Wyświetl pojedyńczy post
Stary 08-30-2009, 11:48   #20
Nacia1234
Moderator
 
Nacia1234 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Lokalizacja: Trondheim
Posty: 4,354
Domyślnie

Jakiś taki chaotyczny.

W szklarni czy - innymisłowy - cieplarni numer trzy, stały dwa długie i szerokie stoły.
- Uff.. Już się boję - murknęła Fuerte.
- Ciekawe co tym razem wymyśliła - Pamiętam te sadzonki w tamtym roku... Nie mogłam się pozbyc burdy zza paznokci przez jakiś miesiąc... Tragedia!
- Ach, te...? Nie byłyśmy wtedy na lekcji. Ale trudno było o tym nie usyszeć... to był chyba temat miesiąca.
- Niezbyt interesujący. No nic, dziewczyny, chyba trzeba zająć jakieś dogodne miejsca, bo jak widzicie, Potter już wchodzi...
- Tu chyba będzie dobrze? - podsunęła Fuerte, wiedząc już o co chodzi jej nowym znajomym i wskazała na takie miejsce, na któe profesorka z pewnoscią nie będzie zwracac uwagi gdy będzie poszukiwała osoby do wypytania.
- Perfekt! - na twarzy Fioletowej pojawił się uśmiech. Nagle do szklarni weszła Sprout w idiotycznym czepku na głowie. Machnęła różdżką i na stołach przy każdym z uczniów pojawiła się mała rzecz złożona w kostkę. Jane zaczęła mruczeć pod nosem coś, co brzmiało jak modlitwa.
- Co ty tworzysz...? - Natt spojrzała na nią spode łba.
- Albo mi się wydaje, albo to - wzięła w dwa palce to, co leżało przed nimi na stole - to... jest to co ona ma na głowie...
Zrobiła zmartwioną minę i zaległa cisza. Kilka osób stojących przy nich, widocznie przysłuchiwało się rozmowie, ale nie śmiało wtrącać. Widocznie zainteresowała ich ta pierwsza lekcja zielarstwa.
- Może być miło - zaśmiała się Fuerte, a wszyscy popatrzyli na nią żałośnie - Żartowałam...
- No ja myślę - Claire uśmiechnęła się, a wraz z nią reszta. I wtedy usłyszeli w końcu co mówi nauczycielka. Wczesniej nie zwracali uwagi na jej przemowę.
- Dzisiaj Ślizgoni i Gryfoni się wymieszają. Proszę tą część stołu Gryffidoru o przejście do swoich kolegów... - wskazała na tą część, gdzie stali Luc, Fuerte, Natt, Claire i Jane - proszę, proszę, szybciej...
- To jakiś żart...? - retorycznie zapytała Jane, niechętnie odrywajac się od swojego miejsca.
- Obawiam się, że nie...
- Ale nie załamujcie się - wtrąciła Nattalien - wiecie... mogło być gorzej. Na przykład musielibyśmy założyć.. TO.
W momencie w którym dokończyla zdanie, pojawiły się przed nimi donice z bliżej nieokresloną mazią. Jane podniosła głowę by popatrzeć na swoich przyjaciół, ale jej wzrok przykuł ktoś inny, stojący naprzeciw. Popatrzyła na niego groźnie, ale ten ją zignorował. Wtedy do głowy wpadł jej pewnien pomysł. Nie była nim specjalnie zadowolona. Postanowiła załatwić to później. Czy Natt... kiedy jej nie było...
Z rozmyślań wyrwał ją głos Claire.
- No załóżże to, bo nigdy nie rozpocznie tej lekcji. Chcę mieć to już z głowy! - kiedy podniosła wzrok zobaczyła sowich przyjaciół w idiotycznych czepkach na głowie. Postanowiła pójść za ich przykładem i założyła go z ciężkim westchnieniem. Reszta lekcji jakoś upłynęła. Jedyną rzeczą, którą z niej wynieśli było to że nie nalezy ufać dziwnym nakryciom głowy...


- Chyba coraz bardziej odechciewa mi się tej imprezy... - westchnął Lucio, kiedy wlekli się zatłoczonymi korytarzami do wieży Gryffinforu - jestem wykończony!
- O, mój drogi... za bardzo rozleniwiłeś się w te wakacje! - Jane była już w lepszym humorze.
- Co jak co, ale ta lekcja była straszna. trudno o lepszą kompromitację... - Natt aż się wzdrygnęła. Fuerte milczała.
- No ładnie, tym nowym to potrafią wszystko ubrzydzić..
- Lucio.. nie przesadzaj. Nie było tak źle. Przynajmniej dzisiaj zaszalejemy... - odezwała się "nowa".
- Figlarne figielki - wypowiedziała ponurym głosem Natt. Nawet Gfuba Dama była wykończona. Wyglądała jakby już miała krzyczeć, ale ktoś stojący za nimi - jak się później okazało, byl to Fred Weasley - uciszył ją jednym małym gestem. W Pokoju Wspólnym czekała ich niespodzianka. Na środku stał stolik nieco powieększonym a na nim prowiant.
- Mniam... - mruknęła Fioletowa patrząc na wszystkie napoje - Zacznę od tego - wskazała na butelkę Ognistej.
- To ja z tobą...
- Natt! Nie wiedziałam, że pijesz...
- Czasami się zdarza. Wiesz, dziś na przykład wyjątkowo się zdenerwowałam...
- Chyba nawet wiem na kogo.. - Emdżej znów się zasępiłą po czym odwróciła się do nich plecami i usiadła na fotelu który teraz był przestawiony na kraj pomieszczenia. Przy ciepłym kominku.
Natt tylko wzruszyła ramionami i razem z Claire i Fuerte pożegnały z Luc'em i udały się do ich Pokoju, gdzie miały poczekać na kolację.
__________________
Life is wasted on the living

Ostatnio edytowane przez Nacia1234 : 08-30-2009 o 12:25.
Nacia1234 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem