|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Mar 2008
Posty: 383
|
Nudziło mi się, więc naskrobałam cośtam jeszcze ;<.
- Widzę, że kilku Ślizgonów brakuje? - Flitwick popatrzył na klasę znad swoich okularów i zmarszczył brwi - Ktoś wie co z nimi?
- Zatrucie pokarmowe, czy coś takiego - Angelina usiłowała rozkleić swoje oczy. Naprawdę mało spała tej nocy, mimo tego zjawiła się na lekcjach. W sumie była wkurzona na osoby, które sobie to olały. Niewykluczone, że znów narobią kłopotów.
- Zatem przystąpmy do lekcji. Ktoś wie jakim zaklęciem będziemy się dziś zajmować? Podpowiem, że to kolejne zaklęcie z podręcznika - ręka jakiegoś Gryfona wystrzeliła w górę. Odpowiedział poprawnie, za co dostał 5 punktów. - Przeczytajcie informacje o tym zaklęciu, zaraz przejdziemy do ćwiczeń.
* * *
- Możecie mi wyjaśnić dlaczego obijacie się, skoro i tak już mamy lekko przechlapane? Nie wiem czy zwróciliście uwagę, że nasz ratunek, czyli Snape, zrobił się na nas cięty! - Angelina wpadła do Pokoju i ze złością cisnęła torbę na kanapę.
- Dzisiaj serio nie byłyśmy w stanie. Wiesz jak mnie boli głowa? - Ginn usiłowała wytłumaczyć się żądnej krwi pannie Johnson.
- Musimy ograniczać takie zachowania, dlatego teraz przez jakiś czas będziemy pić tylko w weekendy! Rozumiemy się? - opadła na swój fotel i westchnęła ciężko.
- Racja, nie powinniśmy tak często wagarować - Marcelina usiadła na podłodze i oparła głowę o kanapę. Kaajn w zadumie pokiwała głową.
- Musimy nadrobić zaległości z dzisiaj - Angela podźwignęła się na łokciu i usiadła w cywilizowanej pozycji. - Kto ma notatki? Były jakieś zadania? W ogóle co wy robiliście cały dzień, że przyłazicie dopiero teraz?
- Referat o jadowitych tentakulach na zielarstwo - Sara przywołała różdżką czysty arkusz pergaminu. Jej granatowe oczy często na ułamek sekundy zahaczały o Traceya. - Chyba pójdę do biblioteki to napisać - wstała i ruszyła w kierunku wyjścia ocierając się niemal niezauważalnie o Davisa. Kącik jego ust drgnął lekko.
- Angelina, możesz pożyczyć mi notatki? - zapytała cicho Kaylin nie wyczuwając tej... energii wytworzonej pomiędzy jej przyjaciółką a byłym chłopakiem. Jej myśli obecnie zaprzątał ktoś inny. Jutro o tej samej porze.
- Jasne, łap - rzuciła skrupulatnie zapisanym arkuszem, który Ross niezgrabnie chwyciła i machnęła różdżką w celu jego skopiowania. Do salonu wkroczył w tym momencie Zabini, natychmiast zauważając starszą Johnsonównę i uśmiechając się szeroko. Usiadł obok jej fotela i pocałował jej kolano. Sekundę później podniósł głowę i posłał Angelinie znaczące spojrzenie, doprawione uniesioną lekko prawą brwią. Normalnie każdy zwróciłby na to uwagę, tym razem jednak Angelina i Ginn nie były za bardzo przytomne, Javier i Malfoy byli pochłonięci rozmową o ostatniej rozgrywce Quidditcha, Bastian wyszukiwał przyjemnie wyglądające cukierki w woreczku Fasolek Wszystkich Smaków, Marcelina wertowała z tępą miną książkę do OPCM. Natomiast Kaajn i Davis siedzieli zamyśleni, przy czym spojrzenie Ross było raczej zrozpaczone, Tracey zaś przygryzając lekko kciuka prawej ręki, wyglądał na całkiem zadowolonego.
- Może w coś zagramy? - Angelina ziewnęła. - Gdzie Christi?
- Jak zrobimy lekcje, to spoko. A Christiny nie widziałam cały dzień. Przepadła jak kamień w We... - Ginn kopnęła Angelę w kolano, a jej noga podskoczyła, uderzając przy okazji w stolik i wysypując ze stojącej na nim miski trochę czipsów - Khm... Która godzina?
- Hmm - Flint, który właśnie dołączył do towarzystwa zerknął na zegarek - za dwadzieścia dziewiąta.
O tej samej porze.
Kaajn biegiem pokonywała korytarze Hogwartu, z nadzieją, że zdoła jeszcze złapać Cedrika w klasie na trzecim piętrze. Była już całkiem blisko. Wpadła w końcu zdyszana do sali i rozejrzała się po niej zdezorientowana. Była... pusta. Nie sądziła, że Diggory ją wystawi. Albo, że tak szybko przestanie czekać.
- Jednak jesteś - usłyszała głos za plecami. A więc jednak był, czaił się w kącie. Podszedł do drzwi i zamknął je, po czym zaczął zbliżać się w stronę Kaajn i oparł się o biurko obok niej, otaczając ją ramieniem.
- Nie...
- Dlaczego? - jego pytanie było błyskawiczne, niemal wszedł jej w słowo.
- Ja po prostu nie chcę. My... musimy się poznać. Zapomnijmy o tym, co było wczoraj. - Cedrik prychnął.
- Poznać. Zapomniałaś już jak sypialiśmy ze sobą rok temu? Zapomniałaś jak dobrze było ci wczoraj? - chwycił ją mocno za ramiona i przycisnął do ściany. Zbliżył głowę do jej i wydyszał - Nie możesz o nim zapomnieć? - Pokręciła głową z niewiedzą w oczach.
- Nie wiem, Ced. Ja nie wiem co mam robić - jej oczy zaszkliły się niebezpiecznie, więc puścił ją i odsunął się na w miarę bezpieczną odległość. - Na razie możemy spróbować. Ale... nie chcę kontaktów... no wiesz... fizycznych - podeszła do jednej z półek i z pozornym zainteresowaniem zaczęła oglądać przedmiot na niej leżący.
- Dobrze. Spróbujemy.
Nie wiedziała, czy była to dobra decyzja. Wciąż miała wyrzuty sumienia, teraz przytłoczył ja jeszcze fakt, że nie potrafiła do końca odmówić jakiemuś marnemu Puchonowi. Jeszcze się z tego wszystkiego wyrwę. Jestem silna przecież... Na pewno.
__________________
Wolałabym nie...
|