Wyświetl pojedyńczy post
Stary 02-08-2010, 19:17   #1
Lunka Pomylunka
Mięso armatnie
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Posty: 1
Post Fura, skóra i komóra I liściki

O tym jak baterie wywołały elektryczne spięcie wśród uczniów


McGonagall szybko przebiegła przez korytarz.Był pusty.Jak zwykle- ona spóźniona! Przecież Sony Ericsson ma dobre komórki! A ta już piąty raz w serwisie!Miała być o ósmej, a jest...Komórka rozładowana.McGonagall rzuciła komórką w ścianę i przeklęła pod nosem.Nagle usłyszała cichy jęk.Oczywiście
komórka odbiła się i zamiast do kosza z napisem ELEKTRONIKA wpadła do ust dzieciaka, który łapał krople deszczu z rozdziawioną buzią.
- Mały! Czy Hagrid nie mówił ci, że macie czekać przed Wielką Salą?- krzyknęła
do nowego ucznia Hogwartu.
- Bo...bo już po przydziale i po uczcie...- mrukną ściskając się za brzuch-
Jestem w Huffelpufie!
- To super! Daj mi swoją komórkę i spadaj do Pomfrey to ci da coś na przeczyszczenie i moja komórka zostanie wyzwolona!- zawołała i pobiegła do Wielkiej Sali. Czekał tam: Dumbledor, Carmag i reszta.
- Czemu się znów spóźniłaś?- spytał Snape- ciągle trzymasz ten przestarzały model?Ja mam Nokie K897m za tysiaka!
- Ty! Snape ile razy mam ci powtarzać, że moja Nokia jest lepsza!- wrzasnął
do ucha Severusovi Carmag.Wtedy zrobiła sie draka bo Dumbledore zemdlał.
Czym prędzej zaniesiono go do pani Pomfrey. Leżał teraz koło pierwszaka na nocniku. Nazywał się Kupak i uwielbiał pić deszcz.Teraz po tabletkach przeczyszczających miał biegunkę i śmierdziało w całej sali.Nazajutrz
siódmoklasiści i nauczyciele zgromadzili się wokół dyrektora, który leżał pod kroplówkami.
- Psze dyrektora!- wrzasnął Garry Kotter czemu pan sobie leży, a my pracujemy!?
- Bo mi umarła połowa komórek jak sie dowiedziałem, że Snape ma lepszą komórę ode mnie...- jękną Dumbledor.McGonagall pełniła teraz funkcje dyrektora.
- Ja mam najlepszą komórkę- zawołał Srako Tajfun- Kupiłem ja u kuzyna Slitherina!
Wtedy Gon Pestej wycelował swoją różdżką w Tajfuna- Zajadaj baterie!
No i jak się spodziewacie Srako zaczął pluć i pluć bateriami Panasonic.
Nikt się nie cieszył oprócz Germany Gerber, której brakowało elektryczności do robota zwanego Piesjajciach.okazało się, że Gon Pestej miał źle dobrana różdżkę i baterię porażały prądem. Każdy porażony skakał jak małpa. Zaraz słychać było: Łucho! Łucho!
Daj banana!- wtedy Germana machała różdżką wołając: Prany, rany chcę banany!-
i na stole pojawiały się kiście owoców. Snape wdrapał sie na Pomfrey i założył sobie jej czepek. Skutek też był taki, że wszystkim zaczęły rosnąć włosy na całym ciele.
Jedynie Dumbledore i McGonagall siedzieli na brzegu łóżka i mówili: to chyba już koniec Hogwartu...
Istotnie tak było. Zaraz wszystkie małpy opuściły Hogwart skacząc.Jeszcze do dzis da się słychać ciche wołania:Prany, rany chcę banany...

Ostatnio edytowane przez Lunka Pomylunka : 02-08-2010 o 19:27.
Lunka Pomylunka jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem