Wątek: Slytherin
Wyświetl pojedyńczy post
Stary 08-05-2011, 19:13   #1007
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie

Nie, Draco, nie gramy na całowanie z Tobą.
Siostra, kocham Twoje pomysły : **
Kaajn, Twoje też :**




Angelina już od dłuższego czasu okupowała łazienkę. Aktualnie splatała długie włosy w zgrabnego warkocza. Nuciła pod nosem jakąś skoczną pioseneczkę, zupełnie nie odczuwając skutków wczorajszej zabawy. Nagle przypomniała chwilę, gdy Zabini oznajmił, że nigdy nie uprawiał seksu z Gryfonką. Ku zaskoczeniu wszystkich obecnych jej młodsza siostrzyczka chwyciła swój kubeczek i wypiła jego zawartość. Draco zakaszlał, co nieprzyjemnie brzmiało jak 'zdrajca'. Angelina do tej pory zastanawiała się kim był ów Gryfon, bo George na pewno nie. Wzruszyła ramionami, posłała całusa swojemu odbiciu i wyszła z łazienki. Zerknęła na Christinę, która cały czas leżała w łóżku, chociaż zegar niebezpiecznie zbliżał się do godziny dziewiątej. Sama zanurzyła się w czeluściach szafy w poszukiwaniu jakiejś spódniczki. Nie usłyszała nawet, gdy drzwi do dormitorium otwarły się i stanął w nich mokry Flint. Tylko w białym ręczniku.
- Mim mówiła, że mogę sobie pożyczyć jakiś szampon. U nas chwilowo wyszedł.
Christina podniosła jedną powiekę. Marcus wyraźnie kierował swoje pytanie do niej. Wskazała mu dłonią drzwi do łazienki, nie próbując nawet wykonać jakiegoś innego gestu. To było ponad jej wątłe siły. Nagle poczuła jak silna męska ręka kładzie się na jej głowie, a potem mocno mierzwi włosy.
- Flint, kurwa!
Ale zanim zdążyła się podnieść na rękach chłopak zniknął za drzwiami do 'damskiej świątyni'. Słyszała tylko chichot i upadek jakiejś buteleczki. Modląc się w duchu, żeby to nie był jej ulubiony żel pod prysznic, usiadła na łóżku, spuściwszy nogi na podłogę. Dzięki 'artystycznemu nieładowi' wykonanemu przez niesamowicie profesjonalnego fryzjera, wyglądała koszmarnie. Marcus wychodząc rzucił jej złośliwy uśmiech i puścił oczko. Rzuciłaby czymś w niego, ale po co?
Angelina chodziła po pokoju w spódniczce i staniku, poszukując białej bluzki, która spełniała by wymagania mundurka. Klęczała przy swoim łóżku, gdy drzwi ponowie się otworzyły, tym razem wpuszczając w progi Mimid, a następnie Kaajn. Rose skierowała się od razu do łazienki, aby zaczerpnąć odświeżenia. Marcelina tymczasem rzuciła Angelinie jakąś bluzkę i sama zaczęła się ubierać. Po piętnastu minutach wszystkie były gotowe do wyjścia, prócz rzecz jasna, Christiny. Przez cały ten czas zdążyła tylko wstać z łóżka i nakarmić Tomusia. Teraz, gdy drzwi zatrzasnęły się po raz ostatni, postanowiła się ubrać. No tak, świetny pomysł. Ale w co?

***

- Minus 10 punktów dla Slytherniu, panno Johnson. Nie będę tolerowała spania na moich lekcjach. Jeżeli chce się urządzać szalone imprezy w środku tygodnia, to następnego dnia trzeba być gotowym do zajęć.
Twarz profesor McGonagall była ściągnięta i nieubłagana.
- Wczoraj była niedziela - mruknęła Christina, zanim zdążyła ugryźć się w język.
- Minus 10 punktów dla Slytherinu.
Johnson jęknęła.
Czerwone rubiny, znajdujące się w wielkich klepsydrach wzniosły się do góry....

***

.... po czym opadły na pokaźny stosik, gdy tylko Sara dobrze odpowiedziała na pytanie profesor Sprout. Kaajn obdarzyła ja wyjątkowo nieprzyjemnym spojrzeniem, i odwróciła się ostentacyjnie w stronę Mimid i zaczęła z nią konwersację.

***

- Christino, znaj moją dobrą wolę. Po raz ostatni podejmuję się próby nauczenia cię reguł szachów. - Marcus przemawiał tak porywczo, jakby naprawdę robił coś wielkiego.
- Kiedy do ciebie dotrze, że JA NIE CHCĘ SIĘ UCZYĆ TEJ DURNEJ GRY!
- O ile pól przesuwa się pionek?
- O jeden. - westchnęła dziewczyna, wsparła głowę na dłoni i odpowiadała na kolejne pytania Ślizgona.

***

- Nie no, nie dam rady tego napisać.
Lucy od kilkunastu minut starała się napisać referat dla Starej Miotły.
- Trzeba było tego nie zostawiać na ostatnią chwilę - oznajmił tonem znawcy Javier. Grali właśnie z Arnoldem w garkulki (?). Blanca kibicowała im zaciekle, chociaż nie do końca wiedziała kto wygrywa.
Lucy zrezygnowana pokręciła głową i zanurzyła pióro w atramencie.

***

Angelina razem z Mimid i Kaajn powtarzały zaklęcie Swobodnego Zwisu. Zaśmiały się głośno, gdy jedno z ich zaklęć trafiło w pergamin drugoklasisty i wzbiło się w powietrze, przy okazji wywracając nieścieralny atrament.

***

Ginny siedziała na parapecie i drażniła się z rosłym trytonem, który od czasu do czasu podpływał, wymachując ręką w bardzo niestosownym geście.

***

Sara leżała na łóżku wpatrywała się w plakaty wiszące na suficie. Teraz nawet jej idole nie potrafili przywrócić jej humoru. Nikt nie potrafił. Z kącika oka wypłynęła łza, która zniknęła we włosach.
- Young girl, don't cry
I'll be right here when your world starts to fall
Young girl, it's all right
Your tears will dry, you'll soon be free to fly

Papierowa Aguilera zaśpiewała jeden ze swoich hitów, pragnąc pocieszyć dziewczynę, ale w podziękowaniu oberwała szklanką prosto w twarz.
Całe szczęście, Christina rzuciła na plakat zaklęcie Niezniszczalności

***

- Jak można spieprzyć tak proste zagranie? No jak? Dziewczyno, podłożyłem ci się! - Flint denerwował się coraz bardziej.
- Normalnie - burknęła Christina patrząc mu prosto w oczy.

A chcesz? ;>
__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#

Ostatnio edytowane przez Christina : 08-05-2011 o 19:18.
Christina jest off-line