dobra zamawiam ^^ pisze
-Po jedzeniu czas na małą whisky! – Rzucił Dominic układając naczynia jedno na drugim.
-Do picia to ty pierwszy! – Zaśmiała się rudowłosa. – nawet flaszki ze sobą dźwigasz.
Dominic popatrzył „z pod byka” na przyjaciółkę, bo dobrze wiedziała, że w wolnych chwilach pędził różne eliksiry – to go odprężało. Christina skierowała różdżką na kredens i wykonała nią pełen gracji obrót. Z zaszklonego kredensu wyleciały szklanki oraz butelka ognistej whisky.
Głębokie szklanki o grubych dnach wylądowały przed zgromadzonymi przy stole smierciożercami. Dominic machnął różdżką i w szklankach pojawił się drobny lód. Christina kierując butelką napełniła szklanki po brzegi.
-No to Salut ma familia – Wykrzyknął Dominic unosząc wysoko szklankę i patrząc w kierunku każdego przy stole. Śmierciożercy wznieśli swoje kieliszki równie wysoko, po czym napili się whisky’acza.
Po paru minutach sytuacja zrobiła się luźniejsza, Blanca nie czuła się już obco, Dominic nie odczuwał już skutków niewybaczalnego zaklęcia, Ginny zapomniała o szykującym się napadzie na sklep jej braci. Lucy i Christina pogrążyły się w rozmowie najwyraźniej dobrze się bawiąc, bo nie zwracały uwagi na ciągle napełniające się szklanki. Półwilkołak zajadał się krwistym stekiem i spoglądał z uwagą na dziewczyny. Nikt nie zwracał uwagi na brak Czarnego Pana. Wokół panowała zupełnie luźna atmosfera i nic nie wskazywało na to, że za niedługo ten spokój zamieni się w wir walki, trzasków i krzyków.
Dominic spoglądając na napełniającą się szklankę pogrążył się w myślach. –Ginny musi być bardzo ciężko, chociaż nie daje po sobie poznać – pomyślał. Przecież to normalne, mimo iż teraz jest zimną i bezwzględną kobietą to jednak Fred i George są jej braćmi. Mężczyzna podziwiał jej podejście do sprawy. Sam nigdy dla własnego dobra nie opowiadał o swojej rodzinie. Chociaż ma odwagę przeciwstawić się Czarnemu Panu i umrzeć w imieniu własnych zasad - nie jest na tyle głupi by narażać swoich bliskich – gdyby tak owych miał. Popatrzył na Ginny potem na Blanca’e. Po chwili dotarło do niego ze jego towarzyszka coś do niego mówi.
-Dom.. powiedz mi czemu jako pierwszy z obecnych na sali podszedłeś do mnie by się zapoznać?? – Zapytała Blanca patrząc badawczym wzrokiem w oczy śmierciożercy.
Dominic zakrztusił się i lekko poczerwieniał, czego jednak nie było widać ponieważ ów czerwonawy kolorek złapał już wcześniej, pijąc ognistą.