Wyświetl pojedyńczy post
Stary 03-17-2010, 18:33   #4
Martynika
Mięso armatnie
 
Zarejestrowany: Sep 2009
Lokalizacja: Bory Tucholskie
Posty: 4
Domyślnie

Ciotka Petunia krzyknęła przeraźliwie i rzuciła się w stronę ciała męża.
Któryś ze śmierciożerców chwycił ją wpół, opierającą się rzucił na kanapę. Drugi przytrzymał ją za wierzgające nogi. Trzeci zbliżył się i zaczął podciągać jej spódnicę. Dudley skoczył, ale dwaj inni czarnoksieżnicy zatrzymali go różdżkami wycelowanymi w tył głowy.
- Nieee...! - szarpiący się chłopak krzyknął jeszcze przeraźliwiej od matki. Harry zauważył, że meble zaczęły się ruszać. Stolik uniósł się w powietrze i z głośnym trzaskiem uderzył smierciożerców, którzy trzymali Dudleya. Kanapa z zawrotną szybkością pofrunęła w górę schodów. Harry przykucnął. Mebel wyłamał drzwi i wpadł do jego sypialni, roztrzaskując się o ścianę. Łomot otrzeźwił Pottera, który pobiegł w ślad za kanapą, wyciągnął spod łóżka kufer, w którym trzymał magiczne akcesoria i zaczął przerzucać gorączkowo jego zawartosć. Jest! Znalazł wreszcie różdżkę. Odetchnął głęboko i ruszył z powrotem - na odsiecz ciotce i kuzynowi.
Śmierciożercy najwyraźniej całkowicie stracili kontrolę nad sytuacją. Meble latały wszędzie, powalając mniej szybkich.
- Drętwota! - krzyknął Harry, celując różdżką w jednego z przeciwników. Natychmiast znieruchomiał.
Udało się sparaliżować jeszcze trzech.
Jak zauważył, śmierciożercy wyraźnie starali się go oszczędzać. "Pewnie Voldemort kazał im wziąć mnie żywcem " pomyślał chłopak.
Dudley, spowity siną chmurą, unosił się w powietrzu. Czarnoksiężnicy rzucali w jego stronę zaklęcia, które rozbijały się o latające sprzęty. Ciotka Petunia, która wśród ogólnego zamieszania wyrwała się gwałcicielom, teraz również broniła się jak tylko potrafiła. W dłoni trzymała ogromną patelnię, którą rozdawała ciosy na prawo i lewo. Po chwili ściągnęła z palnika kuchenki czajnik, w którym kipiał wrzątek przeznaczony na herbatę.
Z rozmachem chlusnęła wrzątkiem w stronę nadbiegającego śmierciożercy. Harry zatkał uszy, ale i tak usłyszał okropny, makabryczny wrzask. Któryś z kompanów poparzonego smierciożercy ruszył mu na pomoc.
Ciotka wyszła mu naprzeciw, wymachując bojową patelnią. Ten przeciwnik był jednak szybszy od pozostałych. Zręcznie unikając ciosów patelni, rzucił zaklęcie. Błysnęło zielone światło. Petunia osunęła się na podłogę. Dudley, którego zaistniała sytuacja najwyraźniej wytrąciła z równowagi, również upadł. Zniknęła otaczająca go sina poświata. Zabójca jego matki natychmiast to wykorzystał. Harry usłyszał tylko szept: Avada kedavra. Po chwili kuzyn również leżał bez życia na posadzce.
Martynika jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem