Harry nigdy by nie użył Avady... właśnie to była jego największa siła.
Absolutnie nie podoba mi się wersja w której Czarny Pan ginie z ręki kogoś innego. Kingsley to takie banalne, on nawet nie był głównym bohaterem. To tak jakby Dartha Sidiousa zabił nie Vader ale jakiś przypadkowy klon, pierścień wrzucił do lawy jakiś ork, a Barbarossę w Klątwie czarnej perły zabija jeden z członków gwardii. Po prostu bezsens.
Ron jest fizycznie niemożliwy... nie ma takich zdolności. Żaden nastolatek nie mógł tego zrobić. Jedyny sposób na Voldemorta to Harry... miłość. Kropka.
__________________
"- To miejsce wygląda jak cela więzienna - wykrztusił w końcu. - Nie mam pojęcia, jak możesz żyć w czymś takim.
- Za moją pensję ledwo, ledwo
- Jeśli trzeba, gotów jestem dopłacić, abyś mieszkał w miejscu, które nie będzie cuchnąć ani siarką, ani moczem.
- Mowy nie ma.
- Zmarł z dumy i smrodu. Masz epitafium w prezencie' "
|