Ja czytałam niedawno "Wyspę" Aldousa Huxley'a.To jest chyba jakas utopia,ale nie dość,że była nudna to jeszcze kompletnie nic z niej nie rozumiałam.W sumie nawet nie potrafię powiedzieć jednoznacznie o czym ona jest właściwie. A pamiętam z niej tylko tyle,że jest jakaś wyspa na Pacyfiku, przez którą przechodzi południk 180 stopni, więc teoretycznie stając na nim jest się jakby jednocześnie w dniu dzisiejszym i wczorajszym albo dzisiejszym i jutrzejszym jak kto woli