Hmmm... mozecie mi powiedziec czy kontynuować fanficka który zaczyna sie mniej wiecej tak:
Po upadku Voldemorta, Harry nie odczuwał bólu blizny.Czasami nawet za ty tęsknił... ból blizny zawsze przynosił nową przygode, Czasami ktoś zginął . ale przynajmniej Harry sie nie nudził...
Spotkania zakonu feniksa wciąż trwaly , choć tym razem czlonkowie tylko grali w karty - nic innego do roboty nie było. McGonagall - animag kot - uganiała sie za Krzywołapem. ( Harry myślał ze na starośc cos jej sie poprzewracało w głowie) A Hagrid - wielki półolbrzym - kupił sobie wielką miotłę nimbus 2500 wersja dla słoni, i zaczął ćwiczyć quidditcha ( był obrońcą) - Armaty z Chudley chcą go właśnie wykupic od Os z Wimbourne za sume stu pięćdziesięciu tysięcy galeonów ( nic dziwnego... jest to najlepszy obrońca wszech czasów - potrafi zasłonic jedną nogą wzystkie trzy pętle). Harry zostal szefem biura aurorów , gdzie najczęsciej posyłal do Azkabanu 3-letnie Dzieci z "kryminalną" przeszlością (jeden poszedł na dozywocie , ponieważ "usiłowal" zabic pewnego aurora smoczkiem - z zeznan poszkodowanego , był to wielki rogogon węgierski). Hermiona pracowała w ministerstwie, a ron handlował dragami.
Bo niewiem czy wogole sie oplaca.. czekam na komenty i te dobre i te złe