Happysad jest tak specyficzny że dziwię się że ktokolwiek umie się na ich temat wypowiedzieć tylko dobrze/tylko źle. ; ) Bo niby ich muzyka to jest poprok dla plastikowych nastolatek (nie zlinczujcie mnie, takie chodzą słuchy) a jednak wciągają, bardzo. Fakt, słowa są często nastrajające pesymistycznie, ale można w nich odnaleźć naprawdę sensowne rady czy jak kto woli motta. Poza tym na koncercie jest mega, zupełnie co innego niż słuchanie z kompa, no skakanie, darcie pyszczków, pogo, magia ; ) Każdy nawet jeśli nie lubi ich muzyki to słuchając na żywo prztupnie nóżką. Dziwny zespół, zaiste
A propo ulubionych piosenek, to 'Aramgedon' wywołuje u mnie ciarki : )