Co prawda nazwa już nie pasuje, z powodu ukazania się tomu 4, ale cóż... Uznajmy to za drobny szczególik. Do przeczytania pierwszej części zmusiła mnie Saruś, za co będę jej wdzięczna do końca świata i o jeden dzień dłużej. Historia jest po prostu przemagiczna, przecudowna i bardzo, ale to bardzo uzależniająca. Szczerze radzę nie zaczynać czytać wieczorem, bo do rana nie będziecie wstanie jej odłożyć.
Na czytelnika czeka cała pula przeróżnych postaci. Jednych, których ma się ochotę obedrzeć ze skóry za samo to, że oddychają, drugich rozbawiających do łez, trzecich, w których nie da się nie zakochać, czwartych, piątych (...) setnych, które robią jeszcze co innego. Charakterystyka na zachętę - w poście Sarahis. Zapraszam do lektury.