to nie "Szczęśliwe dni w Piekle", że Potter i Sev by się polubili

Wg mnie Snape nadal darzyłby Harry'ego pogardą i niechęcią, ponieważ był synem James'a, wątpię by JKR zrobiła z niego
dobrego wujka tylko dlatego, że by żył

O ile wogóle taką myśl, że przeżyje, możemy do siebie dopuścić - przecież to była ostateczna bitwa, gdyby pojawił się po stronie Śmierciożerców, zostałby najpewniej zaatakowany przez ZF, uczniów itp. ponieważ nie znaliby powodu "morderstwa" Dumbla, a gdyby tylko pomyślał o powrocie na "jasną" stronę (przypuśćmy, że jakimś cudem ZF uwierzyłby w jego dobre intencje), odegraliby się na nim Śmierciożercy. Uważam, że SS'owi od początku pisana była śmierć i JA osobiście czytając o jego miłości do Lily oraz skutkach (nieświadomej) zdrady swej ukochanej, o powodzie dla którego Dumbel bezgranicznie mu ufał, popadam w skrajną rozpacz i żałość nad jego osobą - cierpiał całe życie, w imię "większego dobra" tak naprawdę, nie zaznając spokoju,
zaufania, bezpieczeństwa i miłości. Fantastyczna, tragiczna postać.