Rotfl, "zalany" potem. Kwiiiiik! Nie ma to, jak iść na imprezkę i zalać się potem...
Interpunkcja w tekście leży i kwiczy, podobnie jak ja przed monitorem. Piszesz tak strasznie bezuczuciowo, sucho relacjonujesz zdarzenia, które są na dodatek nierealne - naprawdę wierzysz w to, że Harry obudziłby się w środku nocy w samym środku walki ze śmierciożercami? Strasznie naiwne, tak naiwne, że czytelnik zaczyna się mimowolnie śmiać.
A co to za neologizm?
A to "elizowex"... Jeżeli już koniecznie chcesz wymyślać zaklęcia, to korzystaj ze słownika łaciny. Bo Rowling nie bierze ich sobie z czterech liter, tylko bazuje na języku, tak aby zaklęcie COŚ ZNACZYŁO. Zaklęcie tarczy to protego, nie protero.
Reasumując: tekst na naprawdę niskim poziomie, autorce radzę znaleźć betę, PRZECZYTAĆ "Harry'ego Pottera" i przede wszystkim nie publikować od razu tego, co ślina na język przyniesie. Ten tekst miałby niski poziom NAWET jak na blogowe standardy. Przeczytałam go z trudem.
Pozdrawiam i życzę weny,
Ashamyn