Cytat:
|
Tylko mówimy o podstawówce i gimnazjum, gdzie to nie ma znaczenia. Wtedy...tak. Lepiej jest w mniejszych szkołach.
|
No cóż, to też zależy pod jakim kątem się na to patrzy. Moja mama uczy w szkołach wiejskich/(czy tam "bardzo-mało-mieszczańskich"), gdzie w klasach jest po kilka osób i po pierwsze: jeśli później te osoby decydują się na kontynuowanie nauki w LO, to wręcz dostają szoku, że tyle osób w klasie i uwaga nie skupia się na nich, nie mówiąc już o samych kontaktach z grupą - im większa, tym jednak ciężej, szczególnie, że wcześniej nie miało się z tym do czynienia. Ja miałam w podst. 23 osoby, a w gim już 31 i choć to, zdaje się, nie aż taka duża różnica, to mi też było ciężko dostosować się do myśli, że nauczyciel musi rozłożyć uwagę na 31 osób - a co za tym idzie, mniej tej uwagi jest przeznaczona dla mnie. Po drugie w małej grupie jest mniejsza rywalizacja, bo jest mniejsze prawdopodobnieństwo, że trafi się ktoś lepszy od ciebie. A później wrzucają cię na głęboką wodę i radź sobie ;x. Wielu absolwentów tych wiejskich szkół przyjeżdża je odwiedzać i zwierzają się nauczycielom (w tym mojej mamie), jak to w takim 'molochu' jest okropnie, już pomijając nauczanie, sam brak, hm, 'tożsamości' wśród kolegów ze szkoły jednak w jakimś sensie boli.
__________________
♠
"Mój związek się zakończył. A dokładniej, zniknęły moje koty, które były dla mnie jak dzieci, co nie każdy będzie w stanie zrozumieć. Nie jestem osobą, która jest w stanie odnosić się emocjonalnie do żywych istot, ale byłem bardzo przywiązany do swoich kotów, być może dlatego, że były jedynymi ludźmi, którzy nie mogli mnie osądzić, bo nie potrafią mówić."