Wyświetl pojedyńczy post
Stary 01-11-2012, 21:38   #24
alette
Praktykant Voodoo
 
alette na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: Okrutna Barcelona
Posty: 790
Domyślnie

Temat właściwie padł, zanim się na dobre rozwinął i pewnie będę ostatnią osobą, która napisała coś tutaj w ciągu następnego roku, ale co mi właściwie to szkodzi.
Jest miliard płyt, które mogłabym opisać, skupię się jednak na 2.

EDIT - i tak wiem, że powinnam tutaj recenzować tekst, czego czynić nie będę, bo takowy każdy interpretuje po swojemu. Jak mój post jest do kitu, zawsze mogę skasować.

Christina Perri - Lovestrong (2010)

W wakacje chyba pojawiła się w radiu piosenka 'Jar of hearts'. Na początku średnio mi się podobała, w końcu wciągnęłam się w utwory tej piosenkarki na dobre.
Co jest charakterystycznego w tej płycie? Z jednej strony same piosenki znacząco nie różnią się od typowego popu (popu, nie sieczce rzucanej przez radia). Zwrotka, refren, zwrotka, refren, przejście, refren w głośniejszym wydaniu. Z drugiej strony uwielbiam teksty tych piosenek. Są proste (łatwo je tłumaczyć i zapamiętać), ale same w sobie piękne. Nie piszę tutaj tylko o popularnym 'Jar of hearts', ale również 'Mine', 'Lonely', 'Arms'. Głos Christiny jest naprawdę niesamowity. Niektórych może drażnić, mnie kręci.
W odróżnieniu od innych płyt, Lovestrong posiada wiele ciekawych piosenek, nie należą do nich tylko single. Całość jest tworzona właściwie w jednym klimacie - spokojnym (drobne wyjątki - Mine, Bang Bang Bang), nieco depresyjnym (również z wyjątkami np. Arms). Myślę, że warto jest to posiadać, chociażby ze względu na to jak Christina Perri śpiewa na żywo. Jej utwory to nie dzieło dobrego sprzętu, ale jej samej. Dlatego naprawdę polecam dla miłośników pięknych głosów w utworach wywołujących czyste emocje.

Panic at the disco - Vices&Virtues (2011)

To już płyta w nieco innym klimacie. Ciężko określić jej gatunek (zwłaszcza komuś, kto dzielić muzyki na gatunki nie lubi), zbliża się do rocka, ale typowy rock to nie jest.
Generalnie płyta jest chyba gorsza niż 'A Fever yoy can't sweat out' (przynajmniej jak twierdzi większość, ja mam mieszane uczucia). Brak w niej inności, oryginalności, która moim zdaniem można było spotkać w 'I write sins not tragedies' czy ''Lying...'. Z drugiej strony jest dużo... o wiele wiele lepsza niż "pretty odd', gdzie najwyraźniej w ogóle brakowało utworu 'do smakowania'. 'Vices&Virtues' jest czymś pośrednim między muzyką, którą włączamy gdy po prostu mamy ochotę czegokolwiek posłuchać(coś, co nas nie drażni) a starymi brzmieniami Panic. Zaletą jest z pewnością to, że wszystkie piosenki nie są na jedno kopyto (chociaż utrzymane w stylu zespołu, który bardziej lub mniej, ale wciąż jest na taki sam) i chyba każdy znajdzie coś dla siebie. Pomijając znaną 'Ballad of mona lisa' polecę Trade Mistakes i Let's kill tonight.
__________________


"- To miejsce wygląda jak cela więzienna - wykrztusił w końcu. - Nie mam pojęcia, jak możesz żyć w czymś takim.
- Za moją pensję ledwo, ledwo
- Jeśli trzeba, gotów jestem dopłacić, abyś mieszkał w miejscu, które nie będzie cuchnąć ani siarką, ani moczem.
- Mowy nie ma.
- Zmarł z dumy i smrodu. Masz epitafium w prezencie' "

Ostatnio edytowane przez alette : 01-11-2012 o 21:42.
alette jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem