Zaczął wrzeszczeć jak obdzierany ze skóry. Ból spowodowany przebiciem mięśnia był niczym w porównaniu z katuszą ogniem, który zaczął dobierać mu się do nogi. W każdym jej nerwie czuł jak płomień pożera jego but i nogawkę, aby spałaszować jego ciało. Wił się i wył, bo czuł jak jest żywcem przysmażany, jak z każdą sekundą jest trawiony prze jęzory ognia.
Niczym oszalały zwierz dalej próbował oswobodzić przyszpiloną nogę szarpiąc nią dziko ale to tylko sprawiało większy ból. Wrzeszczał przy każdym ruchu, jednak nie przestawał i próbował dalej. Wierzgał jeszcze bardzie opętańczo, gdy ognień zaczął pieścić jego nogę wewnątrz rany. Najpierw poraniony mięsień został poddany powolnemu przysmażaniu, aż było słychać skwierczenie i zapach palonego mięsa. Potem przyszła kolej na kość, którą ta lawina gorąca zamieniała powoli w popiół.
Z każdą sekundą tej tortury świadomość powoli go opuszczała. Ból stawał się fizycznie nie do wytrzymania. Jego umysł wolał skapitulować, ale on chciał walczyć za wszelką cenę. Czuł jak rwące potoki bólu zalewają jego świadomość i wył niesamowicie, jednak pomimo to nieprzerwanie próbował wyszarpać nogę spod szafy – bez skutku. Z każdą chwilą tracił jednak nadzieję i jakąkolwiek władzę nad własnym ciałem. Na domiar złego, łóżko zajęło się ogniem, który miał spopielić niedługo całe jego ciało. Wszędzie było coraz więcej dymu i coraz mniej powietrza do oddychania. „To już koniec.”
Ogień nie dotarł jeszcze nawet do jego kolana, ale nagle poczuł ból na czole, jakby spadło na nie jakieś rozpalone drewno. Stracił świadomość.
____________________________________
Obiecuję, że następny rozdział będzie lepszy (a przede wszystkim szybszy)! Ten to dno... Ale czeka go jeszcze "rebeting", więc ostateczna wersja powinna być bardziej zjadliwa, choć zmienią się tylko detale.
Ostatnio edytowane przez Rzaki Pak : 07-06-2009 o 21:20.
|