Z westchnieniem i melancholią Ginny podeszła do tego zaułka, z którym miała tyle pięknych wspomnień. Jej oczom ukazały się duże, drewniane drzwi. Bardzo stare.
Podeszła do nich. Jej zmysł Sherlocka Holmesa kazał się jej zatrzymać.. Dotknęła klamki. Ciepła. To znaczy, że ktoś tu przed chwilą był.
Weasley podniosła rękę i przyjęła stan najwyższej gotowości i czujności. Wymówiła niewerbalne hasło i drzwi z cichym klikiem się otworzyły. Ginn pchnęła je, kląc w duchu, dlaczego nigdy nie chciało im się ich naoliwić. Teraz jednak nie było na to czasu. Intruz i tak prędzej czy później dowiedziałby się o jej istnieniu.
Rudowłosa dama nie zdejmowała swojego czarnego kaptura. Zza fotela widziała czarną postać, odzianą w taką samą pelerynę jak ona sama.. Spod niej wystawały blond włosy, a gdy postać odwróciła się profilem, ukazał się ten charakterystyczny nos.
-Angie! - zawołała Ginn i rzucila się w ramiona przyjaciółce.
__________________
Kto jest śmierciożercą? Ja! Ktoś o tym wie? Może rzucę na niego Avada Kedavra?
"Jest wiele ważniejszych spraw niż moje delikatne serce."
|