Ooo, temat idealny dla mnie. Uwielbiam klasykę rocka. Ale do rzeczy.
Dżem - nie zliczę już ile razy układałam w myślach ody na część Ryśka. Drugiego tak charyzmatycznego, nietuzinkowego i wrażliwego wokalisty nie było nigdy wcześniej i nigdy potem na polskiej scenie rockowej. Swoim głosem przeszywał człowieka na wylot, poruszał najgłębiej ukryte struny ludzkiej duszy,. a w pozornie prostych tekstach zawarł całą gamę różnych emocji, refleksji i uczuć. Pozostawił po sobie tyle wspaniałych, nieśmiertelnych utworów, że nie sposób ich zliczyć. Uwielbiam, kocham po wsze czasy. Amen.
Jefferson Airplane - z reguły wolę męskie wokale w rockowych kapelach, ale tym razem wpadłam. Ach...ona ma taki cudowny głos, ze nic tylko słuchać <3.
The Doors – żeby ubrać w słowa geniusz Doorsów trzeba by nowego alfabetu. A przede wszystkim klucza do Drzwi Percepcji. Jim, szczęśliwiec, już je otworzył, a my wciąż szukamy...
AC/DC – ale tylko z Bonem Scottem
Deep Purple – naprawdę nikt nie pamięta o takich perełkach jak Child In Time, Perfect Strangers czy Smoke On The Water? Wstyd! Osobiście uwielbiam Purpli z czasów Ritchie’ego Blackmora.
Eric Clapton - mistrz. Najlepszy (obok Blackmore'a) gitarzysta wszech czasów.
Oczywiście jest tego znacznie więcej... Aerosmith, Free, Stonesi... to tylko te naj-naj są
__________________
"Nikt nie każe Ci iść dalej. Można siedzieć i czekać na śmierć. Można przez całe życie siedzieć i czekać na śmierć. To też jest godne, jest honorowe, może być przyjemne, jeśli ktoś potrafi czerpać z tego przyjemność. Nikt nigdy nie powiedział, że tylko jak się idzie naprzód to dopełnia się los człowieka"
Jake, spragniona żaba nie może pić z dwóch jezior jednocześnie
Ostatnio edytowane przez Hermiona1334 : 01-09-2011 o 15:14.
|