Co chodzi o Romeo i Julię, to uważam, że dla niektórych osób mogą być oni idealni. Dla miłości potrafili poświęcić wszystko, a gdy już myśleli, że będą musieli żyć bez ukochanej/ukochanego odebrali sobie życie. Jeśli dołożyć do tego fakt, że po ich śmierci wszyscy ich opłakiwali/żałowali, a do tego dwa zwaśnione rody się pogodziły nad ich grobem to wychodzi emowate mary sue (wiem, że to co teraz napisałem, to świętokradztwo : P). Dla jakiegoś romantyka może to być ideał i mógłby się z nimi utożsamiać.
Oczywiście sam nie uważam Romeo i Julie za Mary Sue (robinsona cruzoe też nie). Był to tylko przykład, aby pokazać co mam na myśli.
Co chodzi o super moce i bycie najlepszym i potężniejszym, to nie koniecznie musi tak być. Ktoś z założenia może wykluczyć wszelką magię z opowiadania, a bycie the best in the world może go w ogóle nie pociągać. (przykład - Jolsey z lisicy (magia tam co prawda jest, ale bohaterka jest praktycznie charłakiem)).
Jak widać wszystko zależy od punktu widzenia... Ale to już całkiem nie na temat jest... Przeszliśmy drogę od komentowania ff do wywodów na temat tego czym jest Mary Sue... Nie zły offtop : P
Sorki za tę literówkę.
W każdym razie ja się podaję. Do pomyłki się przyznałem, bo była ona de facto po mojej stronie, ale o obiektywność mary sue nie mam zamiaru się już kłócić. Mamy inne zdania, żadne z nas nie chce dać się przekonać, więc dalsza dyskusja nie ma sensu. Tylko niepotrzebnie zaśmiecamy czyjś temat.