Wątek: Slytherin
Wyświetl pojedyńczy post
Stary 08-04-2011, 21:34   #1001
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie

Na życzenie Kaajn

Christina uniosła swoją szklankę i znad krawędzi obserwowała nowo przybyłych z wyraźnym zainteresowaniem. Upiła nieco bursztynowego płynu i zmarszczyła nos patrząc na dłoń Kaajn, spoczywającą na udzie Trace'a. O co chodzi?
- Bleeh. Coraz gorsze są te alkohole. - stwierdził rzeczowo Draco potrząsając zawartością swojej szklaneczki. Kilka kropel wychyliło się i spadło na jego spodnie. Zaklął szukając jakiejś serwetki. Znikąd pojawiła się dłoń Angeli trzymająca białą ściereczkę. Burknął jakieś podziękowanie i zabrał się za sprzątanie szkód.
- Czy ja wiem... mi smakuje tak samo. - mruknęła Mimid lustrując zawartość pod światło.
- Bo ty się na niczym nie znasz. - zaśmiał się Flint.
Cała ta sztuczna rozmowa miała na celu ukrycie niezręczności. Nie można było przecież rozmawiać o pogodzie, bo za oknami rozciągał się widok na dno jeziora. Prócz brudnej, zielonkawej toni nie było widać nic. Zupełnie nic.
- No dobra, co jest grane? - zapytała w końcu Angelina. Czuła, że palce Zabiniego zaciskają się wokół jej nadgarstka, ale nie zważała na to. Bezczelnie wlepiała duże oczy w Kaajn i Davisa.
- Nic. - odparła dziewczyna wymijająco, patrząc gdzieś w dal.
- Daj im spokój. Zostaw. - mruknął Johnson Blaise.
Rzuciła mu oschłe spojrzenia, ale posłuchała. I tak w końcu najdzie ten moment, że będą w swoim dormitorium. Wtedy już nikt jej nie obroni przed wodospadem dociekliwych pytań. Oj, nie.
Javier i Arnold siedzieli pochyleni nad szachownicą. Niby grali, ale każdy z nich z zachłannością małych dzieci spijali wszystkie słowa elity. Jak do tej pory nie udało im się wkraść w ich grono. Javier był już bardzo blisko, zbliżył się do Christiny. Nawet bardzo. Ale zaprzepaścił swoją szansę kilka dni temu. ( tak to jest jak sie nie pisze ;p Nie ma elity ;p) Teraz na nowo musieli wszystko zaplanować. Szachy miały rozwijać ich umiejętność sprytu, tak bardzo potrzebną.
Blanca siedziała na uboczu i wertowała książkę od zielarstwa, w poszukiwaniu jakiś informacji o diabelskich sidłach. Jak na złość kartki z pożądanymi informacjami skleiły się karmelowymi krówkami, które podjadała na lekcji.
Na tej samej kanapie siedziała też Lucy. Ta z kolei usilnie próbowała wyczarować błękitny płomień. Jak na razie najbliżej była raz, gdy płomienie zabarwiły się na granatowo. Teraz jednak ogień buchał w wesołym, zielonym odcieniu. Zrezygnowana wsparła głowę na dłoniach i spoglądała poprzez ogień na przystojnego szóstoklasistę.
Wśród elity słychać było gromki śmiech, gdyż Marcus z Draco opowiadali o swoim ostatnim wypadzie do kuchni. Jednak śmiech był sztuczny, nieprawdziwy. Nadal nie potrafili znieść tej bariery, która wyraźnie ich dzieliła.

***

Po opróżnieniu drugiej butelki bariera zniknęła, jak ręką odjąć. Angelina siedziała na kolanach Blaisa, co jakiś czas całując go w odsłoniętą szyję. Christina wylegiwała się w swoim fotelu, jak zwykle przerzuciwszy nogi przez oparcie. Malfoy i Flint gestykulowali zawzięcie i nie wiedzieć czemu, ich krawaty były porozwiązywane, a koszule rozpięte. Kaajn i Trace nadal mieli splecione dłonie. Chłopak drugą ręką łaskotał kark dziewczyny. Ta co chwilę przywoływała na usta uśmiech. Marcelina rozłożyła się wygodnie na kanapie i sączyła Ognistą przez słomkę.
__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#

Ostatnio edytowane przez Christina : 08-04-2011 o 22:12.
Christina jest off-line