Wyświetl pojedyńczy post
Stary 08-04-2010, 13:56   #3
Koumou-chan
Mięso armatnie
 
Koumou-chan na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2010
Posty: 3
Domyślnie "Swego ducha dzieli na trzy" Rozdział I cz. III

- O co chodzi? – spytała stając naprzeciwko Draco.
Draco tylko spojrzał na nią z ukosa i jednym lekkim uderzeniem w bark kazał jej iść na przód.
Ann nie chcąc stracić równowagi i panowania nad sobą odwróciła się i poszła we wskazanym jej kierunku, a Draco szedł tuż za nią. Co on taki nerwowy?! Nie ważne… pewnie znowuż ktoś coś ode mnie chce… Skrzywiła się na samą myśl o kolejnej dostawie i targowaniu się o wygórowaną cenę za kurs.
- Jak przejdziemy dwa metry zatrzymaj się przed przedziałem z czerwoną zasłoną – powiedział oschłym głosem.
- Kore ga sukide wa nai* - wymamrotała pod nosem.
- Coś mówiłaś? – spytał z cichym zdziwieniem w głosie.
- Nie nic… głośna myśl – odrzekła a na jego twarzy pojawił się półuśmiech.
Z tego co wiem, to tobie zawsze się coś nie podobało. Pomyślał idąc za nią.
- to tutaj – powiedział kładąc jej rękę na ramieniu.
Przeszedł obok niej i otworzył drzwi rozsuwając czerwoną zasłonę.
Odpowiednim gestem zaprosił ją do środka, gdzie czekał na nią, ku jej zdziwieniu, Snape.
- Nie myślałem, że będziesz aż tak arogancka, że przybędziesz do Hogwardu – odrzekł, gdy Draco zamkną drzwi przedziału stając obok nich.
- Arogancja mi popłaca – odrzekła siadając naprzeciwko Snape’a, który uśmiechnął się nie mile.
- W sumie teraz będę miał same korzyści. – zaczął – Ty jesteś tylko posłańcem, więc nie będziesz mogła nikomu powiedzieć do kogo dostarczasz listy… W ten sposób Potter i reszta nie odkryją kim naprawdę jestem.. Co? Prawie jak tajemnica spowiedzi? – zadrwił, a na jej twarzy pojawił się kaprys złości.
- Zawsze ową tajemnicę mogę złamać – odrzekła spokojnie przechylając głowę na bok jednocześnie uśmiechając się złośliwie.
- Wtedy to by unieważniło umowę i punk dwieście cztery z paragrafu siedemnastego o ochronie danych klienta. – wyrecytował głosem pewności siebie.
- Ale wiesz, że nawet w kodeksie można znaleźć haki? – spytała, upewniając się czy Snape zna cały kodeks.
- To nie jest możliwe – odrzekł z drwiną w głosie.
- Nie ? – zdziwiła się – To posłuchaj tego: punkt trzysta pięć z paragrafu czterysta szóstego o ochronie życia. „Jeśli życie klienta, odbiorcy lub osoby trzeciej, osób trzecich będzie w jakikolwiek sposób zagrożone, doręczyciel ma prawo i obowiązek powiadomić o to odpowiednie władze. Jeśli nie będzie to możliwe ma prawo i obowiązek powiadomić o tym swojego klienta, odbiorcę lub osoby trzecie, osobę trzecią o zaistniałym zagrożeniu” – wyrecytowała zakładając nogę na nogę, a czubki czarnych glanów na chwilę zalśniły w blasku zachodzącego słońca. – Co ty na to Snape? – spytała a na jego twarzy pojawiło się zmieszanie i zniesmaczenie. – Zawsze mogę cię pogrążyć.. wystarczy źle złożone zdanie, czytanie między wierszami, spóźnienie się z zapłatą, grożenie mi i tego typu rzeczy, a wszyscy dowiedzą się kim jesteś – odrzekła wstając na równe nogi – A jeśli nic dla mnie nie masz, pozwól że wrócę do swojego przedziału – dodała odsuwając drzwi.
- Jeszcze się z tobą policzę – syknął Snape, a Ann zatrzymała się i spojrzała na niego drwiącym wzrokiem.
- Wiem nie będzie łatwo, ale wytrwam.. akurat eliksiry to mój konik – odrzekła przesłodzonym głosem i wyszła z przedziału zamykając drzwi.
Pobieżnie spojrzała na Draco, który stał obok.
To już wiem dlaczego jest jego pupilkiem. Zadrwiła w myślach i ruszyła w stronę swojego przedziału. Jeszcze okaże się że się yaoicują.. a ja umrę w butach. Zaśmiała się cicho.
Lepiej się pospieszę, bo pewnie Harry i Ron rozgrywają kolejną partię szachów. Pomyślała przyspieszając kroku.
Po chwili znalazła się obok swojego przedziału. Westchnęła i otworzyła drzwi, weszła do środka zamykając je za sobą i zasuwając zasłony. Usiadła na swoim miejscu.
- Co Malfoy od ciebie chciał? – spytał Ron zauważywszy jej zmęczoną minę.
- Nie Malfoy, tylko Snape… Malfoy robił za posłańca – odrzekła, a na ich twarzach jak i na twarzy Ann pojawiły się kpie uśmieszki.
- Cały Malfoy – odrzekła cała trójka.
- To Snape jedzie tym pociągiem? – zdziwiła się Hermiona
- Tak niestety… - odrzekła Ann.
- Więc co Snape chciał od ciebie? – spytał Harry
- Chciał tylko się upewnić, że nadal pracuje jako dostawca.
- Ale jest jeszcze coś. Prawda? – spytała Hermiona
- Tak, ale o tym opowiem później, jak już będę miała stuprocentową pewność co do odbiorcy
- To Snape korzysta z twoich usług? – zdziwił się Ron i odłożył fioletową fasolkę do pudełeczka.
- Tak. I to już od bardzo dawna, ale do tej pory nie wiem, do kogo są te listy – odrzekła z zamyśleniem.
- No cóż, ja nadal myślę o Snape’ie jak o śmierciożercy – powiedział Harry.
- Nie wątpię w to. Ale nie masz na to dowodów – uświadomiła mu Ann.
- Harry, Ann ma rację… - zaczęła Hermiona – A na dodatek Dumbledore mu ufa – powiedziała poważnym tonem.
- Póki co będę dla niego pracować. – spojrzała w okno, a później popatrzyła na całą trójkę – I postaram się dowiedzieć, czy Snape rzeczywiście przeszedł na stronę Dumbledora czy od tych kilkunastu lat nie jest szpiegiem Voldemorta – odrzekła, niemo wymawiając ostatnie słowo.

