Haha, Sienkiewicz. Ogólnie rzecz biorąc, dla mnie katastrofa. W podstawówce, kiedy przyszedł czas na przeczytanie 'W pustyni i w puszczy' nie załamałam się specjalnie, bo zawsze lubiłam czytać i grube książki mnie nie przerażały, i przeczytałam. Mama mówiła, żebym czytała Sienkiewicza, no to czytałam, a co. No i właściwie to jedyna książka tego autora, przez którą przebrnęłam do końca. Nie wiedziałam, że przez pół powieści można opisywać pustynię, ale wtedy byłam niedoświadczonym czytelnikiem, więc się zaskoczyłam. W każdym razie, nie wspominam tego najlepiej, ale szybko zapomniałam, że musiałam to przeczytać, bo w gimnazjum przyszedł czas na Krzyżaków! Przeczytałam może pięćdziesiąt stron. I do widzenia. Nie dałam rady - totalna katastrofa, flaki z olejem, że Jezu. Pozdrawiam Maćka z Bogdańca, zapamiętam go na zawsze.
Potop. Nie wierzyłam w swoje siły szczerze mówiąc, jak zobaczyłam milion stron i nazwisko autora na okładce, ale próbę podjęłam! No i zatrzymałam się mniej więcej w momencie, kiedy kumple Kmicica zrobili borutę w jakiejś chatce, czy karczmie (no, tyle wyniosłam z książki, że nawet nie pamiętam, gdzie to było). Streszczenie też przerosło moje możliwości. Sienkiewicz jest dla mnie po prostu straszny, okropny, nie do zniesienia. Opisywanie jakiś pierdół, które często w ogóle nie mają żadnego znaczenia, a człowiek męczy mózg i oczy, bo Heniowi się zachciało opisywać drzewko przez cały rozdział. Postacie bezpłciowe totalnie - wiem nawet z samego przerabiania lektur w szkole, nie muszę do tego czytać całej sienkiewiczowej literatury. Rozumiem, że opisywał ważne wydarzenia historyczne, że powinniśmy to wszystko znać. Ale litości, nie można tego napisać jakoś... żywiej? Żeby nie przypieprzać gwoździa o biurko ze zmęczenia z każdą przeczytaną stroną?
Szczerze podziwiam wszystkich, którzy lubią jego twórczość i się w niej zaczytują, bo ja sobie po prostu tego nie wyobrażam.
__________________
Emily: I can just see it now, in lights, "Naomi, get to know me".
Naomi: I thought it was quite catchy.
Emily: Yeah, well so's AIDS.
|