Oh... mój najukochańszy zespół.

Nie za bardzo wiem jak opisać ich muzykę... Słucham ich płyt gdy jest mi smutno i mam ochotę się jeszcze bardziej pogrążyć. Słucham ich płyt gdy jest mi wesoło... i niczego już więcej do szczęście nie potrzebuję. ;D Ostatnio stwierdziłam, że ich muzyka ma duszę... Po prostu coś w niej jest, dociera do mnie... o, tak to ujmę. Na początku najbardziej podobała mi się
Viva la Vida..., nie wiem, może w tym okresie akurat jej najbardziej potrzebowałam. Natomiast teraz słucham jej najrzadziej. W moich głośnikach teraz przeważnie lecą ich 3 pierwsze płytki, które uwielbiam. Ulubiona to chyba
A rush of blood to the head. Przynajmniej w danej chwili. ^^
O, a teraz ulubione kawałki, które w jakiś swój sposób mnie rozczulają... nie wiem, są wyjątkowe:
'We never change'
'Yellow' - oczywiście

'The Scientist'
'Warning Sign' - tą piosenką aktualnie jestem zachwycona. Możecie uznać mnie za idiotkę, ale uczę się jej tekstu. ;d Jest prześliczna
'A Rush Of Blood To The Head'
'Fix You'
'A Message'
'Swallowed In The Sea'
'Strawberry Swing'
Kurczę, wiem, że i tak strasznie dużo ich wypisałam, chociaż zamierzałam wymienić tylko parę, ale nie da się. I tak się bardzo ograniczałam. ;d Świetne.