Cała podróż do Hogwardu przebiegła pomyślnie
Nie licząc spotkania z Snape’m…. Ale przynajmniej nie zna on całego kodeksu.
No cóż.. ale nadal nie czuję się tutaj bezpieczna
Wysiadłszy z pociągu cała trójka nalegała, żebym poszła z nimi przywitać się z ich przyjacielem…
Hagrid, to miły półolbrzym… wiem że będę mogła liczyć na jego pomoc w różnych sytuacjach.
Nie wiem dlaczego… ale cały czas myślałam o Malfoyu.. „ale dlaczego?”
Zastanawiałam się
No cóż…
Powozami dotarliśmy do zamku na ucztę. Najpierw do domów zostali przydzieleni pierwszoklasiści.
Dziwne dzieci w świecie czarodziejów rozpoczynają naukę w wieku jedenastu lat…
Tak, tak powinnam to wiedzieć bo należę do tego świata.. ale niczym zmieniłam imię.. och znów o tym myślę…
Ale jak zaczęłam muszę skończyć.
Niczym zmieniłam imię… i wyjechałam do Anglii
Mieszkałam w Bułgarii, a tam dzieciaki rozpoczynają naukę w wieku dwunastu lat..
A i jeszcze od siódmego do dwunastego roku życia uczą się w domu..
W moim byłym domu, gdy ukończyłam czwartą klasę,
Gdyż byłam i jestem niezwykle uzdolniona, zaproponowano mi żebym zarabiała na życie jako dostawca…
Nic wielkiego, ale za to jakie pieniądze, które do dziś są mi bardzo potrzebne..
Moi rodzice byli odmiennego zdania… nie chcieli o tym słyszeć…
W moje piętnaste urodziny podjęłam decyzję…
Rodzice się ode mnie odwrócili
Ja zmieniłam imię i nazwisko wyjechałam do Anglii i postanowiłam chodzić do mugolskiej szkoły.. w której myślałam że zwariuje…szkołę zmieniałam chyba z dziesięć raz aż w końcu jak pisałam na początku postanowiłam odejść i nie uczęszczać do jakiejkolwiek możliwej szkoły..
Rok mieszkałam w normalnej dzielnicy ale ze względu na „dziwne wydarzenia” przeprowadziłam się…
W pierwszy wieczór podzieliłam się tym z Harry’m Hermioną i Ronem.. chciałam być z nimi szczera…
O dziwo zaakceptowali to……

___________________________________________
*Kore ga sukide wa nai – z jap. Nie podoba mi się.
__________________
Koumo-chan
Koumou-chan jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem