No dobra, nie mówię, że kobiety w islamie mają tak zajebiście jak ja. Ale właśnie chodzi o to, że to niekoniecznie musi zależeć od samej wiary. Sama piszesz, że jesteś zmuszana, ale to zależy od twojej rodziny tak właściwie. Mnie też mama próbowała zmuszać, i o ile na początku się dawałam, to od kilku lat już tak nie jest. Dlatego twierdzę, że ma się wybór. Tylko, że z konsekwencjami wyboru też trzeba mieć odwagę się zmierzyć.
Jest zależna od męża, to się zgadza. I może sobie trafić na takiego, który ją zakatuje albo na takiego, który będzie ją szanował. Oni mają mnóstwo durnych wierzeń, mnóstwo durnych według mnie wyznaczników i absolutnie nie twierdzę, że kobieta w islamie jest traktowana jak załóżmy kobiety w innych wyznaniach - chociaż tez nie wszystkich. Tylko, że właśnie to jest dla mnie skrajność. Że według ciebie każda muzułmanka, ma takie straszne życie, że mąż jej spuszcza łomot za byle co. Tak nie jest w każdej rodzinie. Nie każdy mąż katuje swoją żonę, podpala ją, czy Bóg wie, co jeszcze robi.
__________________
Emily: I can just see it now, in lights, "Naomi, get to know me".
Naomi: I thought it was quite catchy.
Emily: Yeah, well so's AIDS.
|