, bo jestem maksymalnie niematerialistką.
Do kariery dojdę, mając chęci i wszystkie wartości z mojej piramidy.
__________________
"Może ten baron dusz, anioł stróż przegrał w karty z diabłem. A rano już ludzie wzięli szable i bagnet"
***
Skoro nie mam nadziei, abym jeszcze zaznał,
Niepewnej chwały określonej chwili.
Skoro nie sądzę.
Skoro wiem, że nie zaznam,
Prawdziwej mocy, która przemija.
Skoro nie mogę pić,
Skąd piją kwiaty drzew i źródła rzek,
***
bo nic tam już nie ma.
Ostatnio edytowane przez Mistrzyni_Afrytow : 04-24-2009 o 14:29.
|