Wątek: Ravenclaw
Wyświetl pojedyńczy post
Stary 08-22-2009, 21:07   #16
dziobaczka89
Jeszcze zdrowy miłośnik fantasy
 
dziobaczka89 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2009
Lokalizacja: Starogard
Posty: 131
Domyślnie

- Jane jak mogłaś narazić Jima na niebezpieczeństwo. – Warknęła Katie, zawzięcie robiąc kleksy w swoim wypracowaniu.
- Nie chciałam. – Mruknęła cierpliwie Jane.
- Ciesz się, że cię nie wsypał. – Prychnął Arnie, huśtając się nerwowo na krześle.
„ Żebyś tak zarył o ziemie”, warknęła w myślach Barson, siedząc nienaturalnie wyprostowana.
- James nigdyby mnie nie wsypał, a ja jego. – Fuknęła, robiąc obrażoną minę.
- Ale tego Gurey’a mógł. – Odparował Arnie.
- Nie, nie mógł. Nie Gurey’a tylko Furey’a – Odburknęła Jane, rzucając ukradkowe spojrzenie Lorcanowi i jego bratu, pochylonymi nad pracami domowymi. – Wiąże nas układ.
- Dupa, nie układ…zresztą, co to za układ. – Warknął Arnie, przestając się kołysać na krześle.
- Skończy się jak uwarzymy eliksir.
- A z jakiej okazji macie ten układ? – Zainteresowała się Katie, zerkając z przerażeniem na swój pergamin. Nie można niego było nic wyczytać.
Sama Katie, wyglądała dobrze. Nie było ani śladu po klątwach, którymi została potraktowana.
- Jest najbardziej popularnym chłopakiem w Ravenclvie. Wspaniały uczeń, doskonały szukający…
- Możesz zachować te pochwały dla siebie. – Machnął zawzięcie ręką Arnie. – Mdli mnie jak słyszę… jak go wychwalasz pod niebiosa. James’owi też tak trujesz o tym Gurfey’u?
- Na iberyjskie gumochłony, Furey! Człowieka aż ręce świerzbią żeby ci przywalić czymś bardzo, bardzo ciężkim. – Warknęła Jane, piorunując Ślizgona wzrokiem. – Jesteś niemożliwy. Chodziło mi o to, że Ravenclav stracił wszystkie punkty, z mojej sakramenckiej głupoty. Lorcan, powoławszy się na świętą naszą Rovene, nację inteligentnych czarownic, wpuścił uczniaków-kurkoniaków w maliny, odciągając uwagę od tego, co naćważyłam.
- Wzruszające. – Prychnął Arnie, udając, że ociera łzy.
- Idę do Jamesa. Tak się składa, że mamy razem szlaban. – Jane wstała. W oczach paliły jej się niezdrowe ogniki. – A wy, co macie dzisiaj wolne?
Katie, gorączkowo zaczęła zbierać arkusze ze stołu. Arnie przyglądał się z niechęcią Lorcanowi i Karolowi.
Jane o nim nigdy nie wyrażała się pochlebnie. Strasznie go, to irytowało.
Wzrok Furey’a i Arniego się spotkał. W milczeniu, pojedynkowali się na wzrok.
- Daj spokój Lorc – mruknął Karol. – To palant.
- Zabawne. – Fuknął, z coraz większym zawzięciem miażdżąc przeciwnika. – To samo właśnie o nim pomyślałem. Nie wiem, dlaczego Jane się z nim trzyma.
- Bo James się z nim trzyma. – Odparł niedbale Karol. – Taka mała analogia. – Uśmiechnął się do brata. – Ten Steward nie jest taki zły, skoro was nie wsypał.
- Kogo on obchodzi. Jest gryfonem. – Odparł zjadliwie Furey.
Arnie popychany, szturchany przez Grey i Barson,w końcu poległ w pojedynku i ruszył za dziewczynami.
- Gryfoni są porządku. Demelza jest w Gryffindorze. – Wzruszył Ramonami uśmiechając się z nonszalancją.
Furey odchylił się do tyłu, jego ręka bezwiednie powędrowała do włosów, mierzwiąc je lekko. Dziewczyny, kilka stolików obok, zachichotały, zwracając uwagę chłopaków.
- Demelza Watts? – Mrugnął z szelmowskim uśmiechem. – Ta zgrabna blondyneczka z męskim zarostem na twarzy? – Wybuchnął gromkim śmiechem, ściągając na siebie gniewne spojrzenie pani Pince, siedzącej przy swoim biurku.
Karol przygryzł wargę ze złości.
- To jej koleżanka. Delma… - Widząc pytające spojrzenie brata, wyjaśnił krótko. – Pozwoliła mi się tak nazywać.
- Delma …a może masmix? Dlaczego od razu nie zaczniesz na nią wołać Margaryna? – Zakpił Lorcan, kręcąc niedowierzająco głową na naiwność brata.
- Jest czarownicą. Nie zna się na mugolskich smarowidłach. – Zarechotał zarumieniony.
- Super stary. Nie chciałbym od ciebie pobierać metod podrywania. – Szepnął, nachylając się konspiracyjnie w stronę brata. Chichot dziewcząt nie cichł. Nerwowo zerkały na dwójkę, przystojnych krukonów. – Nie sądzisz, że są wsiańskie?
- Sam jesteś wsiański. – Odparował do brata, powracając do wypracowania dla Snape’a.
Lorcan przyglądał mu się dłuższy czas w milczeniu, zerkając ukradkiem na śmiejące się dziewczyny.
Jego brat się zabujał. To ci dopiero checa!
dziobaczka89 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem